Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
11084
rok szkolny
2013/2014

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Legenda o św. Jadwidze

O Jadwidze Śląskiej przeczytałam i nauczyłam się wiele, toteż bez wahania przedstawiam sylwetkę księżnej polskiej uczniom przy różnych dydaktyczno - wychowawczych okazjach. "Św. Jadwiga czczona jest jako patronka Śląska i Polski, patronka chrześcijańskich małżeństw i rodziny, pojednania i twórczej współpracy między narodami, wznoszonych kościołów, a ostatnio także jako patronka dnia wyborów Jana Pawła II na Stolicę Piotrową" (Księga Jadwiżańska, pod red. K.Bobowskiego).
Wszystko, co czyniła księżna służyło umocnieniu wolności, bezpieczeństwu i dobrobytu mieszkańców ziemi śląskiej, którą pokochała szczerze i która jej się miłością prawdziwą odwzajemniała.
Obok rozwoju wartości życia codziennego Jadwiga rozwijała, propagowała i umacniała w sobie i otoczeniu wartości duchowe. Nic, więc dziwnego, że 28 lat spędzonych w klasztorze w Trzebnicy zasłynęło bogactwem przeżyć księżnej, zbliżając ją do świętości.
O życiu doczesnym i ciągłym podążaniu średniowiecznej Jadwigi Śląskiej ku wzniosłości duchowej mówi opracowana przeze mnie i prezentowana legenda.


REKLAMA

Legenda o św. Jadwidze

U progu historycznych dziejów Śląska poznajemy wybitną indywidualność małżonki Henryka Brodatego - św. Jadwigę, kobietę wielkiej kultury i energii. Była ona Niemką, córką Bertolda, hrabiego Meranu, wychowaną bardzo starannie w kręgu kultury romańskiej. Wychowywała się w klasztorze cystersek w Kitzingen, pasją jej było poszukiwanie wiedzy w księgach. Kiedy znalazła się w nowym dla niej kraju, poznawała go i obserwowała obyczaje, potem kazała mężowi zbudować pierwszy klasztor kobiecy na ziemiach polskich. Myśl o zbawienie duszy i asceza mają teraz pierwsze miejsce w myślach Jadwigi. Zjechało wraz na nową siedzibę 40 mniszek z Bambergu, Niemek przeważnie, choć tam górowało wówczas słowiaństwo. Chodziło wszakże o "literatki", mające uczyć w nowicjacie trudnej sztuki rozpoznawania liter alfabetu na gałkach bukszpanowych. Sama przeorysza potrafi cierpliwie - jak zapewnia jej biograf - przez dziesięć niedziel wbijać w głowę jakiejś prostej kobiety słowa pacierza, a całemu otoczeniu i księstwu daje rozgłośny przykład ascezy. Je czarny chleb, ciężko pracuje, w mrozy chodzi boso.

Zachowuje jednak Jadwiga kobiecą tkliwość i wrażliwość, boi się piorunów, grzmotów, zgiełku wojny. Spojrzenie ma przenikliwe, leczące chorych. Przewiduje też przyszłość, przeczuwa śmierć męża, syna i swoją.

Z piekłem wciąż wojuje. Raz nocą opadły ją trzy diabły z pretensją, czemu taka cnotliwa, miłosierna i święta? Wiemy dokładnie, jak te czarty wyglądały, gdyż odtworzył ich postać rysownik "Legendy o św. Jadwidze". Jemu też zawdzięczamy wygląd zabudowań klasztornych, onych "formeczek", na których siostry siedząc śpiewały pobożne pieśni i komórek z trzema otworami, gdzie zamykały się dobrowolnie świeckie pokutnice.

Zmąciły się nagle spokojne śpiewy w Trzebnicy. Tatarzy, siadłszy na tysiące, na dziesiątki tysięcy myszatych koników, najechali ziemie polskie. 24 marca 1241 zajęli gród krakowski, w połowie kwietnia zagrozili Wrocławiowi. Przeorysza Trzebnicy chroni się z mniszkami do niedalekiego Krosna Odrzańskiego. Ziemia śląska stawiła heroicznie czoło najeźdźcom pod wodzą syna Jadwigi, Henryka.

Mimo przestróg księżnej (-pójdziesz, nie wrócisz!-) syn jej uderza na wroga trzykrotnie. Gdy w śmiertelnym znużeniu wsparł się o konar dębu, przeszyła go strzała zabójcza.

W tym czasie jego matka leżała krzyżem w Krośnie u stóp umiłowanego krucyfiksu, po którego obu stronach pojawiły się w powietrzu postacie aniołów. Jadwiga, przywoławszy ulubioną swą powierniczkę, rzekła: wiesz, Demundo, widziałam duszę mego Henryka, ulatującą w postaci pięknego ptaszka w niebiosa.

Z tryumfem niosą Tatarzy odciętą głowę bohatera pod mury oblężonej twierdzy, ale nie wskórawszy kapitulacji, ze złości wrzucili głowę w nurty jeziora koświckiego. Po sześciu palcach u lewej nogi rozpoznała nieszczęsna matka zwłoki syna i postawiła kaplicę na tym miejscu.

Na Śląsku opowiadają o spacerach św. Jadwigi z Matką Boską. Księżna z Trzebnicy występuje tu jako żarliwa orędowniczka ubogich. Widząc źródła pod ziemią, dopomaga tym, którzy studzien dokopać się nie mogą, nieraz daje początek słynnym zdrojom Dolnego Śląska. Gdy w zajętej przez Niemców wiosce Pathendorf mieszkańcy narzekali, że na milę wody nigdzie nie uświadczy, święta pani stawiła stopę w pewnym ogrodzie, mówiąc:

- Kopcie tu! Tylko tutaj, nigdzie indziej w całej wsi nie znajdziecie wody!

I tak było. Raz wybrały się obie, Madonna z księżną śląską, na przechadzkę, na wzgórze Cielętnik w Kocich Górach. Umęczone skwarem, pukają do jakiejś chaty prosząc o kubek wody. Wszędzie jednak spotyka nieznane panie odmowa.

Idąc dalej dotarły do Zawojny, upadają ze znużenia. Wtedy św. Jadwiga uderza laszczynką w ziemię ze słowami: - O ziemio, ziemi! Nie dozwól nam zemdleć z pragnienia...

W tejże chwili wytrysnął znany odtąd szeroko zdrój leczniczy Zawojny.

Bibliografia:
S. Wasylewski, Legendy i baśnie śląskie, Katowice

Olga Marta Tatuśko


Zaświadczenie online



numer online: 89 gości

reklama