Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
3087
rok szkolny
2005/2006

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Rodzina - miejsce, gdzie powstaje "ja". Rola komunikacji.

Moje rozważania na temat roli rodziny w procesie kształtowania młodego człowieka chciałabym rozpocząć od pewnego przykładu. Zdarzenie to miało miejsce w rzeczywistości, w pociągu w województwie dolnośląskim. Miałam okazję jechać w przedziale z pewną rodziną. Składała się z 4 osób: dwóch mężczyzn, kobiety i dziecka - ok. 6-letniej dziewczynki. Jeden z towarzyszących paniom mężczyzn był ojcem. Panowie na pierwszy rzut oka zdradzali symptomy upojenia alkoholowego. Mama po chwili obserwacji także okazała się być pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie z ich strony zaczęła dobiegać głośna rozmowa. "Oddaj mi to" - mówi matka. "Nie oddam"- odpowiada córka. "Dawaj te pieniądze!", "Daj mamie pieniądze"... trwało to kilka chwil. Osaczona dziewczynka ostatecznie oddała mamie zwinięte kilka papierków, jednocześnie rozpoczynając szlochać. Szloch zamienił się w płacz, a płacz w rozpacz. Obserwując tę sytuację myślałam sobie, jak biedne jest to dziecko. Mimo zrozumienia dla cierpienia dziecka początkowo odnajdywałam też cień zrozumienia dla rodziców, bo skądże u tak małego dziecka pieniądze (trzymała zwitek papierków)? Może nie należały do niej? Teraz powinna rodzicom je oddać. Jednak mój cień zrozumienia dla dorosłych rozwiał się momentalnie gdy poprzez szlochy i łkania usłyszałam słowa dziewczynki: "Tyle czasu zbierałam pieniążki, tyle odkładałam i teraz ich nie mam". Rodzice najzwyczajniej w świecie chcieli przywłaszczyć sobie pieniądze długo odkładane przez dziecko. Przyczyn ich postępowania możemy się domyślać. Dziewczynka nie potrafiła się uspokoić, mama zaczęła krzyczeć. Ojciec zaczął uspokajać dziecko. Rozmawiali cicho, dziewczynka coraz ciszej płakała. W końcu pasażerowie pociągu usłyszeli znowu głośne "Oddaj jej te pieniądze!" tym razem słowa skierowane do matki. Scena toczyła się długo, a zakończyła się oddaniem dziecku pieniędzy.

Zastanówmy się jakie były konsekwencje tego zdarzenia. Dziecko przeżyło ogromne - wnioskując z natężenia reakcji - cierpienie, a rodzice wydawali się być źli i na córkę i na siebie nawzajem. A czego nauczyło się dziecko tego dnia? Wyniosło bardzo ważną lekcję. Po pierwsze, jeśli masz coś cennego (na przykład długo odkładane pieniążki) absolutnie nie przyznawaj się do tego rodzicom! Po drugie, dowiedziała się, że rodzice są nieprzewidywalni, zmieniają decyzje a w dodatku nie są jednomyślni, zawsze można któregoś rodzica przekonać, przeciągnąć na swoją stronę, wejść z nim w koalicję. I po trzecie, nasza bohaterka dowiedziała się, że płaczem i rozpaczliwym krzykiem można osiągnąć swoje cele.

Takie sytuacje zdarzają się rzadko w zdrowym systemie rodzinnym. Nic takiego nie ma miejsca, jeśli każdy członek rodziny ma prawo się wypowiedzieć, ma prawo do swoich uczuć i do swojej prywatności. Nie dzieje się tak w rodzinie, w której szanuje się każdego jej członka (tak, tak, szanuje się dzieci), w której rodzice podejmują mądre decyzje. Nawet jeśli dzieci są w jakiś sposób karane, to wiedzą za co spotyka je kara. W takiej rodzinie panują pewne zasady i są one przestrzegane, rodzice są przewidywalni i stanowią zdrową parę. To rodzice - kochający się, wspierający nawzajem i nie wchodzący z dziećmi w koalicje - są podstawą zdrowej rodziny. To jak traktują oni swoje dzieci, wpływa na to jak dziecko czuje się w tej rodzinie, jak się zachowuje w domu i poza nim oraz na to, na jakich ludzi wyrosną w przyszłości.

Nie jest moim zamierzeniem opowiedzenie o wszystkich zasadach panujących w dobrze funkcjonującej rodzinie, nie będę opisywać naukowych klasyfikacji rodzin, postaw rodzicielskich czy modeli funkcjonowania rodzin. Chcę jedynie uczulić Państwa na tematykę związaną z życiem rodzinnym. Chcę zasygnalizować pewne aspekty funkcjonowania w rodzinie i nie tylko. Chciałabym przekazać kilka uwag o komunikacji, która jest ważnym elementem życia rodzinnego. To właśnie dobra komunikacja przyczynia się do pomyślnego realizowania zadań, jakie rodzina ma do wykonania. Dzięki dobrej komunikacji każdy w rodzinie może czuć się wartościową osobą i ma dzięki niej możliwość zaspokojenia swoich potrzeb (bo potrafi je komunikować). Mam nadzieję, że artykuł ten zachęci Państwa do sięgania po literaturę omawiającą tę tematykę, ponieważ uważam, że wciąż za mało wiemy o tym jak powinna funkcjonować rodzina.

Bariery komunikacyjne

Na początku krótko opowiem o barierach komunikacyjnych, czyli o takich sposobach prowadzenia rozmowy, które nie sprzyjają budowaniu dobrych relacji. Potem, również krótko, nakreślę podstawowe zasady dobrego komunikowania się, po czym postaram się opisać komunikację na gruncie rodziny.

Wiem, że przeczytanie artykułu to za mało, aby wyeliminować bariery komunikacyjne czy też nabyć umiejętności poprawnego komunikowania się, ale chciałabym przedstawić je Państwu w skrócie. W psychologii mówi się o trzech rodzajach barier komunikacyjnych: o osądzaniu, dawaniu rozwiązań i unikaniu udziału w troskach drugiego człowieka. Osądzanie polega na ciągłym ocenianiu drugiego człowieka, jego wyglądu, zachowania, jego słów. Osoba taka nie słucha swojego rozmówcy, wie lepiej, osądza go, obraża. Dawanie rozwiązań często jest podyktowane troską o innych, ale jest formą uzależnianie innych od siebie, odbierania im możliwości decydowania za siebie, narzucanie własnego zdania czy własnej wizji jak należy postępować. Dając gotowe rozwiązania dajemy do zrozumienia, że problem jest błahy, że rozwiązanie jest proste. Czasem zadając zbyt wiele pytań uniemożliwiamy rozmówcy swobodne wypowiedzenie. Takie działanie także zaliczymy do tej kategorii barier. Ostatni rodzaj barier komunikacyjnych to unikanie udziału w troskach drugiego człowieka. Jest to odwracanie uwagi osoby od jej problemu, uspokajanie i pomijanie emocjonalnych aspektów problemu Jeśli temat barier komunikacyjnych zainteresował Państwa, odsyłam do książki Johna Stewarta "Mosty zamiast murów", gdzie znajdziecie szczegółową klasyfikację barier komunikacyjnych.

Nasze rozważania o błędach w komunikacji chciałabym zakończyć odwołując się do klasyfikacji stylów komunikowania się w rodzinie, jakie wyróżniła na podstawie wieloletniego doświadczenia Virginia Satir, terapeuta rodzinny. Jej zdaniem, istnieją cztery wadliwe style komunikowania się i jeden prawidłowy (Bradshaw, 1994). Pierwszy styl wadliwy określiła jako "styl zjednywacza". Zjednywaczem nazwać można osobę, która robi co może, by nie zdenerwować ludzi w jej otoczeniu, jest uległa, bezustannie przepraszająca. Bagatelizuje swoje uczucia. Osoba taka czuje się bezradna i bezwartościowa. Mówi "jest mi wszystko jedno, zrób jak chcesz, zależy mi tyko na tym, abyś był zadowolony/zadowolona". Drugi styl komunikowania się nazwać można "stylem obwiniacza". Jest to osoba, która chce sprawiać wrażenie silnej i niezależnej, pomija to, co czuje do innych, ukrywa w ten sposób poczucie osamotnienia. W komunikacji jest nastawiona na krytykowanie innych. Przykładem wypowiedzi mogą być uogólnienia: "ty nigdy nic dobrego nie zrobiłeś, zawsze mi przeszkadzasz, ty zawsze taka jesteś". Trzeci styl Satir nazwała "komputerowo-racjonalnym". Styl ten charakteryzuje bardzo nikłe okazywanie uczuć, sztywna postawa, brak kontaktu wzrokowego z rozmówcą, używanie skomplikowanych sformułowań, niezrozumiałych słów. Osoby takie pomijają zarówno to co czują do drugiej osoby, jak i do siebie. Osoba taka, w trakcie kłótni małżeńskiej mogłaby powiedzieć: "Można by tu zauważyć, że zaistniało pewne drobne nieporozumienie, należałoby się zastanowić nad konsekwencjami takiego postępowania". Został nam jeszcze jeden wadliwy styl komunikowania - "styl mąciciela", który stara się rozładować napiętą sytuację przez zwracanie uwagi na rzeczy nieistotne, nie związane z tematem rozmowy. Taka osoba ma poczucie, że nikt się o nią nie troszczy, że nie ma dla niej miejsca, unika konfrontacji. Można wśród tych stylów wadliwej komunikacji w rodzinie zauważyć pewną analogię do mówionych już przeze mnie barier komunikacyjnych. W wypowiedziach obwiniacza odnajdziemy wiele przykładów osądzania i dawania rozwiązań; mąciciel i osoba "komputerowo-racjonalna" unikają udziału w troskach drugiego człowieka poprzez zaprzeczanie emocjom czy też odwracanie uwagi od spornej kwestii. Zjednywacz natomiast nie stosuje aktywnie znanych barier komunikacyjnych, ale jego wadliwy styl komunikacji wynika z braku konstruktywnych zachowań.

Prawidłowa komunikacja

Aby komunikacja czy to w relacjach koleżeńskich, z partnerem czy też w rodzinie przebiegała pomyślnie, należy wystrzegać się barier komunikacyjnych. W prawidłowej komunikacji dochodzi do prawdziwego kontaktu między dwiema osobami. Każdy ma prawo w pełni się wypowiedzieć i czuje, że może to zrobić. Brak zatem przerywania wypowiedzi drugiej osobie, brak wymuszonej zmiany tematu i brak oceniania drugiej osoby. Ponadto w takiej rozmowie nie powinno zabraknąć opisu własnych uczuć i szczerych myśli. Uniknięcie oceniania przy jednoczesnym przekazywaniu informacji o własnych uczuciach możliwe jest, kiedy nadajemy tak zwane komunikaty "ja" (w przeciwieństwie do komunikatu "ty"). Nadając komunikat "ja" przyznajemy się do swoich uczuć i do odpowiedzialności za zaistniałą sytuację. Przykładowo, gdy rodzice proszą syna, aby zdjął plakaty ze ścian w swoim pokoju, on nadając komunikat "ty" powiedziałby "Przestańcie wtrącać się w nie swoje sprawy!!" co przypuszczalnie doprowadziłoby do rodzinnej awantury. Komunikat "ja" powinien sprzyjać porozumieniu. Syn mógłby powiedzieć "nie rozumiem dlaczego chcecie, abym je zdjął. Bardzo je lubię i zależy mi na nich." W takiej sytuacji rodzice mogą rozpocząć negocjacje z synem. Prawdopodobnie dojdą do porozumienia. Ważne jest aby być świadomym swoich uczuć i mówić o nich otwarcie.

Kolejną sprawą, jaką chciałabym omówić jest aktywne słuchanie. Aktywne słuchanie to nie tylko słyszenie tego, co mówi do nas druga osoba. Kiedy słuchamy aktywnie, pozwalamy drugiej osobie wypowiedzieć się w pełni, prowokujemy tę osobę, aby wyrażała swoje uczucia i aby swobodnie wypowiadała się. Ponadto przekazujemy w ten sposób drugiej osobie informację, że chcemy ją wysłuchać i zrozumieć oraz że ją akceptujemy. Słuchając aktywnie nie udzielamy rad, pozwalamy osobie mówiącej samodzielne odszukanie rozwiązania dla jej problemów. Dobry słuchacz utrzymuje kontakt wzrokowy ze swoim rozmówcą, okazuje zainteresowanie i zachęca do kontynuowania wypowiedzi, dopytuje o szczegóły i dodatkowe informacje, ale robi to z umiarem, delikatnie. Ponadto powstrzymuje się od wyrażania własnej opinii czy dezaprobaty, okazuje cierpliwość oraz akceptuje chwile ciszy, pauzy, które służą rozmówcy do znalezienia odpowiednich określeń.

W aktywnym słuchaniu ważne jest, aby informować rozmówcę, że wiemy o czym mówił. Można to uczynić w sposób niewerbalny, to znaczy za pomocą gestów, potakiwania głową, wyrazu twarzy oraz werbalny, czyli za pomocą słów.

Oprócz omówionych już szerzej komunikatów typu "ja" oraz sposobu bycia w kontakcie z drugim człowiekiem, który zwiemy aktywnym słuchaniem chciałabym w skrócie wymienić inne elementy dobrej komunikacji w rodzinie. Są to jednocześnie zasady funkcjonowania rodziny, które sprzyjają rozwojowi każdego z członków rodziny.

Przede wszystkim każda osoba w rodzinie powinna być zdolna do wyrażania spójnie, dokładnie i jasno tego co widzi, słyszy, czuje i myśli o sobie i innych w ich obecności. Mówi wprost. Nie zaprzecza temu, co czuje. Ma dobry kontakt ze swoimi emocjami. Potrafi o nich otwarcie mówić. Dobre relacje w rodzinie wymagają tego, aby nie odmawiano nikomu prawa do odczuwania jakichkolwiek uczuć. Aby wyrazić się jasno - są rodziny, w których zaprzecza się uczuciom. Rozpatrzmy sytuację, gdy uczucie złości jest zakazane. Osoby bądź świadomie tłumią przejawy złości, bądź też uczą się faktycznie jej nie odczuwać na poziomie świadomym. Zablokowanie tych uczuć powoduje brak konfrontacji, brak szczerych rozmów, a w dalszej perspektywie prowadzić może do poważnych zdrowotnych konsekwencji. Zatem uczucia nie powinny być tłumione. Należy je wyrażać konstruktywnie. (konstruktywne wyrażanie uczuć jest odrębnym tematem, pozwolę sobie tylko zauważyć różnicę między dwoma rodzajami ekspresji złości: wyobraźmy sobie matkę, która przychodzi zła po ciężkim dniu pracy i zastaje w domu bałagan. Może powiedzieć dzieciom zdecydowanym i stanowczym tonem: "Nie podoba mi się ten bałagan, jestem bardzo zdenerwowana, ponieważ miałam ciężki dzień. Teraz pójdę do swojego pokoju i liczę na to, że posprzątacie zabawki", może też zastawszy dom w stanie niczym po huraganie zacząć nerwowo sprzątać, rzucać rzeczy na swoje miejsce - nie wyrażona w porę złość narasta... - stając się coraz bardziej zdenerwowana zacznie krzyczeć na dzieci i obwiniać je za swoje uczucia. Doprowadzi to pewnie do ostrej kłótni, po czym wszyscy będą czuli się źle: i matka, i dzieci.). Powróćmy do zasad dobrej komunikacji w rodzinie.

Kolejną ważną rzeczą jest szacunek. Do każdej osoby należy odnosić się, jak do niepowtarzalnej i wartościowej jednostki. I choć od dzieciństwa wpaja nam się zasadę, by szanować starszych, to chciałabym zaznaczyć, że szacunek należy się także dzieciom. Dziecko wysłuchane uważnie, mogące uczestniczyć w podejmowaniu decyzji będzie czuło się docenione. Szacunek okazany dziecku sprzyja rozwojowi jego poczucia własnej wartości i sprawi, że dziecko nie będzie obawiało się mówić otwarcie o swoich uczuciach. Łatwiej nam będzie wprowadzić w życie zasadę poważnego traktowania dziecka, gdy wyobrazimy sobie, co może czuć dziecko. Kiedy chcesz powiedzieć dziecku coś przykrego, zastanów się jak by to zabrzmiało, gdybyś powiedział to komuś dorosłemu. Cofnijmy się w czasie i zobaczmy siebie jako kilkuletnie dzieci. Jak czuliśmy się, gdy dorośli potraktowali nas niesprawiedliwie? Czy pamiętamy, jak niezrozumiały wydawał nam się świat?

Ostatnią rzeczą, o której chcę wspomnieć jest podejście do różnic. Chodzi o to, by każdy miał prawo do swojego zdania, do swoich preferencji. Zdrowe podejście do różnic zakłada, że przyczyniają się one do rozwoju i że nie stanowią zagrożenia dla systemu rodzinnego. Ich uznanie oznacza akceptację dla odrębności każdego członka rodziny. John Bradshaw (1994) podaje metaforę dojrzałej relacji. Zdrowa relacja przypomina ludzi grających utwór muzyczny. Każdy gra na swoim własnym instrumencie i używa własnych, niepowtarzalnych umiejętności, ale razem grają tę samą melodię. Każdy jest całością i niczego mu nie brakuje, każdy jest niezależny, ale razem tworzą spójną całość.

Marsjańskie myślenie

Jako ciekawostkę chciałabym przedstawić Państwu tajemniczo brzmiące rozumienie komunikatów, zwane myśleniem marsjańskim. Pojawia się w książce Erica Berne'a "Dzień dobry... i co dalej?" i jest nazwą dla specyficznego sposobu myślenia, który jest odmienny od naszego, zwykłego ziemskiego myślenia. Autor uważa, że dzieci myślą po marsjańsku. Przyjrzyjmy się co to znaczy myśleć po marsjańsku. Rodzice kierując do dziecka określone polecenia czy też słowa mające hamować swobodną ekspresję dziecka nie są świadomi tego, że ich komunikat może posiadać wiele poziomów znaczeń. W takim komunikacie wyróżnić można pięć interpretacji. Po pierwsze, można rozpatrywać go z punktu widzenia co rodzic sam miał na myśli - co wydawało mu się, że mówi. Inaczej słowa te zinterpretuje postronny obserwator, osoba stojąca z boku i przysłuchująca się tym słowom. Myślę, że te dwie interpretacje są powszechne i łatwo nam sobie to wyobrazić. Kolejne trzy sposoby rozumienia tych samych słów zaliczamy do rozumienia marsjańskiego. Marsjanin potrafi usłyszeć dosłowne znaczenie komunikatu - znaczenie słów samych w sobie. Poza tym marsjanin będzie wiedział, co rodzic "rzeczywiście miał na myśli", co chciał powiedzieć, co rodzic w istocie komunikuje, a nie jest tego świadom. I ostatni poziom komunikatu stanowi to, co zrozumiało z tego dziecko.

Przytoczę teraz przykład z książki, który pozwoli dokładniej zrozumieć wyjaśnione przeze mnie możliwe interpretacje. Matka przyłapała swego 6-letniego syna popijającego whisky z butelki. Gdy go ujrzała, powiedziała do niego: "Jesteś jeszcze za mały, żeby pić whisky." Matka chciała przez to powiedzieć, że nie chce, aby jej syn pił alkohol. Obserwator stojący z boku stwierdziłby: "oczywiście, że nie chce, aby jej syn pił whisky! Żadna normalna matka by tego nie chciała". Przejdźmy teraz do rozumienia marsjańskiego. Przypomnę, że kolejnym poziomem interpretacji było dosłowne znaczenie wypowiedzianych słów, które w tym przypadku brzmiały "jesteś JESZCZE za mały, żeby pić whisky". To w istocie miała na myśli: picie whisky jest sprawą mężczyzn, a ty jesteś jeszcze chłopcem. Powyższe interpretacje dziecko odczytało właściwie i doszło do następującego wniosku: "kiedy przyjdzie czas dowieść, że jestem mężczyzną, będę musiał pić whisky".

Powyższy przykład dotyczy dość drastycznej sytuacji, natomiast warto uświadomić sobie, że to, co wydaje nam się, że mówimy, może oznaczać coś innego i że dziecko może zupełnie inaczej odczytywać nasze słowa. Tu chciałabym jeszcze raz podkreślić, jak ważne jest mówienie dziecku prawdy i wysyłanie komunikatów spójnych, bez ukrytych znaczeń i aluzji. Ważne jest szczere okazywanie uczuć i swoich myśli, bo dziecko dobrze wie, kiedy jesteśmy nieszczerzy.

Pozwolę sobie podsumować to, co powiedziałam do tej pory. Dobra komunikacja w rodzinie sprzyja dobrym relacjom panującym wśród członków rodziny. Jest to taki sposób porozumiewania się, w którym nie ma oceniania, osądzania czy bezpodstawnego krytykowania drugiego człowieka. Każdy ma prawo wyrazić własne zdanie i ma prawo zostać wysłuchany. Krótko mówiąc, jest to sposób porozumiewania się, w którym przejawiany jest szacunek względem każdej osoby. W dobrej komunikacji każdy ma prawo odczuwać i każdy ma prawo mówić o swoich emocjach. Słowa, czyny i uczucia są spójne, nadają ten sam przekaz. Taka spójność na poziomie werbalnym i niewerbalnym jest przejawem uczciwości zarówno względem siebie, jak i względem rodziny. Każdy członek rodziny ma prawo do odmienności opinii. Odmienność poglądów prowadzi często do konfliktów. Konfliktom się nie zaprzecza, lecz są one rozwiązywane w atmosferze wzajemnego szacunku i na drodze negocjacji prowadzą do porozumienia.

Na zakończenie pragnę uczulić Państwa na to, że to, co mówimy może być odbierane inaczej przez różne osoby, zaś brak spójności komunikatu (niespójność pomiędzy słowami a zachowaniem) choć niezauważalny dla nas, zostaje odczytany przez innych.

Bibliografia:

  • Barbaro de, B. (1999), Wprowadzenie do systemowego rozumienia rodziny, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego: Kraków.
  • Bradshaw J. (1994), Zrozumieć rodzinę, Instytut Psychologii Zdrowia i Trzeźwości: Warszawa.
  • Berne E. (1999), "Dzień dobry" i co dalej?, Dom Wydawniczy Rebis: Poznań.
  • Faber, A., Mazlish, E. (1993), Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły. Media Rodzina of Poznań, Inc.: Poznań.
  • Plopa M. (2005), Psychologia rodziny: teoria i badania, Oficyna wydawnicza "Impuls": Kraków. Stewart J. (2003), Mosty zamiast murów. Podręcznik komunikacji interpersonalnej, Wydawnictwo Naukowe PWN: Warszawa.

    Monika Herberger


  • Zaświadczenie online



    numer online: 82 gości

    reklama