Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
10910
rok szkolny
2013/2014

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Prezentacja książki Thomasa Gordona "Wychowanie bez porażek - rozwiązywanie konfliktów między rodzicami i dziećmi"

Pragnę polecić rodzicom i wychowawcom książkę Thomasa Gordona "Wychowanie bez porażek". Autor uczy w niej, jak pomagać dziecku w rozwiązywaniu jego własnych problemów, oraz jak poradzić sobie, kiedy pojawia się konflikt między rodzicem i dzieckiem. Korzysta on z doświadczeń i metod psychologii, wyprowadzając je z zacisza gabinetów terapeutycznych, i przenosi na grunt relacji między rodzicami i dziećmi.

Thomas Gordon wyraźnie rozróżnia dwie, nazwane wyżej, sytuacje:
- pierwsza jest sytuacją, kiedy to dziecko ma problem: np. niepowodzenie w szkole, kłopoty z rówieśnikami,
- drugą charakteryzuje jako tą, kiedy to rodzic ma problem np. z zachowaniem dziecka.


REKLAMA

I. Dziecko ma problem - w tym wypadku pomocny jest język akceptacji kierowany przez rodzica do dziecka. Sprawi on, że dziecko będzie chciało rozmawiać z rodzicem. Język akceptacji rezygnuje z komunikatów wyrażających brak akceptacji, a więc z: krytyki, osądzania i oceniania, dawania rad, narzucania rozwiązań, gróźb, szantażu, stawiania ultimatum. Należy zrezygnować z negatywnego ładunku emocjonalnego. Wszystko to są blokady komunikacyjne, odpychające i zniechęcające dzieci do rozmowy z rodzicem. W języku akceptacji chodzi o pozytywny komunikat zarówno werbalny jak i nie werbalny, skierowany do dziecka. Należy pamiętać, że każda rozmowa to budowanie wzajemnych więzi i płaszczyzny porozumienia a każda wypowiedź rodzica mówi dziecku o stosunku rodzica do niego. Autor podaje tu następujący przykład: kiedy na problemy szkolne dziecka odpowiadamy: "wszyscy nie lubiliśmy szkoły, a teraz żałujemy, żeśmy się więcej nie uczyli", komunikat, jaki odbiera dziecko jest następujący:
- moje problemy są nie ważne,
- moje problemy nie obchodzą rodzica,
- rodzic uważa, że za mało się uczę.

Mówiąc o języku akceptacji, autor raczej wymienia, czego nie należy mówić, niż podaje gotowe recepty, co mówić wolno. Jeśli nie mamy pomysłu, co mówić, wyjściem jest słuchać i pozwolić mówić dziecku. Warto wtedy zastosować:
a) tzw. "automaty do otwierania drzwi" - są to krótkie komunikaty słowne, potwierdzające nasze zainteresowanie problemem dziecka oraz zachęcające je do dalszej wypowiedzi: acha, hm, doprawdy?, opowiedz mi o tym, więc co zrobisz? itp.... oraz
b) "czynne słuchanie" , które "pozwala te otwarte drzwi utrzymać".

Czynne słuchanie nastawione jest na dotarcie do prawdziwych problemów dziecka, prawdziwych powodów i motywacji jego działań. Autor uświadamia nam, że w wypowiedziach dziecka, (w ogóle drugiego człowieka) zaszyfrowane są inne informacje niż treść wypowiadanych słów. Trzeba usłyszeć coś więcej, i sprawić, by dziecko zechciało ujawnić, co się kryje za jego wypowiedzią. Jak to zrobić? Gordon uczy nas, że w "czynnym słuchaniu" rodzic nie może wypowiadać własnych sądów, czy opinii, ani udzielać rad, powinien jedynie skupić się na tym, o co chodzi dziecku. Osiągnie to ograniczając się do nazywania uczuć nadawcy. Dziecko, upewnione w ten sposób, że jest rozumiane i że jego uczucia są akceptowane, będzie gotowe ujawnić prawdziwe przyczyny swoich kłopotów. Autor podaje tu między innymi przykład, kiedy dziecko komunikuje rodzicowi, że nienawidzi swojego kolegi. Rodzic nazywa uczucia dziecka: "jesteś zły na kolegę, pewnie był dla ciebie niedobry". Dziecko, czując się zrozumiane, otwiera się i opowiada o zaistniałym konflikcie. Czynne słuchanie pozwala dziecku wypowiedzieć i nazwać otwarcie swoje emocje, zanalizować je i poszukać rozwiązania. Rodzic powinien unikać podawania gotowych rozwiązań. Powinien zachęcić dziecko do samodzielnych decyzji, np. pytając, co można z tym zrobić, czy będzie się jeszcze bawił ze swoim kolegą itp. Nie można oceniać uczuć dziecka, nie są one ani dobre ani złe, poza tym, Gordon uspokaja nas, że emocje szybko przemijają a nastawienie może ulec zmianie. Gordon wymienia siedem warunków, które należy spełnić, stosując czynne słuchanie:
1. trzeba chcieć słuchać i trzeba znaleźć na to czas,
2. trzeba chcieć pomóc,
3. być gotowym zaakceptować uczucia dziecka
4. mieć zaufanie do dziecka, że sobie poradzi
5. być świadomym, że uczucia przemijają, a dziecko może zmienić nastawienie, jeśli nie będzie się go niechcący wzmacniać.
6. traktować dziecko poważnie, jako indywidualność.
7. rozumieć, że problemy są własnością dziecka, a nie rodziców, dlatego ono ma je rozwiązywać.

Czynne słuchanie pozwala dziecku wziąć odpowiedzialność za swoje problemy. Wyraża ono zaufanie i akceptację rodzica dla niego jako osoby, co pozwala rozwinąć mu skrzydła.

II. Druga sytuacja ma miejsce wtedy, kiedy to rodzic ma problem, np. z zachowaniem dziecka.

Zarówno dzieci jak i rodzice mają swoje potrzeby. Rodzic nie powinien rezygnować z siebie na rzecz zaspokajania wyłącznie potrzeb dziecka. Kiedy rodzic pozwoli dziecku zająć uprzywilejowane miejsce, staje się ono bezwzględne wobec jego potrzeb, niewdzięczne i samolubne. Zarówno dzieci jak i rodzice mają prawo bronić własnych praw.

Jeśli rodzicom trudno zaakceptować dłużej zachowanie dziecka mają, zdaniem autora, trzy wyjścia do wyboru: a) zmienić dziecko b) zmienić siebie c) zmienić otoczenie

Gordon skupia się na pierwszym wariancie, mianowicie na zmianie zachowania dziecka. Rodzic musi jasno zakomunikować dziecku, że nie akceptuje jego postępowania, w taki jednak sposób, by go nie obrazić i nie wywołać buntu. W tym celu należy zastosować wypowiedzi "ja". Komunikują one nasze potrzeby i uczucia nie krytykując i nie oceniając nikogo, np. zamiast mówić podniesionym głosem: "co ty robisz, jak ty się zachowujesz, ścisz natychmiast to radio!" , należy powiedzieć: "bardzo mi przeszkadza ta muzyka, jest taka głośna, że boli mnie głowa". Taki komunikat nie narzuca dziecku, co ma zrobić, nie obraża go, pozwala mu zmienić postępowanie i zachować godność. Autor podsuwa nam metodę, by mówiąc do dziecka, wyobrażać sobie, że mówimy do kogoś bardzo ważnego, kogo nie chcemy urazić. I tak, zamiast: "zdejmij buty, nie widzisz, że umyłam podłogę"! powiedzmy, jakbyśmy mówili do mile oczekiwanego gościa: "nie wiem jak ci to powiedzieć, ale właśnie zmyłam podłogę,....(uśmiech)." Dziecko szybko zrozumie o co chodzi, zdejmie buty, może przeprosi, uśmiechnie się? Uzyskujemy pożądaną zmianę zachowania, i przy okazji wzmacniamy łączące nas więzi.

W żadnym razie nie możemy poniżać dziecka, nazywać go głuptasem. Ma to katastrofalne skutki dla jego samooceny a w konsekwencji może zaważyć na całym jego życiu. W wypowiedziach "ja" nie może być zawarta negacja lub krytyka dziecka, np.: "źle się czuję, kiedy tak biegasz bez sensu". Nie powinno być w nich także negatywnych emocji. Zamykają one możliwość porozumienia między dzieckiem a rodzicem. Zamiast demonstrować gniew, należy uświadomić sobie, jakie uczucia go wywołały. Gniew, mówi Gordon, jest wtórnym efektem naszego strachu, czy niezadowolenia. Należy nazwać te pierwotne uczucia i wyrazić je w wypowiedziach "ja", np. gniewamy się, że dziecko się spóźnia - uczuciem pierwotnym może być strach o dziecko. Mówimy wtedy: "tak bardzo się bałam, że coś ci się stało".

Autor ma świadomość, że wypowiedzi "ja" nie zawsze skutkują, to znaczy, że dziecko nie zawsze skłonne jest respektować potrzeby rodzica i zmienić swoje zachowanie tylko ze względu na nie. Na pewno jednak wypowiedzi "ja" są bezpieczniejsze we wzajemnych relacjach. Jeśli dzieci zignorują za pierwszym razem wypowiedź "ja" rodzica, powinien on ponowić próbę, mówiąc np.: "nie lubię być ignorowany".

Jeśli dziecko, mimo zrozumienia, że sprawia problem, po prostu nie chce zmienić swego zachowania, mamy wtedy do czynienia z "konfliktem potrzeb" rodzica i dziecka. Można wtedy spróbować zmiany otoczenia lub zmiany swojego nastawienia. Jeśli takie działania są nie możliwe, lub nie gwarantują, że problem zniknie, jest to "konflikt, którego nie można uniknąć".

Konfliktu potrzeb nie potrafią rozwiązać ani czynne słuchanie, ani wypowiedzi "ja", ani zmiany otoczenia. Konflikty należy rozwiązywać. Bardzo ważny jest sposób jego rozwiązywania. Przede wszystkim należy zaakceptować fakt, że konflikty są, i uznać że są nieodłącznym elementem życia. Zdaniem Gordona, lepszy jest konflikt uzewnętrzniony, niż udawanie, że go nie ma. W konflikcie nie należy ustalać relacji: zwycięzca – zwyciężony. Sytuacja obu stron takiej relacji jest niekomfortowa, i zwycięzca prędzej czy później odczuje gniew zwyciężonego. W rozwiązywaniu konfliktów interesu należy dać dziecku szansę współpracy.

Zamiast używać władzy rodzicielskiej i narzucać swoje zdanie, co zawsze rodzi bunt i sprzeciw, autor proponuje rozwiązywanie konfliktów "metodą bez porażek". W metodzie tej konflikty się rozpracowuje, szuka się wspólnie "rozwiązania możliwego do przyjęcia" przez obie strony. W wyniku tych działań dochodzi do dwustronnej umowy. Są to swego rodzaju negocjacje, gdzie nie ma zwycięzcy ani pokonanego. Nie ma więc miejsca na bunt. Zdaniem autora jest to metoda przydatna wobec dzieci w każdym wieku. Nie znaczy to, że jest ona zawsze skuteczna i że przyjęte rozwiązanie będzie przestrzegane. Jednak świadomość, że dziecko jest współautorem rozwiązania, czyni je współodpowiedzialnym za jego wypełnianie i jest dla niego dużą motywacją. Zdarza się, że przyjęte rozwiązanie jest dla dziecka zbyt trudne, wtedy należy poszukać innego rozwiązania. Może być też tak, że dzieci w ogóle nie będą chciały podjąć negocjacji, albo że znalezienie rozwiązania możliwego do przyjęcia przez wszystkich hamuje jakiś nienazwany problem. Gordon zachęca jednak do podejmowania prób, może w dogodniejszym momencie. Wymienię tu sześć kroków "metody bez porażek", tak jak formułuje je Gordon:
1. należy rozpoznać konflikt i nazwać go, w rozmowie należy stosować wypowiedzi "ja" , unikać obwiniania i krytykowania drugiej strony.
2. znaleźć możliwe rozwiązania. Tu należy dać pierwszeństwo dziecku, a swoje propozycje dodać na końcu.
3. krytycznie ocenić znalezione rozwiązania, odrzucić te, które są przez którąś ze stron nie do przyjęcia.
4. wybrać najlepsze, możliwe do przyjęcia rozwiązanie. Należy się upewnić, czy wszyscy rozumieją je tak samo i czy się na nie zgadzają.
5. wypracować sposoby realizacji tego rozwiązania - muszą one być możliwe do wykonania.
6. nieco później należy wspólnie ocenić, jak to rozwiązanie sprawdziło się w życiu. Jeśli si nie sprawdziło, trzeba poszukać innego rozwiązania.

Podczas wspólnych dyskusji cały czas trzeba stosować wypowiedzi "ja" i aktywne słuchanie. Zdaniem Gordona rodzice nie muszą tworzyć jednego frontu wobec dzieci. Najważniejsza we wzajemnych relacjach jest szczerość. Czasem wystarczy, że tylko jeden z rodziców stosuje "metodę bez porażek". Tak długo, jak drugi rodzic nie czuje się wyłączony z kręgu rodzinnych więzi, nie ma potrzeby tego zmieniać. Trzeba także pamiętać, że wymuszanie zmian należy ograniczać do tych sytuacji, kiedy zagrożone są żywotne interesy drugiej strony. Zarówno dzieci jak i dorośli będą bronić swojej wolności w sprawach osobistych decyzji, jak np. sposób ubierania się czy wybór muzyki. Niektórych poglądów, czy zachowań nie należy zmieniać, lecz je zaakceptować. "Metoda bez porażek" Gordona nie służy do kształtowania dzieci na swoją modłę. Rodzic może przekazywać swoje wartości rozmową i przykładem. Dzieci przejmują je w sposób naturalny. Poglądów nie można narzucić, można jedynie zmusić do określonych zachowań. Nie można też być zbyt natarczywym w prezentowaniu swoich poglądów. Autor przytacza rodzaj modlitwy, który ułatwi rodzicom zrozumienie, jak mają postępować:

"Panie, daj mi odwagę, by zmienić to, co mogę zmienić, wewnętrzne opanowanie, by pogodzić się z tym, czego zmienić nie mogę i mądrość w odróżnianiu jednego od drugiego".

Rodzice mogą także zmienić coś w sobie, swoje nastawienie, sposób postępowania, by nie prowokować konfliktów, a przynajmniej ich nie wyolbrzymiać. Dziecko nie jest niczyją własnością i część zachowań dzieci można zaakceptować. Mówiąc słowami autora: "dziecko ma prawo stać się tym, czym stać się może, choćby było to bardzo różne od rodziców", rodzice zaś nie mają monopolu na prawdę.

Danuta Molenda
Alternatywna Szkoła Podstawowa
w Cieszynie


Zaświadczenie online



numer online: 123 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: