Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
1583
rok szkolny
2004/2005

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Wakacyjna wspólnota rodzinna

Już Arystoteles nazwał człowieka "zwierzęciem społecznym". Na przełomie wieków fakt ten rozwijano i wielokrotnie omawiano. Wreszcie dowiedziono, że aby człowiek prawidłowo rozwijał się potrzebuje miłości do innych ludzi.
W najbliższej rodzinie nieograniczoną miłością obdarowują się rodzice i dzieci. Zbliżają się wakacje. Przy tej okazji namawiam wszystkich rodziców, aby odpowiedzieli sobie na pytanie: "Na jakim poziomie jest jakość i wartość Państwa kontaktów z dziećmi?" Bardzo często zdarza się, że rodzice są fizycznie ze swoimi dziećmi. Gotują im, piorą, dbają o porządek. Są obok, ale nie razem.
Poświęćmy naszym pociechom choć część wakacji. Nie tylko sobie, nie tylko znajomym, ciociom, babciom, sąsiadkom, lecz także (a nawet przede wszystkim) swoim najkochańszym dzieciom. Niech ten kontakt będzie pełen ciepła, miłości, łagodności. Pozbądźmy się krzyczącego tonu, strofowania, ciągłego niezadowolenia. Całym sobą zaangażujmy się w rozwój dziecka. Nie jest to łatwe. Czasami epizodyczna sytuacja potrafi zmącić spokój na połowę wakacji. Pamiętajmy, że rodzina jest jak skomplikowane urządzenie, składające się z kilku elementów (członków rodziny), powiązanych ze sobą sprzężeniami zwrotnymi. Zmiana w jednym z elementów powoduje zmiany we wszystkich pozostałych. Wszystko jest cudownie jak rodzina jest w stanie równowagi, ale wystarczy, że dziecko zaczyna boleć brzuch. Czytająca książkę matka zrywa się, bierze dziecko na kolana. Zaniepokojony ojciec pyta, czy obiad może być przyczyną niestrawności. Dalej oburzona matka protestuje przeciw obwinianiu ją o spowodowanie cierpień dziecka i surowej ocenie obiadu. Dziecko płacze, matka płacze, ojciec jest tak zdenerwowany, że nie może wykręcić numeru pogotowia. Bardzo szybko spokojna rodzina może przemienić się w awanturującą. Unikajmy takich reakcji łańcuchowych. Wakacje temu sprzyjają. Odchodzą codzienne obowiązki związane z kontrolą postępów w procesie nauczania. Nie jest trudno znakomicie ten czas wykorzystać. Można na przykład pozbijać z listewek wspaniały dom dla lalek. Można z kartonu po telewizorze zrobić z dzieckiem makietę "stumilowego lasu" dla modelinowego Kubusia Puchatka.
Wielką radość sprawi dziecku wspólna zabawa w figlodromie. Ściągnijmy buty i udajmy się w krainę dziecka.
Z badań socjologów wynika, że dwie trzecie polskich rodzin spędza wolny czas w... supermarketach. Nie wpychajmy tak wcześnie swe pociechy w szpony konsumpcji. Dla własnej wygody nie wpadajmy na Bic Maca. Zorganizujmy "piknik obiadowy" na zielonej, kojącej, pachnącej trawie.

Pamiętajcie rodzice, ilekroć zdarzy się nam zrobić coś razem z dziećmi - wzajemne kontakty nabierają innych wymiarów. Nawet jeśli "razem" ograniczy się do umycia samochodu.
Organizowanie wspólnego, rodzinnego wypoczynku wymaga trochę wysiłku ale się stokrotnie opłaca. Przecież właśnie wtedy można się dobrze poznać i zrozumieć. Nie tylko my dziecko, ale i dziecko może poznać swoich rodziców.


REKLAMA

Kolejnym pomysłem na wakacje jest urządzenie "polowania na książki".
Jednego tygodnia z dzieckiem zrobić przegląd bajek pobliskiej biblioteki, drugiego wyruszyć po ciekawą pozycję do księgarni. Szczególnie ciekawa jest osiedlowa biblioteka, gdzie można odnaleźć wiele starych wydań bajek z własnego dzieciństwa. Ile wspólnych tematów nagle się nasunie?
Wycieczki do zoo również nie muszą być schematyczne. Weźmy ze sobą papier, kredki. Zamiast obchodzić wszystkie klatki usiądźmy z dzieckiem przy jednej i razem namalujmy zwierzaka. To może być bardzo zabawne.

Czas wakacyjny sprzyja uprawianiu sportów. Wygrzebmy spod rupieci dawno nie wkładane wrotki i pośmigajmy z synem lub córką po parkowych alejkach. Wybierzmy się razem na basen, albo wsiądźmy na rowery i pojedźmy w nieznane, między wspaniałe kolory natury. Żółte łany zboża, skoszone siano czy szumiące brzegi Narwi. Weźmy ze sobą lupy, lornetki, lunety i idźmy do lasu podglądać życie roślin i zwierząt. Wytłumaczmy dlaczego tu tak pachnie, jest tak cicho i zielono.
Nie zapomnijmy tylko zabrać przewodników. Gwarantuję, że maluchy w lot złapią trudne nazwy, a my przy okazji dowiemy się czym różni się rzekotka od zwykłej żaby.

Mnóstwo satysfakcji może dać wspólna praca w ogrodzie czy na działce.
Ona również może pomóc odbudować zagubione w pośpiechu poczucie wspólnoty.
Żadne zorganizowane wczasy nie sprawia takiej frajdy jak wspólne budowanie szałasu, wzajemna asekuracja i radość z sukcesu.

A kiedy już zmęczeni usiądziemy na kocu, rozpalimy ognisko i upieczemy na nim kiełbaski na pewno nikt nie będzie musiał tłumaczyć dziecku co to znaczy rodzina.

Monika Banak


Zaświadczenie online



numer online: 153 gości

reklama