Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
11172
rok szkolny
2014/2015

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

O muzyce… o zajęciach muzycznych… o muzykoterapii ? Moje doświadczenia w pracy z dziećmi i młodzieżą o specjalnych potrzebach edukacyjnych

Jestem nauczycielem muzyki. Tworząc ramy całorocznej pracy opieram się na schemacie pracy wyznaczonej przez oligofrenopedagogów - pedagogów specjalnych - wychowawców zespołów edukacyjno - terapeutycznych (oczywiście tam, gdzie ma to przełożenie na działania muzyczne). Pomocnym staje się kalendarz, wyznaczający m. in. pory roku, święta narodowe (Święto Niepodległości, Święto Konstytucji 3 Maja) i religijne (Boże Narodzenie, Wielkanoc). Zazwyczaj punktem wyjścia jest piosenka skorelowana z określoną sytuacją, aktualnym kalendarzem. I tak we wrześniu żegnamy lato, a witamy szkołę. W październiku pojawia się piosenka o nauczycielach, w listopadzie piosenki żołnierskie, w grudniu kolędy, a przed ruchomymi Świętami Wielkanocnymi piosenka o tej tematyce.

Mam pełną świadomość rangi i znaczenia muzyki w życiu dziecka niepełnosprawnego intelektualnie. Zdaje sobie sprawę, albo mogę przypuszczać, że jest to sztuka stymulująca dziecko, pobudzająca i wyzwalająca jego ekspresję.

Wiele już powiedziano w pedagogice o podmiotowym traktowaniu dziecka w procesie edukacyjnym. Gdyby spytać, to każdy nauczyciel stosuje się do takich praktyk, gorzej to jednak wypada w realnej rzeczywistości. Gdy nauczyciel zadaje pytanie to ma na nie własną odpowiedź i raczej inna ta dziecięca go nie zadawala. Jak ta podmiotowość przedstawia się w mojej działalności? Często wzmacniam każde dziecko wywoływaniem jego imienia, to chyba najprostszy komunikat, podkreślający znaczenie dziecka w grupie. Taki komunikat słowny z podkreśleniem imienia jest akcentem położonym na znaczenie osoby - jednostki.
Karolina - wszystko w porządku? Kuba mnie słyszy? Czy Darii podoba się nowa piosenka? Wszyscy mnie widzą? Krystian, Mateusz, Ola - rozumiecie moje polecenia?
Pozostaję w ciągłym kontakcie wzrokowym, to wzbudza zaufanie. Ja i naprzeciw mnie dzieci. Staram się "wchodzic" w świat dziecka, w jego wyobraźnię - taką, jaka ona jest. Staję się uczestnikiem opisywanej przez dziecko sytuacji, wypełniam określoną rolę. To wyzwala poczucie bezpieczeństwa, partnerstwa i przyjaźni.


REKLAMA

W odróżnieniu od innych zajęć stosuję muzyczne powitanie (na melodii Panie Janie):

Witaj (imię dziecka), witaj (imie) dziecka),
Jak się masz, jak się masz?
Wszyscy Cie witamy, wszyscy Cię witamy,
Jak się masz, jak się masz?

Po drugim wersie następuje zatrzymanie i dziecko może, jeśli potrafi udzielić mniej lub bardziej złożonej odpowiedzi.

W realizacji zajęć muzycznych staram się je jak najbardziej uatrakcyjnić. Mam przekonanie, że sam kontakt dzieci z muzyką jest interesujący i absorbuje ich uwagę. Zarówno kontakt z żywą muzyką, wykonywaną tu i teraz na instrumencie klawiszowym - keyboardzie, bądź taką odtwarzaną z płyty CD, komputera, ale w aktywnej percepcji. Muzyka jest uniwersalna, operuje przekazem ponad wszelkimi podziałami, wykorzystuje międzynarodowy język. Zatem może tylko łączyć, nie dzielić.

W ciągu tygodnia w pojawiam się w zespołach przeważnie na dwóch jednostkach lekcyjnych, w jednym zespole na jednej i w jednym zespole na trzech. Dzieciaki czekają z niecierpliwością na zajęcia z muzyki, bo widocznie dobrze się czują. Każde jest ważne, każde będzie docenione. Wzmacniam tylko to, co pozytywne. Mniej ważny jest efekt, a bardziej sama chęć podjęcia działania. To ja jestem dla nich, a nie one dla mnie. Spełniam ich oczekiwania. Ja pojawiam się w ich klasach - pracowniach, które traktuję ja ich "dom". Oni są gospodarzami, a ja ich gościem. Zwracam uwagę na wystrój, na nowe prace plastyczne itd. To też ważne, aczkolwiek może ciągłe przemieszczanie się z klasy do klasy jest bardziej dla samego nauczyciela uciążliwe.

Punktem wyjścia jak już wcześniej wspomniałem jest piosenka. Ale oczywiście jedna kilkuminutowa piosenka nie może wypełniać całej jednostki lekcyjnej - byłoby to absurdalne i potwornie nudne. 45 minutowa lekcja musi być wyjątkowa. Zatem prezentowane są inne piosenki znane przez dzieci i te tylko moje, przeze mnie wykonywane, a wzbudzające zainteresowanie przez tekst czy melodię. Tak jak w socjologii występuje teoria zmiany społecznej, tak ja stosuję ciągłą "teorię zmiany muzycznej" w tempie prowadzenia zajęć, budowania nastroju, wprowadzania kontrastu, zróżnicowania samej muzyki. Są muzyczne przerywniki - fragmenty większych całości. Słuchamy zróżnicowanej gatunkowo muzyki (jazz, klasyka, pop, disco polo), z których konkretne dziecko wybierze to, co jemu w danym momencie jest najbliższe.
Dwa elementy piosenki: melodia i tekst spełniają istotną rolę. Wydaje mi się, że tekst nałożony na melodię może być znakomitym ćwiczeniem logopedycznym. Dzieci uwielbiają prostą muzykę disco polo. Czy to źle? Uważam, że nie. Skoro np. doskonale znają tekst i melodię piosenki "Ona tańczy dla mnie" zespołu Weekend, to należy to wykorzystać i wcale to nie przeszkadza nauczycielowi, by wprowadzać bardziej skomplikowane struktury muzyczne.

A pod koniec zajęć muzyczne pożegnanie:
Do widzenia, do miłego zobaczenia.

I moje pytanie, czy jesteście zadowoleni, czy i co najbardziej Wam się podobało? I nie boję się nawet krytycznych uwag. W ten sposób podkreślam znaczenie dziecka, eksponując jego rzeczywistą podmiotowość i wpływ na sam proces organizacyjny kształcenia. Ale "Facile dictu, difficile factu" - Łatwo powiedzieć, trudno wykonać1. Może takim sformułowaniem narażę się większości pedagogów, szczególnie tym z segmentu szkolnictwa masowego. Ale kim są w większości nauczyciele? Są to:
"bezwzględni mistrzowie encyklopedycznej wiedzy, mający zawsze gotowe rozwiązania, zamknięci w swoim formacie, nie przyjmujący do swojego schematu niczego z zewnątrz, przedmiotowo traktujący ucznia2.

W przypadku dziecka niepełnosprawnego intelektualnie ważna jest umiejętność wykorzystania jego osobowości, wyobraźni, poczucia tożsamości, wartości i własnego "ja", poczucia bycia potrzebnym dla świata. Ale szczególnie istotna jest wyobraźnia niezależnie od potencjału intelektualnego. Każdy człowiek ma jakąś wiedzę, ale jest ona zawsze ograniczona jego niewiedzą, wyobraźnia nie jest ograniczona brakiem wyobraźni, bo jak powiedział Albert Eistein: "Phantasie ist wichtiger als Wissen, denn Wissen ist begrenzt" - Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy, ponieważ wiedza jest ograniczona.

Na koniec pewna dygresja na temat społeczności szkolnej, którą współtworzą nauczyciele, dzieci i ich rodzice. Najważniejszym adresatem nauczycielskiego wysiłku i zaangażowania są uczniowie, ich postępy, osiągnięcia oczywiście na miarę posiadanych możliwości. Staram się też nie pomijać rodziców, stwarzając w moich codziennych zachowaniach pozytywną atmosferę, nawiązując taką niewidzialną nić partnerstwa. Wydawać mogłoby się to banalne, ale będąc w szkole i widząc rodziców czy opiekunów, to ja pierwszy mówię Dzień dobry. Ale ten prosty gest powitania ma ogromne znaczenie, jestem postrzegany nie tyle jako nauczyciel muzyki - oligofrenopedagog, ale przed wszystkim człowiek, łamiący pewien dystans nauczyciele - rodzice. Może utożsamiam się w ten sposób z problemami życia rodziców niepełnosprawnych dzieci, wskazując na każdym możliwym kroku w krótkich wymianach zdań, że ich dzieci są po prostu takie jedyne i wspaniałe.

Przypisy:
1 - Tomasz Krupa, "Projekt muzycznej edukacji alternatywnej", Przegląd Edukacyjny 5/2003, s.5.
2 - Tamże, s. 5.

Tomasz Krupa


Zaświadczenie online



numer online: 125 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: