Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
4045
rok szkolny
2006/2007

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Skuteczność kar i nagród w wychowaniu

W procesie wychowawczym, zarówno w szkole, jak i w domu, stosujemy nagrody i kary. Są one nieodzowne jako bodźce mające na celu zmobilizowanie dzieci i młodzieży do wypełniania obowiązków, do powstrzymania ich od zachowań niewłaściwych. Mają także na ce-lu kształtowanie refleksyjnego stosunku do zachowania się i ułatwienie samokierowania zachowaniem tak, aby umożliwiło ono nawiązanie prawidłowych życzliwych i harmonijnych stosunków i w szkole, i poza nią - czyli, np. w domu.

Zdaniem wielu teoretyków i wybitnych praktyków funkcja nagrody w wychowaniu jest bardziej znacząca aniżeli funkcja kary. Nagrody bowiem bardziej aniżeli kary wpływają na kształcenie aktywnej postawy dziecka, wyzwalają jego czynny stosunek do obowiązków, do stawianych mu wymagań. Kary natomiast podkreślają ich przymusowy charakter. W wychowaniu rzadko stosuje się przemyślany system nagród. Nagroda ma być bodźcem wzmacniającym postępowanie pozytywne, zachęcającym do solidnej pracy lub nauki, do zachowań znajdujących wysokie uznanie w rodzinie i w innych grupach społecznych. Tak rozumiane wyróżnienie spełnia następujące funkcje:
- umacnia w dziecku wiarę we własne wartości,
- realizuje potrzebę uznania i sukcesu,
- zachęca do podejmowania coraz trudniejszych zadań,
- dostarcza dodatnich uczuć: radości i dobrego samopoczucia,
- wzmacnia więzi uczuciowe z osobami nagradzającymi,
- działa dodatnio na tych, którzy są świadkami nagradzania.

Nagradzać należy tylko osobę, która rzeczywiście na to zasłużyła. Stosowanie nagród wymaga wiele taktu, przemyślanego działania, a także oczywistych dla wszystkich kryteriów: za co i dlaczego dostaje się nagrodę. W stosunku do dzieci szkolnych, zwłaszcza rozpoczynających naukę, popełnia się błąd nagradzając każdorazowo ocenę bardzo dobrą. Trzeba wziąć pod uwagę dyskusyjną wartość stopni szkolnych. Ocena, która powinna być środkiem (jednym z wielu) zachęcającym do systematycznej pracy, staje się wartością samą w sobie. Dzieci w swej ogromnej większości uczą się dla stopni, a nie, by wiedzieć i umieć. Ucząc się tylko dlatego, by uniknąć dwójki lub zarobić na dobre i bardzo dobre oceny, uczeń nie rozwija w sobie ciekawości poznawczej i samodzielnego dążenia do jej zaspokajania. Skoro ocena może wpłynąć negatywnie na rozwój dziecka, rodzice nie powinni żądać uczenia się na piątki, za które będą nagradzać, ale skłaniać, aby dziecko uczyło się najlepiej, jak potrafi. W wychowaniu małego dziecka starajmy się dostrzegać i rozumieć wysiłek wkładany w proste zdawałoby się czynności, np. zapięcie guzika. Nagradzając pochwałą wysiłek poznawczy małego dziecka rozwijamy w nim potrzebę zdobywania wciąż nowych osiągnięć, co jest ogromnie cenne w uczeniu się i rozwoju intelektualnym. Szczególnie należy wzmacniać wszelkie przejawy empatii, czyli emocjonalnego wnikania w sytuację innych istot, zwłaszcza innych dzieci, ludzi dorosłych, ale także zwierząt. U dzieci w wieku szkolnym, oprócz wzmacniania ciekawości poznawczej jako motywu uczenia się, pilnie zwracamy uwagę na rozwój moralny. Nagrodą należy pobudzać objawy życzliwości, udzielania pomocy kolegom, dzielenia się z nimi tym, co same posiadają. Wzmacnianie nagrodą pozytywnej motywacji do działania wymaga ciągłego zastanawiania się nad tym, dlaczego dziecko zachowuje się tak, a nie inaczej. Dlaczego uzyskało pochwałę od nauczyciela - może popisywało się swymi umiejętnościami gardząc jednocześnie niewiedzą kolegów? Nie wolno w takiej sytuacji nagrodzić pochwałą, bo wzmocnimy motywację negatywną. Nagroda nie może być bodźcem do działania, a jedynie środkiem do celu Podejmując się wykonania określonego zadania dziecko nie powinno być motywowane jedynie czekającą je nagrodą. Taka sytuacja jest dopuszczalna jedynie w niektórych przypadkach u małego dziecka, ale również nie może być nadużywana. Brak nagród mo-że być równie groźny jak ich nadmiar. Dzieci trzeba przygotować do tego, że nie każdy ich wysiłek zostanie dostrzeżony i nagrodzony. Mówiąc o nagrodach należałoby zwrócić uwagę na rodziny z kilkorgiem dzieci. Zdarza się nieraz, ze nagradzając jedno dziecko, inne jednocześnie zawstydzamy, że to jedno wychwalamy, stawiamy za wzór. Takie przeciwstawianie - jedno dziecko drugiemu - powoduje konflikty między rodzeństwem, utrudnia ich współżycie. Nie daje też zamierzonych efektów, gdy ten "gorszy" nie tylko nie zamierza wzorować się na zachowaniu "lepszego", ale wprost przeciwnie, nieraz potęguje swoje niewłaściwe zachowanie, czuje się bowiem skrzywdzony i odtrącony przez rodziców. Nie może też zdarzyć się tak, że z czworga czy trojga dzieci tylko jedno zasługuje na nagrodę, że tylko jedno umie na nią zasłużyć. W każdym dziecku jest coś, jakieś cechy, zdolności, umiejętności, każde dziec-ko bowiem może być " najlepsze". Trzeba tylko stwarzać sytuacje, w których dziecko będzie mogło "wykazać się". Jedno będzie miało większe szanse w zdobywaniu uznania za pracę szkolną, inne - za pracę w swoim domu, jedno - za opiekę nad młodszym rodzeństwem, a in-ne za zakupy dla domu. Ale za każdym razem będzie chodziło o sytuacje, w których praca dziecka i jego "zasługi" ważne są nie tylko dla niego, ale także dla innych - rodziców, rodzeństwa, domu rodzinnego. Ważne jest, aby nagradzać za wysiłek włożony w naukę, troskę o innych, kulturalny i życzliwy stosunek do innych ludzi, wyrażany postępowaniem systematycznym i wytrwałym, które może w sprzyjającej atmosferze rozwijać się i dać owoce. Trzeba tylko ten wysiłek zauważyć, wesprzeć, a dziecko zachęcić do takiego postępowania. Rodzicielskim obowiązkiem jest dojrzeć w każdym dziecku to, co w nim najlepszego.

Ważnym warunkiem skutecznego nagradzania jest dobra znajomość dziecka. Poznać dziecko to znaczy tak głęboko wniknąć w jego psychikę, aby widzieć zaistniałą sytuację przez pryzmat dziecięcego spostrzegania i myślenia, gdyż jest to najważniejszy warunek zrozumienia. Każde dziecko jest zagadką, więc błędne jest przeświadczenie, ze znamy je dobrze, bo i siebie nie znamy w sposób obiektywny. Dlatego wychodząc z założenia, że poznawanie dziecka jest naszym obowiązkiem, będziemy bardziej ostrożni w wydawaniu sądów o nim, a zarazem postaramy się interpretować jego zachowania dochodząc do przyczyn, a nie ograni-czając się do oceny zauważonych objawów. Nagroda ma sprawić przyjemność, ale nie domniemaną przez rodziców, lecz rzeczywiście odczuwaną przez nagradzanego. Nie znając jego upodobań, jego rzeczywistych zainteresowań i potrzeb można niedobraną nagrodą wywołać przykrość. Jeżeli na przykład za dodatkowy wysiłek dziecka zabieramy je na wizytę do cioci, której ono akurat nie lubi, to taka "nagroda" nie ma sensu.

Najczęściej stosowaną nagrodą jest wyrażanie uznania. Uznanie, z którym spotyka się jednostka, wzmacnia jej motywację do wysiłku, a jednocześnie zaspokaja silnie odczuwaną potrzebę sukcesu. Uznanie wyrażane dziecku musi być proporcjonalne do włożonego wysiłku i chęci, aby na nie zasłużyć. Najczęściej wyrażane jest ono pochwałą. Wartość jej zależy od tego, kto jej udziela i w jakich okolicznościach. Jest tym bardziej cenna, im większy autorytet (w oczach dziecka) osoby, która pochwaliła. Kiedy wyrażamy uznanie dziecku za jego czyn lub postępowanie, musimy wyjaśnić dlaczego. Powinno zrozumieć, że nie dlatego cieszymy się i chwalimy, bo mamy dobry dzień i wspaniały humor, ale dlatego, że jest określony powód. Mniejszą wartość będzie miało wyróżnienie dziecka w cztery oczy, bez świadków, większą natomiast wobec osób znaczących, na których mu zależy. Trzeba przy tym starannie unikać ośmieszania lub poniżania dzieci, które wykonały zadanie gorzej.

Istotą nagrody jest doznawanie przyjemności przez osobę nagrodzoną. Istnieje wiele zachowań, które mogą być miłe, a więc stanowić nagrodę. W stosunku do małych dzieci może to być poświęcenie dodatkowego czasu na wspólną zabawę. Musi ona spełniać jednak określone warunki: przede wszystkim sprawić radość dziecku, a nie rodzicom. Drugi warunek polega na umiejętności wczuwania się w psychikę dziecka i udziale w jego fantazjowaniu. Dla niektórych dzieci nagrodą może być wspólny spacer z matką, ojcem lub z obojgiem rodziców (babcią lub dziadkiem). Pięknym rodzajem nagrody może być głośne czytanie maluchowi ciekawych baśni i opowiadań lub rozmowy z dzieckiem starszym. Dzieci nie znoszą umoralniających powiastek, ale bardzo chętnie słuchają opowiadania ojca lub matki o ich dzieciństwie, o pracy zawodowej, o odbytych podróżach. Lubią w atmosferze całkowitej, nieskrępo-wanej swobody pytać o to, co je interesuje. Niektórym dzieciom dużą radość sprawia odwiedzanie rodziny lub kolegów. W nagrodę można pozwolić odwiedzić krewnych, ale jeśli dziecko jest małe, musimy mu towarzyszyć. Wspólne zabawy z rówieśnikami powinny zna-leźć się w codziennym rozkładzie zajęć dziecka, ponieważ stanowią ważny czynnik rozwoju. Natomiast codziennie nie powinno odwiedzać kolegów ani przyjmować ich u siebie, gdyż wymaga to spełnienia dodatkowych warunków. Jednakże w nagrodę za jakieś osiągnięcia pozwalamy, w określonym dniu mogło przyjąć jednego lub kilku kolegów. Wobec starszych dzieci takie ograniczenia nie są wskazane. Powinny mieć prawo zapraszania swych przyjaciół. Umawiamy się tylko co do godzin przyjmowania gości i co do tego, że nie można zakłócać spokoju pozostałych członków rodziny.

Czy okazanie zaufania może być nagrodą? Okazuje się, że jest to nagroda, i to niezwykle pożądana przez dzieci, a jednocześnie ma ona wysokie walory wychowawcze. Dziecko, które wie, ze rodzice mu ufają, ma dobre samopoczucie, odczuwa swoją wartość, ma przedsmak upragnionej samodzielności i dorosłości. W okresie dorastania chłopcy i dziewczęta ogromnie cenią zaufanie okazywane im przez rodziców i wychowawców, dlatego może ono stanowić upragnioną nagrodę. Należy jednak zaznaczyć, oddziaływanie poprzez okazywanie zaufania jest bardzo trudne i wymaga dobrej znajomości wychowanków. Jeżeli na przykład całkowicie pozostawimy im swobodę w wyborze koleżanek i kolegów, musimy przestrzec przed ewentualnym niebezpieczeństwem grożącym wówczas, kiedy natrafią na takich, którzy namawiają ich do czynów niezgodnych z normami moralnymi. W okresie szkolnym powstają różne sytuacje stwarzające okazje do okazania zaufania synowi lub córce. Na przykład nagradzając pilność w nauce pozwalamy na samodzielne dysponowanie czasem wolnym, a jedno-cześnie pomagamy w wyborze wartościowych i atrakcyjnych zajęć, jeśli nas dziecko oto poprosi.

W nagrodę za poważne osiągnięcia dzieci starszych niektórzy rodzice zabierają je na wspólne wycieczki. Jest to bardzo dobry, choć kosztowny sposób nagradzania pod warunkiem, że wspólny wyjazd jest rzeczywiście atrakcyjny dla nagrodzonego i przez niego (a nie rodziców) upragniony. Jeżeli lubi chodzić z rodzicami lub z jednym z nich do kina, teatru czy na wystawy lub koncerty, wówczas bardzo miłą nagrodą może być wspólne obejrzenie filmu, spektaklu czy wysłuchanie koncertu.

Nagroda może mieć także formę upominku. Niektórzy rodzice stosują nagrody mające postać drogich prezentów. Nie wydaje się to pożądane. Nie wartość materialna nagrody świadczy bowiem o jej znaczeniu, ale opinia i uznanie których nagroda jest wyrazem, a także towarzyszący im klimat zaufania i życzliwości. Znając jednak dziecko można kupić mu upragnioną rzecz w granicach naszych możliwości finansowych. Dużo kontrowersji budzi dawanie w nagrodę pieniędzy. Posiadanie przez dziecko własnego budżetu, własnej gotówki, ma tyluż zwolenników, co i przeciwników. Rodzice, którzy obawiają się, że dorastający chłopiec może kupić papierosy czy alkohol, wymagają dokładnego rozliczenia się z podarowanej kwoty. Nie jest to dobry sposób, ponieważ dziecko chce mieć możliwość dowolnego wydatkowania gotówki. Znajomość dziecka podpowie rodzicom, czy zasługuje ono na zaufanie, czy nie wyda posiadanych pieniędzy na cele dla siebie szkodliwe. Trzeba przy tym pamiętać, by nie wpaść w przesadę dając nadmiernie wysokie sumy na użytek dorastającego. Grozi to przy-zwyczajeniem do rozrzutności, do lekceważenia wysiłku potrzebnego do zarobienia pieniędzy.

Wachlarz stosowanych nagród może i powinien być bardzo szeroki i różnorodny. Należy stosować je w różnych sytuacjach i kierować się pewnymi zasadami:
- starać się o to, by ocena zachowania, za które przyznajemy nagrodę, była podzielana przez inne dzieci;
- rozdzielać nagrody za różnego rodzaju działania tak, aby każde dziecko miało szansę uzyskania nagrody;
- nie utrwalać jakiegoś jednego rodzaju nagrody, szczególnie ostrożność należy zachować przy stosowaniu nagród w postaci upominków.

Za kryterium właściwie stosowanych nagród można uznać wzrastającą aktywność dziecka i kierunek tej aktywności zmierzający do podejmowania nowych, trudniejszych zadań i obowiązków - być lepszym w nauce, pracy, sporcie, pracy społecznej, w stosunku do in-nych ludzi.

Czy nieodzownym składnikiem wychowania są również kary?

W potocznym odczuciu karą jest przeżycie czegoś przykrego. Mówimy: spotkała go zasłużona kara za to, co zrobił. W tym rozumieniu kara wiąże dwa elementy - czyn oceniony jako zły, niewłaściwy i karę jako przeżycie zawstydzenia, poniżenia. W rozumieniu pedagogicznym w pojęciu kary kryje się jej sens korektywny pozwalający na poprawę zachowania i jej sens profilaktyczny stwarzający możliwości zapobiegania postępkom niepożądanym. Potrzeba karania występuje wówczas, jeśli ulegnie załamaniu system wychowawczy rodziny. Traktowanie niewłaściwego zachowania dziecka jako przejawu złego charakteru kieruje uwagę na błędne tory. Zamiast szukać przyczyny określonych reakcji, uparcie upatrujemy jakiejś cechy w osobowości dziecka, która według nas warunkuje jego poczynania. Niektórzy nawet sądzą, że skłonności do złych postępków dziecko dziedziczy po ojcu czy nawet dalszych krewnych. Nic bardziej błędnego i szkodliwego, gdyż dziecko z natury swej nie jest ani dobre, ani złe, dopiero warunki, w jakich wzrasta, zade-cydują o tym, jakie będzie. Prawdą jest, że jedno łatwiej jest wychowywać, inne trudniej.
W jakich warunkach można wychowywać bez kar? W rodzinie udanej, to znaczy wówczas, kiedy małżonków łączą uczucia miłości, wzajemnego zaufania i zrozumienia, znacznie łatwiej można uzgodnić konsekwentne postępowanie wobec dziecka, atmosfera radości stwarza zaś doskonały klimat dla jego rozwoju. Prawidłowo ukształtowane więzi wewnątrzrodzinne oraz z rodzinami, z których pochodzą małżonkowie, to jeden z głów-nych warunków prawidłowego wychowania, w którym kary stają się zbyteczne. Drugi bardzo ważny warunek dotyczy ogólnej i pedagogicznej kultury rodziców i dziadków, to znaczy wiedzy o dziecku i jego prawidłowym wychowaniu, miłości opartej na rozumieniu jego potrzeb oraz stosowaniu właściwych metod wychowawczych i umiejętnej organizacji środowiska rodzinnego. W atmosferze wzajemnej miłości i zrozumienia dziecko wie, że może liczyć na radę i pomoc rodziców. Od najwcześniejszych lat życia wykształcają się w nim nawyki w zakresie przestrzegania zasad moralnych i form grzecznościowych w kontaktach z ludźmi. W takiej rodzinie wszelkie odstępstwa od przyjętych norm są wspólnie analizowane i oceniane. Rodzice dostosowują swoje wymagania do możliwości dziecka, tłumaczą ich sens i starają się uzyskać jego aprobatę. Jeśli przy tym przyjmują właściwe postawy wychowawcze i potrafią stworzyć korzystne środowisko wychowawcze, kary stają się zbyteczne. Niewątpliwie ważna jest też sytuacja ekonomiczna rodziny, zwłasz-cza posiadanie wygodnego mieszkania, w którym każdy może odizolować się od pozostałych osób, gdy tego potrzebuje. Duże znaczenie mają takie warunki życia, które uwalniają od lęku, czy starczy środków na wyżywienie i ubranie dla wszystkich. Równie istotny jest klimat społeczny, który umacnia poczucie bezpieczeństwa i uwalnia od ewentualnych frustracji.

Kiedy kary stają się konieczne? Karanie jako metoda wychowawcza jest niezbędne wówczas, gdy brak tych warunków, o których była mowa poprzednio. Można powiedzieć, że kara konieczna jest tam, gdzie pod wpływem nawarstwiających się błędów wycho-wawczych doszło do wypaczeń w postępowaniu dziecka. Wydaje się słuszne stanowisko, wedle którego umiejętne stosowanie odpowiednio dobranych kar jest konieczne wszędzie tam, gdzie wskutek popełnionych przez rodziców błędów doszło do niepowodzeń i trudności wychowawczych.

Jakie warunki decydują o skuteczności kar? Podobnie jak nagradzanie karanie również, a nawet w większym stopniu, wymaga znajomości dziecka, orientacji w jego zainteresowaniach, potrzebach, zamiłowaniach. Jeżeli na przykład nie pozwalamy chłopcu wyjść na podwórko do kolegów, a on akurat ma pasjonujące zajęcie w domu, to nasz zakaz nie będzie zabiegiem przykrym, a więc nie będzie karą. Istotą kary jest więc nieprzy-jemne przeżycie ze strony ukaranego. Przykrość, jaką kara sprawia dziecku, nie może wywołać stanu beznadziejnego załamania. Karaniu musi towarzyszyć życzliwość ukazu-jąca możliwość poprawy. W przeciwnym razie może dojść do zachowań agresywnych, a także do negatywnego stosunku do osoby karzącej. W karaniu trzeba brać pod uwagę sto-pień wrażliwości dziecka. Jeśli jest subtelne i wrażliwe, bodźce negatywne nawet o mini-malnym natężeniu mogą wywołać dotkliwą przykrość i lęk przed utratą miłości kochanych osób. Ważną funkcją kary jest zlikwidowanie poczucia winy, przywrócenie równo-wagi psychicznej u karanego. Dlatego krzywdzą syna czy córkę ci rodzice, którzy po uka-raniu wciąż wypominają im ich przewinienie. Nieraz i w szkole tak bywa, że na przykład jednorazowa ocena niedostateczna rzutuje na dalszy stosunek nauczyciela do ucznia. Nawet jeśli nadrobi on braki, wciąż przypomina mu się to niepowodzenie i obniża oceny. W ten sposób trwa beznadziejna walka dziecka o zmianę sytuacji, wyzwala się poczucie krzywdy i niechęć do dalszej pracy. Przy stosowaniu kar trzeba pamiętać o jeszcze jed-nym bardzo ważnym warunku. Jeżeli dziecko akceptuje , czyli uznaje za słuszne, normy ustalone przez rodziców, wówczas kary stosowane za ich przekroczenie są bardziej skuteczne. Natomiast kiedy dziecko ni rozumie potrzeby stawianych mu ograniczeń, otrzymana kara jest mało skuteczna. Wiele niezasłużonych kar wymierza się w przypływie złe-go humoru. Dzieci często nie rozumieją stawianych im wymagań, co ogromnie utrudnia przestrzeganie ustalonych norm. Wpływa to na przypisywanie dorosłym okrucieństwa i despotyzmu. Wciąż wymagają i zakazują tego, co im samym wolno robić bezkarnie. Aby uniknąć tego typu sytuacji, rodzice powinni tłumaczyć swoje wymagania, a jeśli im sa-mym coś się nie udaje, mieć odwagę przyznać się do tego. Karać można tylko za takie czyny i zachowania, które są stale uważane za naganne, bez względu na to, gdzie i w jakich warunkach zostały dokonane. Przy braku konsekwentnych wymagań normy jawią się, zwłaszcza dorastającym, jako coś relatywnego, a więc, jeśli jest nadzieja, że przekroczenie zasady nie zostanie wykryte, można usprawiedliwić siebie i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia.

Powinniśmy unikać karania pod wpływem emocji. Kara wymierzona w gniewie jest najczęściej zbyt surowa i kiedy emocje miną, dostrzegamy własną pomyłkę. Dobrze byłoby wówczas porozmawiać z dzieckiem i przyznać się, iż złość wywołana wykroczeniem nie pozwoliła nam na obiektywne spojrzenie i właściwą ocenę sytuacji i że żałujemy, iż ukaraliśmy niesłusznie lub że kara była zbyt surowa.

W procesie karania bardzo oczywisty jest warunek sprawiedliwości. Kara sprawiedliwa powinna być proporcjonalna do przewinienia. Za większe wykroczenie - surowsza. Kara sprawiedliwa powinna być dostosowana do właściwości psychofizycznych dziecka. Kara za surowa w stosunku do wykroczenia może spowodować większe zło niż pożytek. Dziecko przestaje się czuć winne, a uważa się za pokrzywdzone i ma do rodziców pretensje. Ukarane za słabo w stosunku do przewinienia bagatelizuje karę, traktuje ją tak, jakby jej w ogóle nie było.

Jednym z warunków skuteczności kar jest wymierzanie ich we właściwym czasie. Niektóre przewinienia dziecka muszą się spotkać z natychmiastową reakcją. Jeżeli zachowa się brutalnie wobec innego dziecka czy obrazi dotkliwie człowieka dorosłego, musi być natychmiast surowo ukarane. Przy innych wykroczeniach odłożenie kary na czas późniejszy może być bardzo przykrym przeżyciem, a więc karą. Przypuśćmy, ze dziecko po zajęciach szkolnych nie wróciło od razu do domu, lecz poszło z kolegami na spacer czy wspólną zabawę. Wraca z dwugodzinnym opóźnieniem, a zapytane o powód nie daje odpowiedzi. Zamiast natychmiastowej awantury i okazywania złości można powiedzieć spokojnie, że wieczorem porozmawiamy na ten temat i wymierzymy odpowiednią karę. Oczekiwanie na nią jest już samo w sobie dotkliwą karą, dziecko nie wie, co je czeka. W stosunku do bardzo wrażliwego dziecka odkładanie rozmowy może być karą bardzo dotkliwą, ale dla takiego, które nie szanuje rodziców, jest często surowo karane, tego rodzaju postępowanie może być nieskuteczne. Znajomość dziecka jest i w tym przypadku sprawą niezwykle ważną. Na przewinienia małego dziecka trzeba reagować natychmiast, aby nastąpiło trwałe powiązanie nagannego czynu z jego następstwem. W przeciwnym razie, na przykład po godzinie, ono już nie pamięta swej winy i nie bardzo wie, czego od niego chcą. Dzieci starsze na ogół pamiętają o swoich przewinieniach i w niektórych przypad-kach odłożenie wymierzenia kary jest wysoce skuteczne. Kara otrzymana od osoby niekochanej jest nieskuteczna i może wywołać rezultat odwrotny od oczekiwanego. Ma to miejsce najczęściej w rodzinach rozbitych, a następnie rekonstruowanych. Kara wymierzona przez ojczyma, jeśli nawet w przekonaniu karanego jest słuszna, budzi sprzeciw, bunt i chęć zemsty, gdyż dziecko kocha swego naturalnego ojca. Im bardziej kochana jest osoba karząca, tym większą przykrość sprawia kara i większe są nadzieje, że dziecko nie popełni już czynu, za który zostało ukarane. Osoba, z którą dziecko jest związane emocjonalnie, powinna mieć jednocześnie autorytet u niego. Autorytet nie może być nikomu narzucony, zwłaszcza siłą. Jeśli surowy ojciec, którego panicznie boi się syn czy córka, znajduje u nich posłuch, to wcale nie znaczy, że ma autorytet. Znane powiedzenie "Niech nienawidzą, byleby się bali" ma niewielkie znaczenie wychowawcze. Posłuszeństwo zdobyte siłą skłania do szanowania wymagań tylko w obecności tej osoby lub wówczas, kiedy istnieje możliwość wykrycia nieposłuszeństwa. Jest to więc efekt jedynie doraźny. Jednostka wyzwolona spod presji osoby operującej siłą postępuje na przekór jej wymaganiom. O autorytecie ojca lub matki decydują rzeczywiste mądrości: mądrość, opanowanie, konsekwen-cja, umiejętność sprawnego prowadzenia gospodarstwa domowego, uznanie w zakładzie pracy, walory moralne (prawdomówność, sprawiedliwość, uczciwość itp.), a także życzliwość względem innych. Autorytet rodziców ulega obniżeniu w sytuacji nadużywania alkoholu przez jedno z nich lub oboje. Osłabia go również próżność ojca lub matki.

Jedynym celem karania powinna być poprawa winnego. Kara nie nastawiona na trwałą poprawę wychowanka może wywołać negatywny stosunek do tego, kto ją stosuje, zamiast kierować uwagę na sam czyn naganny i jego przyczyny. Kara powinna być tak dobrana, kierować uwagę dziecka na sam czyn, na przekroczenie przyjętej normy i na skutki takiego postępowania, a nie na sam rodzaj kary i na osobę wymierzającą karę. Chodzi o wywołanie spontanicznego żalu i postanowienia, że to się nie powtórzy. Jeżeli dziecko nie jest w stanie samo zrozumieć, na czym polegało przewinienie i nie może przewidzieć jego skutków, pomagamy mu w tym unikając jednocześnie nudnego, długiego umoralniania, bo tego nikt nie lubi. Kara jest skuteczna wówczas, jeśli wyzwala w psychice karanego uczucia, które mogą spowodować stałą poprawę: świadomość przewinienia, przekonanie o słuszności kary, chęć poprawy. Dobrze przemyślana kara nie tylko zniechęca do popeł-niania czynów, za które została wymierzona, ale również odstrasza od nich osoby, które były świadkami jej wymierzania.

Bardzo ważną rzeczą w karaniu jest konsekwencja. Jeżeli rodzice są niekonsekwentni i raz pozwalają na omijanie ustalonych przepisów, innym zaś razem za ich przekraczanie wymierzają kary, wówczas nie tylko dziecko przeżywa poczucie krzywdy, ale także nie uczy się poszanowania i przestrzegania norm moralnych. Brak konsekwencji można zauważyć w rodzinach, w których nie uzgodniono zasad postępowania wychowawczego, gdzie matka stosuje odmienne wymagania niż ojciec, a jeszcze inne dziadkowie. Niekonsekwencje rodzicielskie ogromnie utrudniają tworzenie się nawyków prawidłowego zachowania. W niektórych rodzinach wymaga się stosowania form grzecznościowych tylko wobec osób obcych, a nie w codziennych kontaktach między sobą. Natomiast w rodzinach o wysokim poziomie ogólnej kultury formy grzecznościowe są przestrzegane w sposób naturalny.

Należy unikać wciąż tych samych kar, i w dodatku często, powszednieją bowiem, dziecko przyzwyczaja się do nich i przestają mieć jakiekolwiek znaczenie. Szczególnie szkodliwe jest stosowanie częstych, a jednocześnie surowych kar. Rygoryzm połączony z brakiem uczuciowego oparcia w rodzinie hamuje swobodny rozwój dziecka, wywołuje stan permanentnego zagrożenia. Kary łagodne często stosowane również są bezwartościowe, gdyż dzieci nie biorą ich poważnie, uważają, że jest to uciążliwość, która musi towarzyszyć życiu rodzinnemu, i nie przejmują się nimi. Rezygnacja z częstego karania ułatwia właściwy dobór sposobów reakcji na przewinienia. Kara musi być zabiegiem przykrym, a jeśli dziecko przyzwyczai się do wciąż tej samej kary, nie odczuwa przykro-ści, nie budzi ona lęku, a więc jest zbyteczna.

Zastanówmy się teraz, jakie kary można stosować w wychowaniu dziecka? Bardzo wielu zwolenników mają kary cielesne. Choć często się po nie sięga, są nie tylko nieskuteczne, ale i wysoce szkodliwe. Bijąc dziecko ojciec (rzadziej matka) ma, w jego własnym przekonaniu, ogromną przewagę nad synem, córką, wyładowuje własną agresję, zły humor, zawiedzione nadzieje. Kary fizyczne stosują rodzice również pod wpływem tradycji. Z dumą, często zupełnie nieuzasadnioną, mówi ojciec do swych znajomych: "Mnie bili i wyrosłem na porządnego człowieka, musi swoją porcję otrzymać mój syn". Niektórzy rodzice są tak głęboko przekonani o skuteczności kar cielesnych, że upoważniają nauczyciela do bicia. Kara fizyczna poniża godność dzieci, upokarza je, widzą one wtedy swoją niemoc i bezsilność. Poniżeni to dotyczy nie tylko dziecka, ale i osoby wymierzającej karę. Dorosły, silny człowiek mści się na małym bezradnym dziecku, które nie może nie tylko oddać, ale nawet bronić się, choćby miało zostać kaleką. Niebezpieczną karą, choć nie tak groźną jak bicie, jest straszenie dziecka. Jest to najczęściej stosowany zabieg mający skłonić do posłuszeństwa. Ten typ kary słownej, podobnie jak kary fizyczne, powoduje urazy psychiczne: nerwice lękowe, fobie, a nawet różne objawy somatyczne. Niektóre dzieci w momencie nieposłuszeństwa straszone są policją. Przerażone dziecko podporządkowuje się natychmiast, ale policjant kojarzy mu się z okrucieństwem i w razie po-trzeby nie podejdzie do niego z prośbą o pomoc. Jeszcze poważniejsze i bardziej groźne w skutkach jest straszenie dziecka pogotowiem ratunkowym. Straszenie, podobnie jak bicie - likwiduje małe zło, a czyni poważne, bo trwałe. Z czasem dziecko oswaja się z tą sytu-acją i nie traktuje pogróżek serio.

Do kar szkodliwych, a często stosowanych, należą wyzwiska. Rodzice w gniewie obrzucają swego syna lub córkę słowami obraźliwymi, które piętnują rzeczywiste lub jedynie wyobrażone ich cechy charakteru. Obrzucanie niewybrednymi epitetami jest szczególnie groźne, jeśli odbywa się wobec rówieśników. Dzieci szybko chwytają zasłyszane słowa i tworzą przezwiska, które boleśnie piętnują ich kolegów.

Jest jeszcze jedna odmiana szkodliwej, w dodatku nieskutecznej kary - reakcja krzy-kiem na wykroczenie dziecka. Dzieci wychowywane za pomocą krzyku podobnie zachowują się wobec innych. One też wrzeszczą na rówieśników w czasie zabawy, a nawet na ludzi dorosłych, których się nie boją. W miarę przybywania lat dziecko zaczyna rozumieć, że nie powinno podnosić głosu na dorosłych, że w domu należy zachować ciszę, aby nie przeszkadzać innym, a podniesiony głos rodziców, kiedy wyrażają swoje oburzenie, traktuje z pobłażliwością. Czasami zwróci uwagę: "Nie krzycz, nie jestem głuchy", ale zostanie za to ukarane. Dzieci często otrzymują kary za szczerość. W miarę wzrastania uczą się udawania, ukrywania, obłudy, ale póki małe, są szczere i ufne.

Szkodliwa jest też kara izolacji. Jest ona stosowana zarówno wobec małych, jak i star-szych dzieci. Małe przeżywa wtedy lęk i jeśli izolacja trwa długo, może w następstwie powstać nerwica lękowa - dziecko będzie bało się samo przebywać w pokoju, może lękać się ciemności, samotności. Dziecko starsze, które bardzo pragnie kontaktu z ukochanym ojcem lub matką, odtrącone brutalnie i zamknięte w pokoju, jest skłonne do silnego odwe-tu.

Najdoskonalszą karą, chociaż o ograniczonych możliwościach stosowania, jest kara naturalna. Jest ona bezpośrednim następstwem winy. Na przykład zabraniamy dziecku wspinać się na drzewo. Nie posłuchało i spadło, uderzyło się mocno, z płaczem wróciło do domu. Kara została już wymierzona, dziecko zrozumiało sens zakazu. Zwolennikiem kar naturalnych był francuski filozof Jan Jakub Rousseau. Według niego kara powinna być naturalną konsekwencją winy. Jednakże zdawał też sobie sprawę, że dość rzadko natura wymierza karę, dlatego radził wychowawcom, aby dobierali kary w taki sposób, by były naturalną konsekwencją winy. Ich dobór musi być uzależniony od wieku i możliwości dziecka. Sześcioletnia dziewczynka pomazała kredką bluzkę. Powinna, korzystając ze wskazówek matki, oczyścić ją. Odmianą kary naturalnej jest ukazywanie konsekwencji niewłaściwego zachowania. Dziecko w czasie przeznaczonym na odrabianie lekcji leniu-chowało. Kiedy przyszedł kolega z propozycją pójścia do kina, rodzice zabronili, ponie-waż lekcje nie były przygotowane. Nie jest potrzebne długie tłumaczenie, tylko przyto-czenie argumentu: zaniedbany obowiązek - nie ma przyjemności. Kara naturalna jest najczęściej skuteczna dzięki temu, ze ukarany nie ma żalu i pretensji do rodziców, a jedynie przeżywa niezadowolenie i żal do samego siebie, co uczy pracy samowychowawczej, któ-ra ma w życiu znacznie większą wartość niż wychowanie pod przymusem.

Wyjaśnianie dzieciom niewłaściwości ich zachowania jest zabiegiem bardzo często skutecznym, jeśli jest umiejętnie stosowany. Wyjaśniając małemu dziecku, że zachowało się źle, zwracamy uwagę na następstwa, jakie mogło wywołać lub wywołało jego postę-powanie. Wyjaśniając starszemu, na czym polega przekraczanie norm społecznych, mamy na celu doprowadzenie do zrozumienia i zaakceptowania tychże norm. Uznanie danego wymagania za słuszne umożliwia przyjęcie go za wytyczną dalszego postępowania. Małemu dziecku trzeba wciąż przypominać o dziękowaniu, przepraszaniu, pozdrawianiu, gdyż jego zachowanie jest sterowane przez dorosłego opiekuna. Wysiłek rodziców powinien iść w kierunku wytworzenia u dziecka przekonania o słuszności stawianych mu wymagań. Tłumaczenie nie może przerodzić się w szkodliwe gadulstwo, w tak zwane moralizowanie. Polega ono na drobiazgowym rozpatrywaniu każdej sprawy, nawet niewielkiego wykroczenia.

Stosowanie kar pedagogicznych wymaga od rodziców dobrej znajomości dziecka, dobrej orientacji w jego zainteresowaniach i zamiłowaniach. Za poważne przewinienie rodzice mogą pozbawić dziecko tego, co daje mu prawdziwą radość.

Dla dziecka subtelnego, kochającego swoich rodziców poważną karą jest uświadomienie sobie, że się ich skrzywdziło nagannym zachowaniem. Za niektóre przewinienia można przez pewien czas nie reagować na obecność dziecka, zachowywać się tak, jak gdyby go w ogóle nie było. Milczenie rodziców czy pozbawienie małego dziecka pieszczoty muszą być wyjaśnione. Do kar pedagogicznych zaliczamy również wszelkiego rodzaju nagany. Za drobne przewinienie udzielamy ich jedynie w obecności karanego. W przypadku cięższego większą karą będzie nagana udzielona w obecności obojga rodziców oraz żądanie naprawienia wyrządzonej krzywdy.

Podsumowując te rozważania należy podkreślić, że tylko te sposoby karania i nagradzania można uznać w sensie wychowawczym za wartościowe, które mobilizują dzieci do aktywności pozytywnej, do postępowania coraz lepszego, coraz doskonalszego, które za-chęcają do wysiłku, by być sprawniejszym, lepszym, odważniejszym, które pobudzają do życzliwego stosunku do świata - do świata rzeczy, zwierząt, ludzi. Warto też podkreślić i to, iż osiąganie takich właśnie postaw dzieci i młodzieży w znacznej mierze zależy od nas, dorosłych - rodziców, od naszego stosunku do świata wartości, od naszego rozumienia zachowań innych ludzi, a w tym i naszych dzieci, od naszych umiejętności stwarzania sytuacji obfitujących w życzliwość, wyrozumienie i zgodne współdziałanie. Umiejętność rozwiązywania problemów wychowawczych, a w tym także karania i nagradzania, nie przychodzi sama. Nie jest nam dana z tytułu funkcji rodzicielskich, nie sposób jej "odziedziczyć". Trzeba się jej uczyć. Życie w nowoczesnym społeczeństwie nakłada na nas nieustanny obowiązek uczenia się. Dotyczy on naszego przygotowania do pracy zawodowej, ale dotyczy także przygotowania do pełnienia funkcji wychowawczych.

Bibliografia:

  • Irena Jundziłł - "Nagrody i kary w wychowaniu"
  • Janina Maciaszek - "Nagroda i kara w wychowaniu dziecka"

    Joanna Nalewajko
    Zespół Szkół Ogólnokształcących w Knyszynie


  • Zaświadczenie online



    numer online: 119 gości

    reklama