Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
4020
rok szkolny
2006/2007

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

O karach stosowanych w wychowaniu

O karach w wychowaniu

Zacznijmy od rysu historycznego, ukazującego zmiany na przestrzeni dziejów poglądów pedagogów na karę i karanie.

W okresie starożytności, z nielicznymi wyjątkami, uważano karę za niezbędny środek wychowawczy, przy czym utożsamiano ją z karą cielesną. W średniowieczu panował także pogląd, iż człowiek, którego nie bito, nie jest wychowywany. Czasy nowożytne hołdujące ideałom oświecenia wpłynęły na zmianę poglądów pedagogicznych i na praktykę wychowawczą, ale nie dokonywało się to tak łatwo i szybko. Jeszcze Lock(1) pisał: "Istnieje jedna wada, za którą dzieci według mego mniemania powinny być bite, a tą jest upór i bunt. Ale i w tym chciałbym tak sprawę postawić, by wstyd z powodu chłosty, a nie ból był najsilniejszą częścią kary. Wstyd, że się źle uczyniło i na chłostę zasłużyło, jest jedynym i prawdziwym przymusem, który może się przy cnocie ostać. Ból zadany rózgą, gdy mu nie towarzyszy zawstydzenie, prędko przechodzi, wkrótce się go zapomina, a przez częste stosowanie zmniejsza lub zatraca nawet obawę przed biciem. Ale upór i nieposłuszeństwo muszą być siłą i biciem opanowane".

Późniejsi teoretycy i praktycy wychowania coraz bardziej negatywnie oceniają kary cielesne. J.J.Rousseau(2) uważał, że " wychowanie należy rozumieć jako organizowanie dobrze uregulowanej wolności, która pozwala dziecku przez doświadczenie poznawać złe skutki swych czynów i unikać ich na przyszłość. Kary są zatem zbędne. Będąc zwolennikiem naturalnego rozwoju dziecka wykreślił ze swego słownika pedagogicznego takie pojęcia jak: rozkaz, posłuszeństwo, obowiązek, konieczność.

Na przełomie XIX i XX wieku J.Borchardt twierdził, że wszelkie nagrody i kary są szkodliwe. Wychowanie należy oprzeć na wrodzonych zadatkach, stworzyć mu jak najlepsze warunki rozwoju, usuwać okazje do nieposłuszeństwa i wykroczeń. Atmosfera wychowawcza, więź uczuciowa, przykład życia zgodnego z przekonaniami człowieka nakłania dzieci do odpowiedniego postępowania. Natomiast kara i nagroda, jako środki przymusu, przynoszą jedynie szkodę: mają bowiem przystosować młode jednostki ludzkie do pewnej normalnej miary bez względu na ich wrodzone właściwości(3).

Uwzględnianie możliwości i aktywności dziecka w procesie wychowania najdobitniej zaznaczyło się chyba w pedagogice J. Korczaka. Stworzył on system wychowania, w którym stosunki między dorosłymi i dziećmi układają się na odmiennych niż dotychczas formułowanych zasadach. W dotychczasowych poglądach poszukiwano różnorodnych sposobów nakłaniania dziecka do postępowania zgodnego z ustalonym przez dorosłego celem - poprzez różne rodzaje kar, przymus, naturalne skutki nieprzewidzianych zachowań. W dziecku, jego nieposłuszeństwie i uporze widziano przyczynę wykroczeń i stosowanych kar. U Korczaka jest inaczej. Mówił on nie tylko o potrzebie uwzględniania możliwości oraz sił intelektualnych i moralnych dziecka, ale upodmiotowił dziecko, a przyczynami jego porażek obarczył dorosłych. Pisał o tym następująco: "Porozumieliśmy się z sobą i pogodzili, wybaczyli i zwolnili z obowiązku poprawy. Źle nas wychowano. Za późno. Już wady i przywary zakorzenione. Nie pozwalamy dzieciom krytykować ani sami się nie kontrolujemy. Winą dziecka będzie wszystko, co uderza w nasz spokój, ambicję i wygodę, naraża i gniewa, godzi w przyzwyczajenia, absorbuje czas i myśli. Nie uznajemy uchybień bez złej woli. Dziecko nie wie, nie dosłyszało, nie zrozumiało, przesłyszało się, omyliło się, nie udało mu się, nie może - wszystko jest winą. Niepowodzenie dziecka i złe samopoczucie, każdy trudny moment - to wina i zła wola. Winą dziecka są nasze obawy i podejrzenia, nawet wysiłek poprawy: Widzisz, jak chcesz, pomożesz. Czy ustępujemy taktownie, czy unikamy zadrażnień, czy ułatwiamy współżycie? Czy nie my właśnie jesteśmy zaczepni i kapryśni, uparci i grymaśni?"

W codziennym życiu obserwujmy dość częste stosowanie wielu kar. Rzadko kiedy maja one charakter przemyślany. Często są impulsywną reakcją dorosłego na zachowanie dziecka, niekontrolowanym odruchem, niejednokrotnie w postaci kary cielesnej. Na pytanie, dlaczego karzemy, można dać następujące wyjaśnienia:
- dziecko zachowuje się inaczej niż wymarzony ideał, postulowany wzór, nie jest takie, jak byśmy chcieli,
- dziecko nie aprobuje stawianych mu wymagań, buntuje się przeciw nim, pragnie czego innego,
- dziecko chciałoby sprostać stawianym mu wymaganiom, ale nie umie im podołać, bo przerastają jego możliwości.

Wychowanie dziecka jest sztuką, z czego nie zawsze zdajemy sobie dość jasno sprawę. Dopiero kiedy wystąpią wyraźne trudności - dziecko zachowuje się nie tak, jak oczekujemy - gorączkowo szukamy odpowiedzi na pytanie: dlaczego postępuje ono nie tak jak pragniemy? Rodzina wychowuje przede wszystkim w sposób naturalny, poprzez stopniowe wdrażanie do ludzkich form zachowania. Do prawidłowego przebiegu tych procesów niezbędna jest odpowiednia organizacja życia rodzinnego oraz klimat wzajemnej miłości i przywiązania. Jeżeli rodzice akceptują siebie i swoje dzieci, tworzy się wówczas ciepła, intymna atmosfera, w której wzrastają one bez skrzywień i wypaczeń. W takich warunkach niepotrzebne są kary, gdyż doświadczenia czy zachowania odbiegające od przyjętych zwyczajowych form współżycia z życzliwością i cierpliwością są korygowane.

Najważniejsze zasady dotyczące karania:

- kara ma być zabiegiem przykrym dla karanego. Kara to taka sytuacja, która z punktu widzenia karanego dziecka jest dla niego przykra i której ono starannie unika. Karanie, nawet w większym stopniu niż nagradzanie wymaga znajomości dziecka, orientacji w jego zainteresowaniach, potrzebach, zamiłowaniach. Jeśli np. nie pozwalamy dziecku wyjść na dwór do kolegów, a ono ma akurat w tym czasie pasjonujące zajęcie w domu, to nasz nakaz nie będzie zabiegiem przykrym, a więc nie będzie karą. Istotą kary jest więc nieprzyjemne przeżycie ze strony ukaranego.
- karaniu towarzyszyć musi życzliwość ukazująca możliwość poprawy
- nie należy obarczać wymierzaniem kar tylko jednego z rodziców (poczekaj, jak tylko ojciec wróci!) - w takiej sytuacji dziecko postrzega rodzica karzącego jako "kata",
- po ukaraniu nie należy wracać do przewinienia, jakie popełniło dziecko.

Ciągłe przypominanie dziecku winy, odebranie mu zaufania na czas nieokreślony może ujemnie wpłynąć nie tylko na jego samopoczucie, ale na stosunki wewnątrzrodzinne. Może ono ukrywać przewinienia w obawie przed "niekończącą się" karą zamiast szczerze przyznać się do winy i ponieść konsekwencje,
- nie karać bezpodstawnie

Dziecko czteroletnie bawi się samochodami chodząc na czworakach. W pewnym momencie wyobraźnia zmusza je do szybkiej reakcji, biegnie po karetkę pogotowia potrącając przez nieuwagę stolik z pamiątkowym wazonem. Wazon rozsypuje się na kawałki, a dziecku wymierza się surową karę i nie pomagają tłumaczenia: "Ja nie chciałem". Dorośli również tłuką przez nieuwagę różne przedmioty, lecz nie są za to karani. Dzieci w takich samych sytuacjach są karane i to zupełnie niesłusznie, jeśli nie zrobiły tej szkody umyślnie.

Często na ulicy można zaobserwować, jak małe dziecko ładnie ubrane, prowadzone za rączkę lub biegnące samodzielnie przewróci się i zabłoci ubranie. Natychmiastową reakcją matki jest uderzenie dziecka, choć nie upadło umyślnie, choć upadając potłukło się. Im bardziej zależało matce na jego wyglądzie, tym otrzyma surowszą karę. Nie wolno bawić się w piasku, bo się pobrudzi, nie wolno stoczyć się z górki, bo co będzie z jego ubraniem. Hamując naturalną ruchliwość dziecka wyrządzamy mu poważną krzywdę.

Często kary są stosowane w przypływie złego humoru i im humor gorszy, tym kara surowsza.
- kary są bardziej skuteczne, jeżeli dziecko rozumie wymagania ustalone przez rodziców
- karać można tylko za takie czyny i zachowania, które są stale uważane za naganne, bez względu na to, gdzie i w jakich warunkach zostały dokonane. Pod wpływem konsekwentnie stawianych wymagań łatwiej następuje uwewnętrznienie norm moralnych, które stają się stałymi wytycznymi postępowania. Pozwala to na wykształcenie się u dziecka wrażliwego sumienia, które warunkuje poziom moralny człowieka. Tak więc sprawa stosowania względem dziecka, które rzeczywiście na nią zasłużyło, jest znacznie ważniejsza niż sądzi ogół. W szkołach jezuickich (w XVI i XVII wieku) stosowano kary na "zapas", na wszelki wypadek. Bito chłopców raz w tygodniu nawet wówczas, gdy nic złego nie można było im zarzucić. Mylnie sądzono, że surowe obchodzenie się z uczniami zagwarantuje żelazną dyscyplinę i bezkrytyczną uległość. Obecnie pragniemy wychować ludzi mądrych i twórczych, kierujących się w życiu nie ślepą uległością, ale przekonaniem o słuszności określonej linii postępowania.
- nie można karać w gniewie. Gniew jest złym doradcą i decyzja podjęta pod wpływem emocji może być błędna i szkodliwa. Janusz Korczak do swego zakładu dla dzieci osieroconych wprowadził zwyczaj wieczornego analizowania wykroczeń wychowanków, ich skarg. W ciszy i spokoju, kiedy wszyscy zasypiali, Korczak przeglądał skargi, zastanawiał się nad przewinieniami popełnionymi tego dnia i po głębokim namyśle podejmował decyzje: co zrobić, aby zmienić to, co się dzieciom nie udaje.

Pod wpływem gniewu stajemy się mało obiektywni, nie zastanawiamy się nad przyczynami nagannych czynów, widzimy tylko skutek. W przypływie złości nie pozwalamy dziecku wytłumaczyć się i natychmiast wymierzamy karę, choć może okazać się, że niesłuszną. Jeżeli nie potrafimy opanować gniewu i złości p od wpływem każdego przewinienia dziecka, ono również będzie złośliwe, gwałtowne, reagując podobnie w kontaktach z rówieśnikami, a także z ludźmi dorosłymi. Dlatego w trosce o dobro dziecka rodzice muszą się nauczyć sztuki panowania nad sobą.
- kara powinna być sprawiedliwa. Kara sprawiedliwa to taka, która jest proporcjonalna w stosunku do przewinienia. To, co nam się wydaje wielkim przestępstwem, w oczach dziecka może mieć zupełnie inny wymiar. Oto przykład takiej sytuacji. Rodzice z trudem dziecku modne, ale odpowiednio drogie spodnie. Po pewnym czasie przychodzi ono z dziurą, bo bawiąc się zahaczyło o niedostrzeżony w porę gwóźdź. W oczach rodziców jest to ogromne przewinienie, wymierzają więc surową karę, ale chłopiec nie zrobił tego celowo i sam fakt zniszczenia upragnionych spodni przeżył boleśnie.
- karać należy w odpowiednim czasie. Na przewinienia małego dziecka trzeba reagować natychmiast, aby nastąpiło trwałe powiązanie nagannego czynu z jego następstwem. W przeciwnym razie, na przykład po godzinie, ono nie pamięta już swej winy i nie bardzo wie, czego rodzice od niego chcą. Dzieci starsze na ogół pamiętają o swoich przewinieniach i w niektórych przypadkach odłożenie kary jest wysoce skuteczne. Przypuśćmy, że dziecko po zajęciach szkole nie wróciło od razu do domu, lecz poszło z kolegami na wspólna zabawę. Wraca z dwugodzinnym opóźnieniem, a zapytane o powód, nie daje odpowiedzi. Zamiast natychmiastowej awantury i okazywania złości można powiedzieć spokojnie, że wieczorem spokojnie porozmawiamy na ten temat i wymierzymy odpowiednią karę. Oczekiwanie na nią jest już samo w sobie dotkliwą karą, dziecko nie wie, co je czeka. W tej sytuacji występuje możliwość koncentrowania uwagi winnego na czynie nagannym, a nie na niesprawiedliwości rodziców karzących zbyt surowo.
- kara powinna poprawić winnego, a wiec musi być tak dobrana, aby kierować uwagę dziecka na sam czyn, na przekroczenie przyjętej normy i na skutki takiego postępowania, a nie na sam rodzaj kary i na osobę wymierzającą ją. Chodzi o wywołanie spontanicznego żalu i postanowienia, że to się nie powtórzy. Jeżeli dziecko nie jest w stanie samo zrozumieć, na czym polegało jego przewinienie i nie może przewidzieć jego skutków, pomagam mu w tym, unikając jednocześnie nudnego, długiego umoralniania, bo tego nikt nie lubi.
- należy przestrzegać zasady konsekwencji w wymierzaniu kar. Kara jest jednym ze środków uświadamiania norm regulujących ludzkie współżycie i zrozumienia konieczności ich przestrzegania. Jeżeli rodzice są niekonsekwentni i raz pozwalają na omijanie ustalonych przepisów, innym razem zaś za ich przekroczenie wymierzają kary, wówczas nie tylko dziecka przeżywa poczucie krzywdy, ale także nie uczy się poszanowania i przestrzegania norm moralnych. Małe dziecko początkowo nie rozumie, dlaczego należy zachowywać w określony sposób. Wyznacznikiem w tym zakresie są zakazy i nakazy ludzi dorosłych, przede wszystkim rodziców. Jeżeli za coś gniewają się, to znaczy, że nie wolno tego robić, a jeśli chwalą i są zadowoleni, znaczy, że zachowało się właściwie. Przy braku konsekwencji, jeżeli raz za coś ganią, a innym razem uśmiechają się pobłażliwie, zatraca ono orientację, co dobre, a co złe, co należy robić, a czego trzeba unikać. Jeżeli za ten sam czyn raz zostanie surowo ukarane, innym razem łagodnie, a jeszcze innym wcale, wówczas każda późniejsza kara za to przewinienie będzie niezasłużona.

Brak konsekwencji można zauważyć w rodzinach, w których nie uzgodniono zasad postępowania wychowawczego, gdzie matka stosuje odmienne wymagania niż ojciec, a jeszcze inne niż dziadkowie lub krewni. Zasady postępowania wpajane dziecku w takich warunkach jawią mu się jako zależne od osoby, nie zaś jako trwałe wyznaczniki postępowania.
- unikać stosowania wciąż tych samych kar, powszednieją bowiem, dziecko przyzwyczaja się do nich przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Szczególnie szkodliwe jest stosowanie częstych, a jednocześnie surowych kar. Rygoryzm połączony z brakiem uczuciowego oparcia

W rodzinie hamuje swobodny rozwój dziecka, wywołuje stan permanentnego zagrożenia. Kary łagodne z kolei są również bezwartościowe, gdyż dzieci nie biorą je poważnie, uważają, że jest to uciążliwość, która musi towarzyszyć życiu rodzinnemu i nie przejmują się nimi. Kara musi być zabiegiem przykrym, a jeśli dziecko przyzwyczai się do wciąż tej samej kary, nie odczuwa przykrości, nie budzi ona lęku, a więc jest zbyteczna.

Szkodliwe kary:

- Kara cielesna. Ma bardzo wiele zwolenników, chociaż teoretycznie uznaje się jej szkodliwość. Dlaczego dzieci są bite? Można przynajmniej wymienić kilka powodów. Ten rodzaj reakcji na wykroczenie dziecka nie wymaga zastanowienia. Stłukło szklankę - dostało solidnego klapsa, zniszczyło wazon - było bite znacznie gorzej. Im cięższe przewinienie, tym silniejsze razy. Na wywiadówce w szkole ojciec dowiedział się, że syn wagaruje, ma oceny niedostateczne. Po powrocie zbił syna pasem skórzanym; im większy wstyd i zdenerwowanie, tym silniejsze lanie. Zastanowienie się, jak skutecznie karać, zastępuje pytanie - czym zbić. A przecież dziecko jest pełnoprawnym człowiekiem, a nie własnością, przedmiotem posiadania. Ludzie oburzają się na widok bicia zwierząt, rzadko jednak interweniują, kiedy rodzic biją dzieci. Czyżby dziecko było mniej warte niż koń czy pies?

Kary fizyczne są często stosowane także dlatego, że istnieje nieuzasadnione przekonanie o ich skuteczności. Dziecko rzeczywiście boi się bicia, gdyż powoduje ból, pozostawia ślady na ciele, wyzwala nienawiść. Dlatego uderzenia wywołują natychmiastowy skutek, ale czy trwały? Czy naprawiając małe zło, nie wyrządzamy większego? Ojciec złapał syna z papierosem. Sprawił mu solidne lanie. Chłopiec od tej pory pilnie uważał, żeby palić w ukryciu i nie dać się złapać, przy czym na złość ojcu, palił więcej.

W czasie bicia dziecko zastanawia się, czy ma krzyczeć, czy raczej milczeniem okazać swoje lekceważenie. Nie myśli o winie, a jedynie o karze. Stefan Szuman, nieżyjący wybitny polski psycholog, badał odczucia dzieci bitych. Doszedł do przekonania, że pod wpływem lęku i bólu rodzi się nienawiść do osoby bijącej, a nie żal, że popełniło się czyn naganny. Wyzwala się też poczucie bezsilności i niesprawiedliwości. Aby uniknąć kary cielesnej, dzieci oszukują, ukrywają swoje przewinienia, przeżywają silne niepokoje, a strach przed biciem uniemożliwia im skupienie uwagi na wykonywanych zadaniach szkolnych. Częstym następstwem bicia są też różnego rodzaju nerwice i fobie.
- straszenie dziecka. Jest to najczęściej stosowany zabieg mający skłonić do posłuszeństwa. Szczególnie do najmłodszych stosuje się beztrosko ten typ kary słownej. Małe dziecko zaczyna płakać w autobusie. Natychmiast wkraczają do akcji usłużne starsze panie i straszą, że jak nie przestanie płakać, to zabiorą je od matki albo przyjdzie dziad z torbą i uprowadzi beksę. Tego rodzaju sceny świadczą o niskim poziomie kultury pedagogicznej naszego społeczeństwa. A jakie mogą być skutki takiego postępowania z dzieckiem? Przede wszystkim może powstać u niego lęk przed ludźmi; starszy człowiek może kojarzyć się z tym dziadem, który w razie nieposłuszeństwa jest gotów zabrać je od matki.
- wyzwiska. One również poniżają godność dziecka i wywołują niekorzystne następstwa.

Zwłaszcza niebezpieczne jest obrzucanie wyzwiskami dziecka w obecności rówieśników. Dzieci szybko chwytają zasłyszane słowa i tworzą przezwiska, które piętnują ich kolegów.
- reakcja krzykiem na wykroczenie dziecka. Dzieci wychowywane za pomocą krzyku podobnie zachowują się wobec innych. One też wrzeszczą na rówieśników w czasie zabawy, a nawet na ludzi dorosłych.
- kara izolacji. Często rodzice, jeśli maluch przeszkadza dorosłym swym hałaśliwym zachowaniem w rozmowie, najpierw krzyczą na niego, a jeśli to nie pomaga, biorą za rączkę i brutalnie wpychają do pokoju zamykając drzwi. Głośny płacz sygnalizuje siłę przeżycia. Dziecko czuje się opuszczone i zdradzone przez matkę. Przeżywa lęk i jeśli izolacja trwa długo, może w następstwie powstać nerwica lękowa - będzie się bało samo przebywać w pokoju, może lękać się ciemności, samotności.

Kary pedagogiczne, nieponiżające godności karanego i karzącego, których celem jest poprawa postępowania dziecka

- kary naturalne. Są one bezpośrednim następstwem winy. Na przykład zabraniamy dziecku spinać się na drzewo. Nie posłuchało, uderzyło i z płaczem wróciło do domu. Kara więc została już wymierzona, dziecko zrozumiało sens zakazu. Biegało po mieszkaniu mimo upomnień, uderzyło głową w ścianę - zostało ukarane w sposób naturalny. Dobór kar naturalnych musi być uzależniony od wieku i możliwości dziecka. Bawiące się dzieci w pokoju zrobiły bałagan - muszą doprowadzić mieszkanie do idealnego porządku; dziecko odezwało się niegrzecznie do dziadka lub przezwało kolegę - musi ich przeprosić; zniszczyło zabawkę innego dziecka - powinno naprawić, a jeśli to niemożliwe, oddać w zamian własną lub odkupić za pieniądze z własnej skarbonki. Odmianą kary naturalnej jest ukazywanie konsekwencji niewłaściwego zachowania. Dziecko nie wykonało zadań w porę, nie pozwolimy oglądać ulubionego filmu. Niepotrzebne jest długie tłumaczenie, tylko przytoczenie argumentu: zaniedbany obowiązek - nie ma przyjemności. Niepotrzebne są gniew i złość, nie wygłaszamy umoralniających pogadanek, bo uwaga winowajcy skieruje się na nasze zachowanie, a nie na własne przewinienie.
- tłumaczenie i wyjaśnianie. Najważniejszym celem wyjaśniania jest skłonienie winnego do autorefleksji, do zastanowienia się nad skutkami lekceważenia przepisów w życiu społecznym. Uznanie przez wychowanka słuszności wymagań pozwala przyjąć je za własne, a wówczas nie będą traktowane jako złośliwe ograniczenie wolności. Tłumaczenie nie może się przerodzić w szkodliwe gadulstwo, w tak zwane umoralnianie. Polega ono na drobiazgowym rozpatrywaniu każdej sprawy. Zapowiedź matki: "a teraz sobie porozmawiamy" - sprawia córce lub synowi prawdziwą mękę. Monolog trwający pół godziny, nudny z powodu wciąż tych samych argumentów, nie daje spodziewanego rezultatu. Dziecko nie wnika w sens powtarzanych wywodów, myśli tylko o tym, jak długo będzie trwała ta rozmowa.
- odmawianie przyjemności. Stosowanie kar pedagogicznych wymaga od rodziców dobrej znajomości dziecka, dobrej orientacji w jego zainteresowaniach i zamiłowaniach. W zależności od wieku i usposobienia dziecko różnie przeżywa swoje przyjemności i przykrości. To, co dla jednego jest miłe, drugie może traktować jako poważną przykrość. Pozbawienie deseru jedne dzieci uznają za krzywdę, inne zaś są z tego zadowolone. Dlatego tak ważna jest dobra znajomości dziecka i tego, co daje mu prawdziwą radość. Szkodliwa jest jednak przy tym przesada i zbyt częste uciekanie się do tego sposobu karania. Ciągłe pozbawianie przyjemność bowiem może prowadzić do buntu, gdyż życie staje się nudne, pozbawione uroku.
- wyrażanie swego smutku i zawodu. Dla dziecka kochającego swoich rodziców poważną karą jest uświadomienie sobie, że się ich skrzywdziło nagannym zachowaniem. Jeżeli bez zbędnego moralizowania matka powie dorastającemu synowi, że sprawił jej wielki zawód, jego przeżycie może być głębokie, a chęć poprawy dostatecznie silna. Nawet małe dziecko niezdolne do empatii, przeżywa jako przykrość smutek matki, jeśli wie, że jest sprawcą niezadowolenia. Tuli się, przeprasza, ponieważ lubi wokół siebie radość i uśmiech.
- czasowe odebranie przyznanego przywileju. Każde dziecko ma swoje obowiązki, a także prawa. W miarę nabywania doświadczeń i sprawności stopniowo usamodzielnia się, a zakres jego odpowiedzialności wzrasta. Dzieci lubią odczuwać daną im swobodę działania. Nawet dwulatek dopomina się: "Ja sam, ja sam".

Kończąc analizowanie kar stosowanych w wychowaniu należy zaznaczyć, że ich dobór zależy od winy, okoliczności oraz od psychiki tego, kto na nią zasłużył, a więc i od jego wieku Stosujemy kary nie z pianą na ustach, ale z duża troską o to, by osiągnęły swój cel - poprawiły winnego.

Przypisy:
1 - Locke J.,Myśli o wychowaniu, Cambridge 1989 Wilke
2 - Rousseau J., Emil, czyli o wychowaniu, Wrocław 1955
3 - Burchardt J., Jak wychowywać dzieci bez bicia, Warszawa 1907r.

Bibliografia:

  • Jundziłł I., Nagrody i kary w wychowaniu, Warszawa 1986.
  • Maciaszkowa J., Nagroda i kara w wychowaniu dziecka, Warszawa 1975.
  • Maciaszkowi J., Karanie a wychowywanie, w: "Problemy Opiekuńczo - Wychowawcze", Warszawa 1989.
  • Mika S., Skuteczność kar w wychowaniu, Warszawa 1969.
  • Trentowska H., Dziecko, Warszawa 1986

    Anna Ciołka
    Szkoła Podstawowa im. K. Makuszyńskiego
    w Wiechlicach


  • Zaświadczenie online



    numer online: 142 gości

    reklama