Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
3636
rok szkolny
2006/2007

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Recenzja książki Gabriele Haug-Schnabel "Agresja w przedszkolu" wraz z własnymi refleksjami

Książka autorstwa Gabriele Haug-Schnabel to pozycja skierowana do rodziców i wychowawców w przedszkolu. Przedstawia najnowsze teorie na temat dziecięcej agresji, a także wyjaśnia zjawisko na podstawie licznych przykładów, wziętych z przedszkolnego życia. Autorka obrazowo prezentuje, dlaczego tak ważne jest, aby dzieci nauczyły się radzić sobie z agresją oraz w jaki sposób dorośli mogą je w tym skutecznie wspierać. Przedstawia różne propozycje rozwiązań i alternatywne sposoby postępowania, pozwalające w odpowiednim momencie kompetentnie i skutecznie zareagować. Książka cechuje się licznymi walorami dydaktycznymi, takimi jak kompetencja, jasny język i przejrzystość.

Pozycja ta składa się z 12 rozdziałów. Autorka przybliża nam pojęcie agresji, z którą mamy do czynienia w przedszkolu. Zapoznaje czytelnika z wieloaspektowym ujęciem agresji. Informuje, że agresja nie zawsze ma charakter negatywny. Autorka jednoznacznie stwierdza, z czym nie sposób się nie zgodzić, że "...bez agresji nikt nie potrafiłby w sposób trwały zwracać uwagi na swoje potrzeby, które nie byłyby wtedy zaspakajane- ani niemowlę, ani małe dziecko, ani młody człowiek, ani też dorosły...". Można powiedzieć, iż agresja jest nieodłączną częścią naszego życia. Nawet niemowlę wyraża waleczną gotowość przezwyciężania sprzeciwu, w przypadku pragnienia kontaktów z osobą bliską, głośno płaczem, krzykiem zwraca na siebie uwagę. G.Haug-Schnabel prezentuje także przykłady agresji , które są niezbędne do życia każdej jednostce i grupie społecznej. Wyróżnia wśród nich: agresję eksploracyjną- zwaną potocznie przekorą, gdy np. dziecko sprawdza jak daleko może się posunąć, jak długo działać bezkarnie, chcąc przeforsować swoją wolę, agresję powstałą z frustracji - ta staje się niekiedy jedyną szansą, jaką ma dziecko wychowywane w ograniczeniach i nadopiekuńczości, aby mogło wypróbowywać nowe rzeczy, czy odważyć się na samodzielne działanie i agresję służącą obronie, która jest odpowiedzią na atak. Stara się przybliżyć czytelnikowi problem agresji widziany oczami pedagogów, rodziców i samych dzieci. Słusznie zauważa, że jest to zjawisko uciążliwe dla wszystkich. Moim zdaniem nieprawidłowością często spotykaną są działania pedagogiczne, mające na celu uzyskanie harmonii poprzez unikanie konfliktów - zamiast ich rozwiązywanie, jak również reakcja środowiska na agresywne zachowania, którą jest karanie, odwet czy społeczne odrzucenie. Osoba, potraktowana w ten sposób przez swoje środowisko, odbiera te działania jako dodatkowe zagrożenie, co prowadzi do powstania nowych stanów agresji, zamiast poprawy zachowania na społecznie pożądane. Przezwyciężanie agresji i wybuchów złości jest potrzebne, jednak musi ono być w pełni świadome, prowadzone środkami pedagogicznymi i nie może mieć na celu odzwyczajania dzieci od wyrażania wściekłości, która jest stanem ogromnego, wewnętrznego napięcia. Wiadomo, że tłumienie w sobie emocji jest ryzykownym posunięciem, mogącym niekorzystnie odbić się na zdrowiu dziecka. Umiejętne przekazanie ich otoczeniu, bez wzajemnego urażania się i krzywdzenia, przynosi korzyści obydwu stronom. Dzieci społecznie agresywne nie mają wyczucia, co do uczuć innych ludzi, ponieważ często nie mają dostępu do swych własnych. Nie jest możliwe zrozumienie innego człowieka bez uświadomienia sobie osobistych uczuć i umiejętności ich otwartego przekazywania. Dziecko powinno wiedzieć, że nawet takie uczucia jak złość, wściekłość czy agresja są czymś naturalnym dla człowieka i ono także ma prawo je odczuwać bez poczucia winy. Jednocześnie musi się nauczyć odpowiedniego sposobu ich wyrażania i panowania nad własnymi stanami emocjonalnymi, aby móc prawidłowo funkcjonować w społeczności.

Autorka słusznie zauważa, że przedszkole jako instytucja ma wspierać rodziców w działaniach, ma oferować modele rozwiązań i stanowić kolejne pole zdobywania doświadczeń przez dzieci. Nie może i nie jest przede wszystkim w stanie zastąpić w tym rodziny, ponieważ w niej znajdują się wzorce- osoby pierwszego kontaktu. Powołując się na wyniki różnych badań, Gabriele Haug-Schnabel przedstawia także czynniki wywołujące agresję u dzieci. Wynika z nich jednoznacznie, że to najbliżsi dziecku ludzie są źródłem zachowań agresywnych. Wywołują ją niepożądane wychowawczo postawy rodzicielskie. Ja także uważam, że przyczyną agresji jest rodzina, która w wielu przypadkach nie daje oparcia młodemu człowiekowi. Rodzice w pogoni za pracą i pieniądzem coraz mniej czasu poświęcają na wychowanie dziecka. Brak ciepła oraz zaangażowania rodziców w sprawy dziecka, przyzwolenie i tolerancja, połączona z brakiem ustalania jasnych granic wobec agresywnego zachowania w stosunku do rówieśników, rodzeństwa i dorosłych, brak jakichkolwiek reguł są przyczyną agresji. Rodzice nie uznają sprzeciwu, używając takich metod jak bicie, brutalne traktowanie, ostre wybuchy gniewu, przyczyniają się do agresywnego zachowania młodego człowieka. Dzieci, które czują się bezpieczne w swoich relacjach z rodzicami są mniej agresywne i lepiej radzą sobie z emocjami. Gdy otacza się je miłością i zainteresowaniem, mają mało powodów do agresji i wrogości. Uciekają się do niej wtedy, gdy się boją, są osamotnione, pełne rozterek lub wtedy, gdy mają silną potrzebę akceptacji, bądź zwrócenia na siebie uwagi. Dzieci powinny się nauczyć, że zachowania skierowane do innych ludzi oraz do nich samych nie powinny przekraczać określonych granic. Jeśli nauczą się stosowania zachowań agresywnych i przemocy jako metody na rozwiązanie problemów, a ze strony dorosłych spotka się to z pobłażliwością lub akceptacją, poziom agresji wobec rówieśników, rodzeństwa i dorosłych będzie wzrastał.

Gabriele Haug-Schnabel ukazuje nam różne oblicza agresywnych zachowań. Opisuje agresję fizyczną, werbalną, pośrednią zwaną cichą i agresję relacji. Dokonując ich analizy można by sobie zadać pytanie, która z form agresji jest najgorsza? Z pewnością nam trudno byłoby odpowiedzieć, natomiast dzieci od razu wskazałyby te formy, które są najczęściej widoczne w życiu przedszkolnym (np. bójki), a nie-powtarzające się każdego dnia wykluczanie z zabawy, czy obrażanie innych. W tej pozycji książkowej znajdziemy także doskonały materiał skłaniający czytelnika do refleksji. Jakże wielu z nas przecież twierdzi, że to chłopcy są agresywni, że dziewczynki zdecydowanie rzadziej skłonne są do takich zachowań. Zebrany przez G.Haug-Schnabel materiał pozwala nam dostrzec, że agresja nie jest obca także dziewczynkom. Używają jej one po prostu w innej formie niż chłopcy. Uważam, że agresja przejawiana przez dziewczynki może niekiedy " umknąć" uwadze wychowawcy. Jedną z przyczyn może być niewiedza nauczyciela na temat rodzajów agresji, nie obserwowanie dzieci podczas zabaw, nie wsłuchiwanie się w toczone przez nie rozmowy. W pozycji tej znajdziemy wiedzę na temat przyczyn powstawania zachowań agresywnych u dzieci. Autorka uświadamia w nim czytelnikom, że nie istnieje agresja bez przyczyny, zawsze jest powód do zachowania agresywnego. Na co dzień jesteśmy świadkami różnych aktów agresji. Dzieci szybko się denerwują, krzywdzą często słabszych, lubią kłótnie. Zadajemy sobie pytanie, dlaczego tak się dzieje? Co jest przyczyną agresji? Sądzę, że dzieci stają się agresywne, kiedy się je ignoruje, nie pyta o zdanie, nie bierze się ich potrzeb pod uwagę. Kiedy rodzice zakładają, że wiedzą, co jest najważniejsze dla ich dzieci, nieodwołalnie przywołują tłumioną złość, która może ujawnić się pod postacią agresywnego zachowania. Jeżeli rodzice są agresywni, karcą, bezustannie kontrolują, dzieci mogą nieświadomie zdecydować, że tak trzeba się zachowywać, aby osiągnąć cel. Destrukcyjnie wpływa na dzieci także telewizja, promująca przemoc i agresję. G.Haug-Schnabel pisze, że "...bezpośrednie rodzinne otoczenie, potem subkultura lub społeczeństwo, w którym żyjemy ma wielokrotnie wyższy wpływ na rozwój agresji u dzieci i młodzieży..." Ja jednak nie stawiałbym na szarym końcu mass mediów. Skoro dzieci spędzają o 20 godzin więcej przed TV niż z własnym ojcem, to powstaje pytanie, skąd czerpią wiedzę o prawdach i wartościach tego świata? Programy telewizyjne w wielu przypadkach burzą uznane przez rodzinę wzory zachowań. Nie da się też ukryć faktu, że telewizja przejęła funkcje wychowawcze i socjalizacyjne. W obecnym, "pędzącym" świecie telewizja wobec dzieci odgrywa rolę niańki. Na skutek oglądania programów o dużym zabarwieniu agresji spada empatyczny stosunek do innych, poziom sympatii wobec ofiary, wzrasta próg tolerancji wobec przemocy, dzieci mniej zwracają uwagi na agresywne zachowania kolegów. Nie widzą powodów, aby zgłaszać je wychowawcy. Telewizja może też spowodować odblokowanie potrzeby agresji. Ważnym, moim zdaniem, czynnikiem jest tutaj humorystyczny kontekst oglądanej przemocy. Kiedy pokazuje się cierpienie ofiary, winę napastnika, karę czy społeczne potępienie takich czynów, wzbudza się u młodego widza lęk powstrzymujący go przed stosowaniem takich zachowań w rzeczywistym świecie. Humorystyczny wizerunek przemocy ma znaczenie nagradzające, nie budzi lęku u dzieci, tylko zachęca do podobnych działań. Dla młodszych dzieci ma również znaczenie do budowania ich poczucia rzeczywistości, "można uderzyć, przecież to nie boli tylko śmieszy". Amerykańscy lekarze dziecięcy policzyli, że dziecko do ukończenia podstawówki obejrzy 8000 ekranowych morderstw i 100 000 innych aktów przemocy. Rodzi się więc pytanie, jaką wizję świata będą miały nasze dzieci i czy aby nie bagatelizujemy wpływu mass mediow na nasze pociechy? Warto również podkreślić, iż zagrożeniem dla dzieci i młodzieży są nie tylko treści przekazywane przez media audiowizualne, ale również sam fakt ulegania telewizyjnej iluzji. Psychologowie już dawno dowiedli, że stałe ucieczki w nierzeczywisty świat telewizyjnych zdarzeń mogą doprowadzić do trudności w nawiązywaniu kontaktów emocjonalnych z innymi, braku umiejętności przyjmowania oceny rówieśników ("telewizor" nie ocenia), braku umiejętności postrzegania przez dzieci swoich rówieśników jako atrakcyjnych partnerów (towarzyszy zabaw i rozmów), nawiązywania jedynie krótkotrwałych i powierzchownych kontaktów, całkowitej odmowy kontaktu szczególnie, gdy wymaga on pewnego wysiłku ( w kontakcie z telewizją taki wysiłek nie jest konieczny, telewizor jest zawsze dostępny). Długotrwały i intensywny kontakt z przesyconymi przemocą programami telewizyjnymi prowadzi do stopniowego "odwrażliwienia" odbiorcy, zanika odraza i przerażenie na widok scen ociekających krwią, maleje współczucie dla ofiary, rodzi się przyzwolenie na obecność agresji i akceptacja użycia jej "w razie potrzeby". Brutalne sceny rozgrywające się w wirtualnej rzeczywistości rodzą psychiczny dystans, prowadząc do tego, iż widz w sytuacji rzeczywistej nie potrafi odczuć grozy sytuacji. "Zabawa w agresję"? Wielu zapewne rodziców oburzyłby ten pomysł, któż słyszał, by organizować tego rodzaju zabawy? Po przeczytaniu siódmego rozdziału książki rozwieją się wszystkie wątpliwości i dostrzeżone zostaną korzyści płynące z tego rodzaju działalności dziecięcej. Autorka oczywiście bardzo szczegółowo opisuje warunki i reguły przeprowadzania takich zabaw, by nie przerodziły się one w agresje prawdziwą. Kolejny rozdział poświęcony jest relacjom panującym w grupie rówieśniczej. W każdej bowiem grupie tworzy się podział na rangi. "Społeczny porządek rang powstaje w wyniku rezultatów starć między jednostkami.....kiedy dziecko prowokuje kogoś innego do walki o rangę w grupie, uczy się poznawać "siłę" każdego członka grupy w porównaniu do swojej własnej, a tym samym realistycznie oceniać własną pozycję w hierarchii grupowej" G.Haug-Schnabel przybliża także obraz dzieci "wysokich rangą" i ich wpływ na relacje z pozostałymi członkami grupy rówieśniczej. Rozdział dziewiąty książki oparty jest w dużej mierze na badaniach Norwega Dana Olweusa, profesora psychologii, który od ponad 20 lat zajmuje się zagadnieniem agresywnych zachowań grup rówieśniczych, dzieci wieku szkolnym powszechnie znanym dziś jako "mobbing". Określa ono zjawisko prześladowania oraz różne formy szykan zarówno wśród dorosłych, jak i dzieci. Prześladowania mogą przyjmować różne formy np. gorsze traktowanie, izolowanie jednostki, dręczenie, nękanie aż do przemocy fizycznej. O tym zjawisku możemy mówić, gdy ofiara przez dłuższy czas jest niejednokrotnie narażona na negatywne działanie ze strony jednej osoby lub kilku. Termin ten obejmuje również agresję i przemoc w postaci działań werbalnych, takich jak złośliwości, groźby oraz działań przyjmujących postać przemocy fizycznej, takiej jak ciosy, popchnięcia, ograniczenie wolności. Pojęcie to wskazuje także działania bez użycia słów czy kontaktu fizycznego. W przypadku dzieci "mobbing" nazywany jest "bullyingiem" i temu właśnie zagadnieniu autorka poświęca wiele stron swej książki przekazując nam wnioski z badań profesora, które pozwolą dostrzegać "dzieci- ofiary" i "dzieci- sprawców", skutecznie zatrzymać zachowania w ramach bullyingu i stłumić je w zalążku. Pozwolę sobie przytoczyć kilka informacji zdobytych po lekturze "Mobbing w szkole" autorstwa Karl E. Dembach, których nie znajdziemy w tej książce, a które na pewno dadzą głębsze spojrzenie na bullying, zjawisko moim zdaniem często bagatelizowane wśród nauczycieli, szczególnie szkolnych. Uważam, że dzieci i młodzież potrafią być naprawdę okrutni względem siebie. Często twierdzimy, że mali ludzie to istoty czyste, niewinne, lepsze od dorosłych, ale nie zawsze tak jest. Reagujemy żywo na problem narkotyków w szkole, okradanie młodszych przez starszych kolegów, wyrośniętych łobuzów, ale przymykamy oczy na to, że dzieci sobie dokuczają, "zwyczajnie" przezywają "grubas", "kujon", "ruda", "okularnica", nie lubią którejś koleżanki, odrzucają kolegę, a to właśnie pierwszy krok do mobbingu. Bardzo często jest tak, że dziecko nie lubi, wręcz nienawidzi szkoły. Rano przed wyjściem skarży się na ból głowy, gardła, brzucha, gorączkę. Rodzice sądzą, że to problemy somatyczne, a może się przecież okazać, że przyczyna leży gdzie indziej. Dziecko może być po prostu odrzucane, odseperowane od rówieśników, nie umie znaleźć z nimi kontaktu. Bagatelizujemy sprawę, myślimy, że bycie przezywanym to nie problem. Dziecko przebywa w szkole 10 miesięcy, dla niego to wieczność. Przez ten czas musi znosić upokorzenia, przykrości, docinki. Przyjaźń dla dzieci i młodzieży urasta do rangi największej wartości, dlatego ci młodzi ludzie są szczególnie wrażliwi i podatni na odrzucenie, zranienie, smutek. Cechą charakterystyczną mobbningu jest to, że ofiara jest osobą słabszą pod względem fizycznym lub psychicznym. Z badań wynika, że na szykany częściej narażeni są chłopcy niż dziewczęta. Dotyczy to zazwyczaj szykan bezpośrednich, które charakteryzują otwarte ataki. Jeżeli chodzi o dziewczęta, one narażone są bardziej na ataki pośrednie, które polegają na doprowadzeniu do wyobcowania ofiary i odizolowaniu jej od grupy. Sprawcami mobbningu częściej są też chłopcy. Wśród chłopców głównie dochodzi do stosowania przemocy fizycznej. Dziewczęta zaś preferują manipulowanie przyjaźniami, intrygi, plotki, obgadywanie oraz wyśmiewanie. Jednak coraz częściej można zaobserwować przypadki agresji fizycznej także wśród dziewcząt. Przedszkole i szkoła jest "wdzięcznym" miejscem szykan, które mogą mieć swój ciąg dalszy poza nimi. Dowiedziono, że ani wielkość miejscowości, placówki, ani liczebność zespołów nie mają wpływu na częstość występowania tego negatywnego zjawiska. Przyczyny mobbningu są różne. Mogą to być cechy wyróżniające dane dziecko na tle grupy, np. odmienny sposób ubierania się, otyłość, rude włosy, wady wymowy, itd. Przede wszystkim ofiarami są dzieci nieśmiałe, o słabej sile fizycznej, wrażliwe, małomówne, o niskiej samoocenie, wstydliwe i nieszczęśliwe, które w przedszkolu, czy szkole czują się samotne i opuszczone. Ten typ ofiary nosi miano pasywnej. Znacznie rzadziej występuje typ ofiary prowokującej. Dzieci takie najczęściej mają problemy z koncentracją, są niespokojne oraz wytwarzają wokół siebie atmosferę napięcia i irytacji. Mają zmienne humory i dlatego bardzo często popadają w konflikt z kolegami. Ich zachowanie wywołuje negatywne reakcje ze strony innych dzieci, nawet nauczycieli. Typowe reakcje dla ofiar prowokujących stanowią połączenie agresji i lęku. Często są one słabsze fizycznie, niepewne siebie, uważają się za nieudaczników, mają porywczy temperament, chcą się bić, próbując odeprzeć atak. Są w nieustannym ruchu, nie potrafią się skupić oraz wprowadzają zamieszanie i niepokój. Sprawcami mobbningu są przede wszystkim osoby o agresywnych reakcjach połączonych z siłą fizyczną. Dzieci, które stosują przemoc wobec innych najczęściej same jej doznały i to najprawdopodobniej w rodzinnym domu. Stosowanie przez rodziców metod wychowawczych opartych na sile, czyli kar cielesnych, którym zazwyczaj towarzyszą wybuchy złości, prowadzi do odbicia na innych takich samych zachowań. Uczniowie z domów, w których przejawia się agresja łatwo się złoszczą, szydzą z innych, popychają, biją, znęcają się. Mają potrzebę tyranizowania i dominacji, grożą innym oraz dążą do realizacji swojej woli za wszelką cenę. Są również bardzo impulsywni, porywczy, nie przystosowują się do obowiązujących norm, kłamią w celu osiągnięcia korzyści. W stosunku do dorosłych są zbuntowani, nieposłuszni oraz agresywni. Często mają wysokie mniemanie o sobie, piją alkohol, palą papierosy, kradną, nie są lubiane. Uważam, że w edukacji nauczycieli szerzej powinna być omawiana tematyka bullyingu. Zachowania i zwyczaje nauczycieli mają bowiem ogromne znaczenie. Ich postawa może się przyczyniać do rozładowania napięcia i konfliktów oraz pomagać w ograniczaniu zachowań agresywnych, ale może też spowodować wzmocnienie tego typu reakcji. Zdarza się, że nauczyciele nie widzą albo nie chcą widzieć, co się wokół nich dzieje. Rodzice natomiast często nie wiedzą, na co narażone są ich dzieci w szkole. Zazwyczaj ofiarami są dzieci zaniedbane przez rodzinę i szkołę. Są szykanowane przez długi czas, żyją w niepewności, strachu, poczuciu braku bezpieczeństwa i wiary we własne siły. Idą do szkoły z uczuciem lęku i zagrożenia. Nauczyciele, którzy lekceważą zjawisko mobbningu, powinni zdawać sobie sprawę z tego, że każde dziecko ma prawo do bezpieczeństwa, do funkcjonowania bez upokorzeń i ciągłej represji ze strony otoczenia. Czasami sami nauczyciele zachęcają sprawców mobbningu do stosowania przemocy fizycznej czy psychicznej. Zdarzają się niechlubne przypadki bicia uczniów przez nauczycieli i obrażania ich słowem, a nawet ciągłego upokarzania i poniżania. Nauczyciele nie mogą okazywać obojętności, gdyż może to zostać odebrane jako ciche przyzwolenie. Rodzice i nauczyciele powinni poważnie potraktować sprawę mobbningu i starać się pomóc krzywdzonym, a także krzywdzącym. Musimy pamiętać, że osoby, które krzywdzą innych, również potrzebują pomocy. Zdarza się, że oprawca potrzebuje pomocy bardziej niż ofiara. Przeciwdziałanie mobbningowi nie może mieć charakteru jednorazowej akcji, bo z takiej jest zbyt mało pożytku. Rozdział dziesiąty książki ma w dużej mierze charakter metodyczny, pokazuje rodzicom i nauczycielom jak nauczyć dzieci pozbywać się dużej złości zanim taka je ogarnie, jak nauczyć rozpoznawania i nazywania uczuć, które są nieodłącznym elementem życia. To rzeczywiście najtrudniejsze uczucie w życiu. Nauczenie dziecka, jak w dojrzały sposób radzić sobie z własną złością, jest bardzo trudnym zadaniem. Największy wpływ na życie każdego człowieka mają jego nieuświadomione motywy, o których nie ma nawet pojęcia. Nieświadomą motywacją numer jeden, niestety najbardziej negatywną, jest bierna agresja - najgorszy sposób radzenia sobie z własną złością. W samym odczuwaniu złości nie ma jednak nic złego. Uczucie to jest nawet pożyteczne, ponieważ informuje nas, że dzieje się coś, co budzi nasz sprzeciw lub nam zagraża - i mobilizuje do działania. Istotne jest jednak, jak je wyrazimy. Jako dorośli sami prowokujemy u dzieci agresję - poprzez naszą niecierpliwość, niedotrzymywanie słowa, krytykowanie, lekceważenie dziecka i jego potrzeb, wyśmiewanie, drażnienie, nierozsądne oczekiwania, wreszcie poprzez własną złość. Złość rodziców - to jeden ze sposobów, w jaki wywołują oni u dziecka bierną agresję. Ta złość natychmiast w nie wnika i znajduje ujście w zachowaniach pasywno-agresywnych. Najważniejszym źródłem wiedzy dla dziecka w tym zakresie jest przecież zachowanie rodziców. A więc to oni muszą prawidłowo radzić sobie ze złością. Większość jednak rodziców reaguje na dziecięcy gniew w niewłaściwy i bardzo destrukcyjny sposób. Rodzice ci uważają, że złość dziecka jest czymś niedopuszczalnym, więc powinna być wypleniona za pomocą dyscypliny i kar. To fatalny błąd. Złość jest naturalnym uczuciem i dziecko musi ją jakoś wyrazić. Może to zrobić na dwa sposoby: werbalnie lub poprzez zachowanie. Jeżeli szaleje, wali głową o ziemię, niszczy przedmioty, kopie - trzeba oczywiście interweniować. A kiedy wyraża złość w sposób werbalny, często równie niemiły, rodzic zwykle odbiera to jako brak szacunku i zakazuje dziecku jej okazywania. Jeśli zatem otwarta ekspresja gniewu zostaje uniemożliwiona, bowiem karzą za nią, zdławiona złość jest spychana coraz głębiej w podświadomość i dziecko zaczyna wyrażać ją poprzez bierną agresję. To bardzo powszechne zachowanie i co najgorsze - całkowicie nieuświadomione. Jest to podświadoma determinacja, by zrobić na złość osobie uosabiającej autorytet. W życiu dziecka taką osobą jest rodzic i nauczyciel. U małego dziecka przejawem biernej agresji może być na przykład moczenie się już po nauczeniu korzystania z nocnika, u dzieci starszych - zwlekanie, zapominanie, marnowanie czasu, bałaganienie, spóźnianie się, upór czy przynoszenie złych ocen. Cechą charakterystyczną biernej agresji jest to, że niewiele tu pomaga. Ani prośby, ani przekupstwa, ani kary, ponieważ nieuświadomionym celem dziecka jest zirytowanie dorosłego. Rodzice często wpadają w pułapkę kar: im bardziej karzą dziecko, tym większy gniew wywołują u niego i tym bardziej robi im ono na złość, oczywiście nieświadomie. Drugą cechą biernej agresji jest to, że nie ma ona sensu i nie służy dziecku. Uważam więc że bardzo ważne jest nauczenie dziecka prawidłowego wyrażania złości. Gabriele Haug-Schnabel przekazuje również ważne wskazówki, dzięki którym wszyscy biorący udział w wychowaniu dzieci nie popadną w "błędne koło". Autorka mówi tu o konsekwencji w działaniu i jasnych dla dzieci regułach postępowania w przypadku zachowań agresywnych. Stwierdza jednoznacznie, że "kiedy reguły zostały już raz ustanowione, wtedy ważne jest, aby w przypadku niewłaściwego zachowania interweniować bez żadnej dyskusji i bezwarunkowo realizować wyznaczone kary." Uważam, że konsekwencja może zdecydowanie zmniejszyć frustrację i konflikt u dzieci, jednocześnie ucząc je wielu pozytywnych umiejętności. Konsekwencja oznacza, że rodzice decydują, co zamierzają robić, a następnie postępują konsekwentnie, stanowczo i życzliwie, zamiast karać i głosić kazania. Informacja powinna być krótka - najwyżej dziesięć słów, powinna zawsze trzymać się tematu. Nawet jedno słowo może być efektywne. Na przykład, kiedy dziecko poniżej szóstego roku życia odmawia pójścia spać, należy wstać bez słowa, podejść do dziecka, wziąć je za rękę i grzecznie, ale stanowczo zaprowadzić je do sypialni, mówiąc "czas spać". Czego uczy się dziecko? Uczy się, że traktujemy poważnie to, co mówimy. Postępując zdecydowanie i grzecznie uczymy dziecko, co to jest odpowiedzialność. W książce znajdziemy także odpowiedź na pytanie, jak sobie radzić w sytuacjach konfliktowych.

Autorka ujmuje tę kwestię bardzo dogłębnie. Zwraca uwagę czytelnika na fakt, że sama interwencja dorosłego i zakończenie "starcia" nie rozwiązuje konfliktu. "Za agresywnymi zachowaniami kryje się wiele niewypowiedzianych słów... trzeba więc zareagować na coś niewypowiedzianego, być może niemożliwego do wypowiedzenia... Najpierw ważne jest, aby ponownie osiągnięta została płaszczyzna rozmowy" G.Haug-Schnabel podkreśla tu jak istotne jest indywidualne podejście do każdego z dzieci podczas takiej rozmowy i jak ważne jest to, żeby dziecko czuło, że nie chodzi tu o znalezienie winnego i pokrzywdzonego, lecz sposobu w jaki mogło dojść do tego rodzaju sytuacji, oraz jak można jej w przyszłości unikać. Autorka jakby czując myśli czytelnika dementuje pogląd wielu ludzi "najważniejsze, że walka minęła, wszystko inne jakoś się ułoży!". Akcentuje tu wyraźnie, że jedynie spokojna analiza konfliktu i rozmowa o uczuciach, o tym jak postąpić dalej powinno każde z dzieci, daje o wiele mniejsze szanse na to, że sytuacja się powtórzy. Ostatni rozdział tej pozycji jest podsumowaniem przekazanej w poprzednich częściach wiedzy na temat agresji i przeciwdziałania jej. G.Haug-Schnabel raz jeszcze uświadamia czytelnika, że z agresji się nie wyrasta, że konieczne jest wytyczanie granic i konsekwencja w działaniu, że należy szukać różnych dróg rozwiązania konfliktu, takich, które nie godzą w żadną ze stron. Bardzo ciekawym materiałem jest jeden z podrozdziałów poświęcony sposobom zachowania, które wyglądają na agresywne, a są w zasadzie okrężną drogą do zachowań, które bez niej mogłyby nie zaistnieć lub nie przyniosłyby zamierzonych efektów "agresorowi".

"AGRESJA W PRZEDSZKOLU" Gabriele Hag-Schanabel jest niezaprzeczalnie użyteczną lekturą dla rodziców, w której autorka przybliża pojęcia związane z agresją i uczy rozróżniać ją od złości. Obala rozpowszechnione wśród wielu ludzi mity. Jest zbiorem cennych wskazówek, jak pomóc dzieciom w trudnej sztuce życia zgodnego z regułami społecznymi, w którym znajdzie się miejsce na indywidualny rozwój, jak wpłynąć na dziecko agresywne, by nauczyło się zaspokajać potrzebę kontaktów z rówieśnikami w sposób racjonalny. Autorka pokazuje również nauczycielom, jakie działania wychowawcze sprzyjają rozwojowi społecznemu przedszkolaka, zachęcając do pracy profilaktycznej. Dla osób stawiających pierwsze kroki w działalności pedagogicznej, książka ta na pewno stwarza fundament wiedzy, który pozwoli studiować bardziej specjalistyczną literaturę i pogłębiać wiedzę.

Aneta Zarębska
Przedszkole nr 15 w Koninie


Zaświadczenie online



numer online: 59 gości

reklama