Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
11914
rok szkolny
2015/2016

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Nauczanie uczniów ze spektrum autyzmu wyzwaniem dla systemu edukacji - z doświadczeń nauczyciela-terapeuty

Praca w oddziale dla dzieci z autyzmem okazała się dla mnie dużym wyzwaniem i sprawdzeniem umiejętności płynących z dwunastoletniego stażu pracy terapeutycznej.

W obecnym, trzecim już roku pracy z klasą dzieci z autyzmem, nadchodzi czas na podsumowania.

Od czego zacząć?

Nauczyciel zostaje wychowawcą grupy dzieci bardzo zróżnicowanych - w różnym wieku, ponieważ często są to klasy łączone, z różnymi symptomami spektrum autyzmu. Najistotniejsze są jednak różnice w zakresie kluczowych umiejętności niezbędnych w procesie edukacji dziecka z autyzmem: naśladowania i rozumienia poleceń.

Ukształtowanie tych umiejętności było podstawą do dalszego rozwoju potencjału poznawczego dzieci. W ciągu pół roku cała grupa uczniów, mimo dużych deficytów i różnic w zakresie umiejętności startowych, nauczyła się wykonywać proste polecenia oraz naśladować proste gesty.


REKLAMA

Komunikacja

Następnie przyszedł czas na pracę nad komunikacją. Jaki system komunikacji wybrać, dla klasy, w której dwoje nie komunikuje się werbalnie, a dwoje mówi? Czy dzieci mówiące zacząć uczyć znaczenia komunikatów i sposobu komunikacji ich niemówiących kolegów?

Jak uchronić dzieci mówiące od regresu w zakresie posługiwania się mową, gdy w zespole są dzieci niemówiące? I wreszcie: jak budować interakcje w klasie i wspólne pole komunikacji, mając przynajmniej trzy systemy komunikacyjne? To tylko kilka pytań z którymi musi się zmierzyć wychowawca.

Komunikacja jest jednym z priorytetów w edukacji osób ze spektrum autyzmu. Stanowi podstawę edukacji polonistycznej. Próbowaliśmy różnych sposobów komunikacji: gesty i symbole Makaton, przedmioty, książka komunikacyjna z etykietami, piktogramy, program Mówik.

Cała klasa uczy się systemu gestów, którym docelowo ma się komunikować jeden uczeń, traktuje tą część edukacji jako przerywnik i ćwiczenie imitacji. Jeden z uczniów mówiących czasami próbuje zamienić słowo na gest, ale przy odpowiedniej reakcji ze strony nauczycieli, zachowanie to nie wpływa na regres w mowie. W klasie jest dwóch uczniów mówiących, oni w ramach ćwiczeń w mówieniu: ćwiczą mówienie całym zdaniem, odpowiedzi na pytania, zadawanie pytań i umiejętność rozmowy. Jeden z uczniów wdrażany jest do komunikowania się za pomocą programu "Mówik" wgranego na tablecie. Pozostali uczniowie uczą się odpowiadać mu mową werbalną lub gestem. Staram się by na każdej lekcji uczniowie mieli szansę ćwiczyć komunikowanie się. Nie ukrywam jednak że ćwiczenie i rzeczywiste używanie alternatywnych systemów komunikacji wymaga od nauczyciela oraz osób wspierających go, dużej samodyscypliny i umiejętności.

Jeden z uczniów niemówiących w I klasie nie imitował żadnego dźwięku, nie prezentował żadnych zachowań komunikacyjnych, był bardzo wycofany. Przy odpowiednim wsparciu rodziców i terapeutów pracujących w domu, współpracujących ze szkołą, uczeń imituje większość samogłosek na polecenie, używa gestu "tak" i "nie", imituje wdrażane gesty Makaton, próbuje się komunikować poprzez wydawany dźwięk, mówi słowo "mama".

Na bazie tych doświadczeń mogę stwierdzić, że najważniejsze jest pokazanie uczniom sensu komunikacji, nie wyręczanie ich w zaspokajaniu potrzeb, kreowanie sytuacji w taki sposób, by były one sytuacjami komunikacyjnymi. Jeżeli uczeń choć w niewielkim stopniu zrozumie sens komunikacji, jest duże prawdopodobieństwo, że będzie używał alternatywnych form komunikowania się.

Trening jedzenia.

Czy trening jedzenia wchodzi w ramy systemu edukacji? Czy rolą nauczyciela jest przepracowanie zachowań związanych z jedzeniem? Na pewno jako pedagodzy powinniśmy nauczyć dzieci estetycznie jeść. Ale czy powinniśmy poświęcać godziny edukacji na naukę jedzenia w ogóle? Zawsze, gdy w pierwszym roku pracy kończyłam zajęcia z poczuciem, że 1,5 godziny "straciłam" na śniadanie, przypominał mi się 30-letni człowiek z autyzmem, z którym pracowałam w ramach usług SUO (Specjalistyczne Usługi Opiekuńcze). Osoba ta, nie miała opanowanego ani treningu czystości, ani treningu jedzenia. Był to dorosły człowiek chodzący w pampersie i karmiony przez mamę owsianką, bo tylko to jadł, w dodatku w bardzo niewielkich ilościach. Jadł tylko tyle, ile było potrzebne do przeżycia. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że utrzymywanie wybiórczości pokarmowej przez tak wiele lat i powrót do karmienia przez mamę w trakcie zapalenia płuc, doprowadziły do zupełnej utraty samodzielności w zakresie jedzenia oraz do jadłowstrętu. Wspomnienie postaci tego człowieka, pokazywało mi od razu priorytety.

Trening jedzenia nie zawsze polega na stopniowym odwrażliwianiu na jedzenie. Czasami niestety trzeba fizycznie włożyć dziecku pokarm do ust, nawet jeśli dziecko ma odruch wymiotny. Oczywiście najpierw trzeba sprawdzić najmniej restrykcyjne metody. Wzmacnianie i odwrażliwianie. Metodę dobieramy do dziecka - w przypadku nauczania dzieci z autyzmem nie ma nigdy jednego złotego sposobu. Ale jeśli sytuacja dziecka, jego temperament wskazuje na to, że trzeba spróbować bardziej restrykcyjnych metod, to stoimy przed wyborem: dwa tygodnie walki z dzieckiem, bądź dorosły człowiek jedzący wyłącznie kilka produktów. Zaznaczyć warto, że w przypadku dzieci z mojej klasy wraz z treningiem jedzenia pojawiły się pojedyncze głoski i sylaby. To jest ważną wartością dodaną.

Obydwaj uczniowie niewerbalni przeszli w szkole trening jedzenia, który przebiegał w pierwszym etapie nauczania najbardziej drastycznie. W przypadku obydwóch chłopców trening był na jakiś czas zawieszany, by po pewnym czasie znowu do niego wrócić.

Dzięki tym doświadczeniom wiem, że czasami warto poczekać kilka miesięcy, nawet rok, aż dziecko dojrzeje do treningu i nie będzie ponosiło aż tak dużych kosztów. W tej chwili dzieci jedzą samodzielnie i chętnie produkty, których nauczyły się jeść w szkole i w domu. Są to: owoce, warzywa, kanapki, pestki, kabanosy, kotlety. Jest to sukces dziecka, rodziców, terapeutów pracujących w domu oraz nauczycieli pracujących w szkole. Dzięki tym sukcesom chłopców wiem, że zawsze czas poświęcony na trening jedzenia jest inwestycją w samodzielność, zdrowie moich uczniów, a czasami również w komunikację.


Księgarnia HELION poleca:

Trening czystości

Moi uczniowie nie mają dużych trudności z treningiem czystości. Oczywiście zdarzały się różne wpadki, ale zdarza się to też dzieciom prawidło funkcjonującym. Problemy, które się pojawiały to: przetrzymywanie moczu, trudności w komunikowaniu potrzeby skorzystania z toalety oraz schemat załatwiania potrzeb toaletowych na dworze. Na pewno trening czystości powinien być priorytetem w edukacji osób ze spektrum autyzmu. Nigdy nie powinniśmy z niego rezygnować. Nie rozumiem i nie godzę się na sytuację wycofywania się z treningu czystości, bo nie przynosi określonych efektów. W przypadku osób z autyzmem uczenie się nawet najprostszych umiejętności może trwać latami.

Przed doświadczeniem pracy z klasą uczniów z autyzmem, prowadziłam terapię z chłopcem, który uczył się treningu czystości od czwartego roku życia i uczy się go cały czas, mimo swoich szesnastu lat. Do tej pory nie opanował treningu w stu procentach, ale każdy sukces tego chłopca jest dla niego i jego rodziców krokiem milowym.

Trudne zachowania

Trudne zachowania to często temat kluczowy w edukacji osób ze spektrum autyzmu. Niestety nie da się uczyć efektywnie, bez przepracowania trudnych zachowań dziecka. Oczywiście nie należy patrzeć na osoby ze spektrum autyzmu tylko przez pryzmat tych zachowań. Tak jak nie należy patrzeć na Roberta z autyzmem, tylko przez pryzmat autyzmu. Bo Robert jest przede wszystkim Robert, który ma dodatkowo autyzm i zachowania trudne. Dotykamy tu problemu podmiotowości osób z autyzmem, na które często mówi się "autystycy", "autycy", "kosmici". Mimo tego, że te sformułowania nie mają na szczęście pejoratywnego znaczenia, to jednak odbierają podmiotowość osobie z autyzmem. Oczywiście zawsze usłyszymy kontrargumenty: " to tylko nazwy", "czepianie się słów", " ...ważne dla mnie jak ktoś traktuje moje dziecko, a nie jak na nie mówi". Mimo wszystko uważam, że wszyscy nie lubimy sytuacji, w której nie jesteśmy traktowani indywidualnie, podmiotowo, gdy wrzuca się nas do jednego worka. Dlatego też sądzę że nazwa "osoba ze spektrum autyzmu" jest najwłaściwsza i najbardziej odzwierciedla charakter zaburzenia. Zachowania niepożądane takie jak agresja, autoagresja, echolalie, stymulacje, różnego typu stereotypie towarzyszą osobom ze spektrum autyzmu przez całą drogę rozwoju. Nie oznacza to, że każda osoba ze spektrum autyzmu będzie prezentowała takie zachowania. Zdarzają się osoby, u których nie zaobserwujemy zachowań zakłócających ich funkcjonowanie. Jednakże jest to jeden z najtrudniejszych problemów w edukacji klas uczniów ze spektrum autyzmu. Często zdarza się, że zachowania trudne jednego z uczniów prowokują zachowania innego ucznia. W takiej sytuacji konieczne są rozwiązania systemowe, bądź ustalenie konkretnych procedur postępowania w przypadku wystąpienia poszczególnych zachowań. Zazwyczaj są to bardzo złożone problemy, trudne do przepracowania, wymagające żelaznej konsekwencji całego zespołu.

Podstawa programowa a uczeń ze spektrum autyzmu

W polskim systemie oświaty osoby z autyzmem powinny realizować podstawę programową przeznaczoną dla ogółu uczniów. Taką samą sytuację mają osoby z niepełnosprawnością sprzężoną: autyzm i niepełnosprawność intelektualna w stopniu lekkim. Wyjątek stanowią osoby z niepełnosprawnością intelektualną w stopniu umiarkowanym i znacznym. Tylko te osoby z autyzmem obowiązuje inna podstawa programowa. Niestety biorąc pod uwagę nieharmonijność rozwoju umiejętności u osób z autyzmem, czasami rzeczywiste realizowanie podstawy programowej graniczy z cudem. Edukacja osób z autyzmem w szkolnictwie specjalnym opiera się na ćwiczeniu samodzielności, samoobsługi, treningu czystości, jedzenia, Treningu Umiejętności Społecznych, ćwiczeniu komunikacji. W treściach zawartych w podstawie programowej nie wiele jest przestrzeni na ćwiczenie tych umiejętności. W klasie w której uczę, dzieci przebierają się po przyjściu do szkoły i po zakończeniu lekcji, głównie po to, by systematycznie ćwiczyć ubieranie się. Na technice odrywają papier toaletowy i go gniotą, po to by w toalecie wiedziały co zrobić z tą rolką umieszczoną przy ścianie - jak do tego ma się podstawa programowa? Na szczęście mamy Indywidualne Programy Edukacyjno-Terapeutyczne, w których możemy zawrzeć naukę tak ważnych umiejętności, które jednak nie mieszczą się w podstawie.

Zdarzają się sytuacje, gdy nauczyciel wraz z rodzicem podejmują działania zmierzające do wydania orzeczenia o poziomie intelektualnym dziecka niższym niż faktyczny, ponieważ ten nie jest w stanie realizować podstawy programowej. Robiąc szkolenia w szkołach w różnych miejscowościach przekonałam się, że do takiego precedensu dochodzi bardzo często. Biorąc pod uwagę niedoskonałość narzędzi diagnostycznych i specyfikę autyzmu, często orzeczenie wydawane przez poradnię oparte jest na opinii rodziców, pedagogów, terapeutów.

Osoba z autyzmem w sytuacji badania w nowym pomieszczeniu z nieznaną dla niej osobą, często nie jest w stanie pokazać swoich rzeczywistych umiejętności. Zasadnym wydaje się opracowanie narzędzia diagnostycznego, które dzięki starannie wypracowanym instrukcjom pozwoli na uzyskanie maksymalnie obiektywnych wyników przy założeniu, że badanie wykonują osoby znane dziecku, w naturalnym dla niego środowisku (dom, szkoła). Taka diagnoza, moim zdaniem, byłaby dopiero zgodna z faktycznymi umiejętnościami.

Być może dobrym rozwiązaniem byłoby stworzenie podstawy programowej dla uczniów z autyzmem, na bazie której stworzono by podręczniki, pomoce edukacyjne, przewodniki dla nauczycieli, karty pracy. Narzędzia te mogły by być opisane obrazkami bądź gestami komunikacji alternatywnej dostosowanej do potrzeb ucznia.

Metody

Z badań wynika że Stosowana Analiza Zachowania jest najbardziej efektywną metodą uczenia osób z autyzmem. Po trzyletniej pracy terapeutycznej opartej na metodzie Stosowanej Analizy Zachowania w klasie dla dzieci z autyzmem uważam, że jest to najlepszy sposób na uczenie samodzielności, komunikacji, czytania, matematyki. Oczywiście jest wiele innych metod, które wykorzystuję w swojej pracy takie jak: symultaniczno-sekwencyjna metoda czytania, metoda dziecięcej matematyki, metoda Felicji Affolter, metoda niedyrektywnej terapii zabawowej, trening umiejętności społecznych, arteterapia. Są one jednak metodami wspomagającymi, podstawą uczenia jest Stosowana Analiza Zachowania. Na tym etapie rozwoju zawodowego nie wyobrażam sobie innego sposobu edukacji uczniów z autyzmem.

Lekcje języka polskiego polegają na ćwiczeniach w mówieniu, czytaniu, pisaniu, naśladowaniu gestów. Każdy uczeń ma dobierane ćwiczenia stosownie do jego możliwości. Lekcje matematyki to ćwiczenia z orientacji własnego ciała, orientacji w przestrzeni, rozpoznawanie pieniędzy, figur, cyfr i znaków matematycznych, dodawanie i odejmowanie. Wszystkie te treści wdrukowywuje uczniom za pomocą wyodrębnionych prób, czyli metody gdzie nauczyciel wydaje polecenie, uczeń je wykonuje samodzielnie lub z podpowiedzią. Reszta uczniów czeka na swoja kolej. Czekanie jest również ważną społecznie umiejętnością z którą nie tylko osoby ze spektrum mają problem. Oczywiście są ćwiczenia które cała klasa wykonuje jednocześnie jak pisanie, rysowanie, przebieranie się. Ale szczególnie w tych sytuacjach nieoceniony jest wkład terapeuty cienia i pomocy nauczyciela. Mam czwórkę uczniów, którzy uczą się najefektywniej, mając wsparcie jeszcze dwóch osób. Czyli na czterech uczniów, przypada troje osób dorosłych. Wydaje mi się że ta proporcja jest najwłaściwsza w sytuacji trudnych grup. Daje możliwość ćwiczeń równoległych i zwiększa efektywność nauczania a jednocześnie daje przestrzeń na samodzielność. Dla osób które nie miały do czynienia z taką grupą dzieci, wydawać się może to abstrakcyjne: czteroosobowa klasa z trójką dorosłych osób. Ale wystarczy że jeden z uczniów będzie zachowywał się agresywnie, drugi zacznie się wycofywać i panicznie się bać a dwóch pozostałych wpadnie w zachowania stereotypowe. W tej sytuacji wsparcie trzech osób dorosłych od razu wydaje się uzasadnione. Należy zdawać sobie sprawę że opisana sytuacja nie jest wyjątkowa, to codzienna trudna rzeczywistość takich klas. Z tego też wynika potrzeba stosowania specyficznych metod pracy w tej edukacyjnej jak by nie było rzeczywistości.

Sukcesy dzieci i wdzięczność rodziców

Praca z tą grupą dzieci nauczyła mnie pokory i cierpliwości. Sukcesy moich uczniów utwierdziły mnie w przekonaniu, że metody którymi pracuję są odpowiednie dla takiej grupy dzieci. Wdzięczność rodziców, ich wsparcie i współpraca pokazują mi na każdym kroku, że warto być terapeutą-nauczycielem, kimś więcej niż nauczyciel "od-do".

Aneta Pergoł-Dąbrowska


Zaświadczenie online



numer online: 184 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: