Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
4342
rok szkolny
2006/2007

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Sytuacje edukacyjne z wykorzystaniem środków dydaktycznych - Bajka "Jaś i Małgosia" - inspiracją do poszukiwań twórczych i rozwijania zainteresowań technicznych

Po zrealizowaniu tematyki kompleksowej "Książka moim przyjacielem" wybraliśmy się całą grupą do pobliskiej biblioteki. Naszym głównym celem było zapoznanie się z tym miejscem i opanowanie umiejętności wyszukiwania i prawidłowego wypożyczania książek. Pani bibliotekarka oprowadziła nas po bibliotece, zapoznała z księgozbiorem i pokazała jak należy wypożyczać książki. Następnie zaprosiła nas do czytelni, gdzie czekały na nas przygotowane pozycje. Okazało się, że wszystkie te książki zatytułowane były tak samo "Jaś i Małgosia". Byliśmy bardzo zdziwieni, że książki o tym samym tytule mogą być tak różne. Jedne były grube, inne cienkie, duże i małe, w sztywnych lub miękkich oprawach.

W niektórych książkach były piękne kolorowe ilustracje, a w innych były one bardzo ubogie. Pani bibliotekarka wyjaśniła nam, że każda z tych książek została wydana przez inne wydawnictwo, w innym czasie i dlatego różnią się między sobą, pomimo że ich tytuł i treść jest taka sama. Postanowiliśmy wypożyczyć jedną z nich do przedszkola, aby ją przeczytać.

Jeszcze tego samego dnia poprosiliśmy naszą panią, aby przeczytała nam, choć fragment książki. Słuchaliśmy jej z dużym zainteresowaniem, a także chętnie oglądaliśmy ilustracje. Bajka, którą przeczytała nam pani bardzo nam się podobała. W tym samym dniu podjęliśmy jeszcze zabawę wysnutą z treści bajeczki. Ta "zabawa w teatr" była ciekawa i nas zainteresowała.

Na drugi dzień, gdy już wszystkie dzieci były w przedszkolu, Ola powiedziała, że znalazła w domu "Jasia i Małgosię". Pokazała nam ją. Jednak to nie była książka, Ola trzymała w ręku mały prostokąt. Dzieci pytały: "Co to jest?" Tomek był zdziwiony. "Nie wiecie, przecież to jest taśma magnetofonowa. Będzie nam potrzebny magnetofon, żeby móc jej wysłuchać". Zaraz po śniadaniu, po dokładnym obejrzeniu taśmy, usiedliśmy wygodnie i wysłuchaliśmy bajki. Później nasza pani wyjaśniła nam, jak to się dzieje, że możemy słuchać tego nagrania. Obejrzeliśmy dokładnie magnetofon. Pani również pokazała nam inne kasety magnetofonowe. A dzieci stwierdziły, że fajnie, by było usłyszeć swój głos nagrany na taką taśmę. Wtedy pani powiedziała, że jest to możliwe i jeśli chcemy możemy to zrobić, ale będzie nam potrzebny mikrofon i zupełnie czysta, nienagrana taśma. Każde dziecko miało pomyśleć, co chciałoby powiedzieć a może nawet zaśpiewać. Pani wyjaśniła nam, że teraz dokonamy "zapisu" naszego głosu na taśmie, ale żeby głos się dobrze nagrał, dziecko musi mówić do mikrofonu, a pozostałe dzieci muszą być cichutko, tak jak w prawdziwym studiu nagrań. Pracowaliśmy ciężko, niektóre dzieci śpiewały inne mówiły wierszyki, ktoś powiedział zagadkę. Nagraliśmy całą taśmę i wcale nam nie było nudno, gdyż zabawa była doskonała.

Po tych nagraniach postanowiliśmy przesłuchać naszą taśmę. Pani ponownie włączyła magnetofon, żebyśmy mogli wysłuchać dokonanego zapisu.

A śmiechu przy tym było, co nie miara, nasze głosy trochę się różniły i nie zawsze mogliśmy odgadnąć, kto to mówi. Pani wyjaśniła nam, że nasz sprzęt nie jest doskonały i dlatego nasze głosy są trochę zmienione. W prawdziwym studiu radiowym znajdują się urządzenia, które pomagają w wiernym odtwarzaniu głosu, a sprzęt jest lepszej klasy. Przede wszystkim nagrań dokonuje się w specjalnym pomieszczeniu, do którego nie dochodzą odgłosy z zewnątrz, przez co nagrywany głos jest czysty.

Bardzo nam się podobało to, co robiliśmy. Jolka nawet stwierdziła, że chciałaby w przyszłości pracować w takim studiu radiowym, by móc prowadzić rozmowy ze słuchaczami.

Następnego dnia, gdy przyszliśmy do przedszkola, pani poinformowała nas, że ma dla nas niespodziankę, idziemy na wycieczkę. Byliśmy ciekawi, dokąd, ale pani nie chciała nam nic powiedzieć. Okazało się, że poszliśmy do prawdziwego studia radiowego. Tu nie nagrywa się kaset magnetofonowych, ale audycje radiowe. Pan redaktor oprowadził nas po rozgłośni "Radia I", opowiedział, na czym polega praca redaktora radiowego, pokazał profesjonalny sprzęt, wyjaśnił jak nagrywa się audycje radiowe. Zaproponował nam udział w takiej audycji. Bardzo chętnie się zgodziliśmy. Jolka stwierdziła, że szkoda, że nasi rodzice nie wiedzą nic o tym i nie będą mogli nas usłyszeć. Wtedy pan redaktor wyjaśnił nam, że tę audycję dziś tylko nagramy, a zostanie ona wyemitowana w innym terminie i będziemy mogli ją usłyszeć. Mieliśmy dużo pytań, gdyż byliśmy zdziwieni, że nasze wypowiedzi nie będą od razu na antenie. Pan redaktor wyjaśnił nam, że są różne audycje, niektóre z nich nagrywa się wcześniej, przygotowuje się na długo przed emisją programu, inne natomiast są nadawane od razu i nazywa sieje programami na żywo. Po tych wyjaśnieniach, poszliśmy do studia nagrań, musieliśmy chwilę poczekać, bo akurat trwało nagranie i nad drzwiami paliła się czerwona lampka - ostrzeżenie, że nie można tam teraz wchodzić.

Weszliśmy do niedużej salki, gdzie znajdowały się mikrofony, a za szybą widzieliśmy pana redaktora - operatora dźwięku, który siedział za dużym pulpitem, z wieloma pokrętłami, taśmami, dużymi magnetofonami szpulowymi. Wyjaśniono nam, że nasze wypowiedzi będą nagrywane na taśmę magnetofonową, która różni się od tej nagranej w przedszkolu i dopiero później z tych naszych wypowiedzi redaktor "zmontuje" prawdziwą audycję radiową, którą usłyszymy w radiu. Tematem tej audycji były bajki dla dzieci. Pan redaktor zadawał nam dużo pytań dotyczących znanych nam bajek. Staraliśmy się odpowiedzieć na nie jak najlepiej. Wychodząc ze studia Wojtek nie wytrzymał i zapytał się, co to znaczy "montować audycję". Wtedy pan redaktor wyjaśnił nam, że teraz należy dokładnie wysłuchać nagranego materiału i dokonać pewnej selekcji. Usunąć niektóre wypowiedzi np. powtarzające się słowa, zmienić ich kolejność, nadać całości odpowiedni kształt, aby wypowiedzi były pełne i wyczerpujące. Wyjaśniono nam, że tak właśnie się postępuje, gdy audycja jest przygotowywana wcześniej.

Po nagraniu wróciliśmy do przedszkola. Byliśmy z siebie bardzo dumni, że wzięliśmy udział w prawdziwej audycji. Audycja miała ukazać się na antenie za kilka dni. Byliśmy bardzo ciekawi jak nam poszło.

Nadszedł upragniony dzień emisji audycji radiowej. Wygodnie usadowiliśmy się dookoła radia i z uwagą słuchaliśmy swoich wypowiedzi. Było super. Byliśmy z siebie bardzo zadowoleni, a młodsze przedszkolaki patrzyły na nas z podziwem.

Nasze przedszkolne zajęcia i zabawy trwały. Niejednokrotnie wracaliśmy w rozmowach do naszej "przygody z radiem", do zabaw w teatr, a tekst książki "Jaś i Małgosia" znały prawie wszystkie dzieci i chętnie inscenizowaliśmy ten utwór.

Pewnego dnia Jolka wchodząc do naszej sali, już od drzwi wołała: "Mam kasetę, ale inną, nie magnetofonową, nie taką jak Oli, mam film". Zainteresowane dzieci podeszły do niej i prosiły o wyjaśnienie.- "No nie wiecie, mam film "Jaś i Małgosia". Poprosiła o pomoc panią. Pani wyjaśniła dzieciom, że Jola przyniosła kasetę z obrazem i dźwiękiem, czyli film pt. "Jaś i Małgosia", ale żeby ją obejrzeć, jest potrzebny odtwarzacz albo magnetowid, czyli urządzenie, które potrafi odtworzyć obraz i dźwięk zarejestrowany na kasecie, no i oczywiście telewizor.

Niektóre dzieci wiedziały, o czym pani mówiła, ponieważ oglądały już bajki na video, miały taki sprzęt i kasety w domu.

Zrobiło się bardzo cicho, ponieważ nie wiedzieliśmy jak my obejrzymy tę bajkę gdyż u nas w sali jest tylko telewizor, a nie ma magnetowidu. Zastanawialiśmy się, co tu zrobić. Z pomocą przyszła nam pani. Zapytała się czy pamiętamy jak kilka dni temu u straszaków z grupy V oglądaliśmy w telewizji bajkę muzyczną. Pamiętaliśmy dokładnie, bo to też była bajka "Jaś i Małgosia", ale w wykonaniu baletowym. Wtedy pani wyjaśniła nam, że to nagranie było odtwarzane z kasety. Zaproponowała, że magnetowid możemy pożyczyć od straszaków i połączyć go za pomocą specjalnego przewodu do naszego telewizora, jeśli tylko będziemy chcieli. Oczywiście chcieliśmy.

Przed rozpoczęciem projekcji dokładnie obejrzeliśmy tę kasetę i magnetowid. Następnie w skupieniu obejrzeliśmy przyniesioną przez Jolkę kasetę. Dzieci stwierdziły, że łatwiej ogląda się film, gdy jest obraz i słowo, niż słucha się bajki odtwarzanej z magnetofonu (tylko dźwięk). Chociaż Kasia stwierdziła, że woli słuchać niż oglądać, bo może sobie wyobrazić wiele różnych elementów, słowo pobudza jej wyobraźnię.

Tego samego dnia dzieci znów bawiły się w teatr, inscenizowały tak dobrze znaną już bajkę.

Następnego dnia podczas zabawy Wojtek stwierdził, że jeśli tak dobrze znamy bajkę "Jaś i Małgosia" to możemy zorganizować przedstawienie dla młodszych kolegów i rodziców. Pomysł Wojtka został zaakceptowany przez grupę. Postanowiliśmy przygotować kostiumy i scenografię do bajki. Poprosiliśmy o pomoc rodziców, którzy bardzo chętnie włączyli się do naszych przygotowań. Rozpoczęły się prawdziwe próby i przygotowanie dekoracji. Mieliśmy dużo pracy, ale nikt nie narzekał, wszyscy chętnie wykonywali powierzone im obowiązki.

Nadszedł dzień występu, zaproszeni goście przybyli do przedszkola. Wśród gości był pan, którego nikt nie znał, wzbudził on zainteresowanie dzieci, gdyż dokładnie im się przyglądał, oglądał dekoracje. Wojtek jak to Wojtek nie wytrzymał i zapytał się, dlaczego tak na nich patrzy, chyba nie chce z nimi filmu "zrobić"?

Jakież było zdziwienie dzieci, gdy usłyszały, że właśnie ma taki zamiar. Zaprosiła go pani, aby kamerą sfilmował całe przedstawienie. Młodzi artyści byli zaskoczeni, ale nie było już czasu na wyjaśnienia i rozpoczął się występ.

Przez cały czas pan nagrywał występy dzieci, które w tym momencie były prawdziwymi aktorami.

Przedszkolaki zostały nagrodzone gromkimi brawami, a ich wysiłki zostały utrwalone na taśmie.

Po kilku dniach dzieci mogły obejrzeć swój występ. Również każde z nich otrzymało kasety na pamiątkę. I nawet, jeśli teraz nie w każdym domu jest magnetowid lub odtwarzacz, to może kiedyś będzie. Wtedy z wielkim rozrzewnieniem będziemy mogli wspominać przedszkolne występy.

Książkę "Jaś i Małgosia" i wiele innych, poznaliśmy bardzo dokładnie. Mogliśmy słuchać jej tekstu z nagrań, czy poprzez kontakt z żywym słowem, mogliśmy ją obejrzeć odtwarzając nagrania z taśm zarówno w naszym wykonaniu, jak i aktorów profesjonalnych i tancerzy, czy też w wersji animowanej.

Była ona również inspiracją do malowania treści zawartej w słuchanym utworze instrumentalnym "Jaś i Małgosia" - uwertura do opery Engelberta Humperdincka, której mogliśmy wysłuchać z płyty CD. Dzięki niej podjęliśmy "zabawę w teatr", byliśmy aktorami, scenografami czy nawet projektantami kostiumów.

Poznaliśmy sprzęt techniczny, jego nazwy, sposób posługiwania się nim, jego przeznaczenie.

W naszej grupie nikt nie pomyli magnetofonu z magnetowidem, czy też kasety z płytą.

Poznaliśmy pracę w studiu radiowym, wiemy jak nagrywa się audycje radiowe.

Byliśmy prawdziwymi gwiazdami, aktorami, współtwórcami audycji radiowej.

Mogliśmy rozwijać swoje zainteresowania, wzbogacać swoje wiadomości i doświadczenia.

Zrozumieliśmy, że pewne zagadnienia można, a nawet należy poznawać wielokierunkowo.

Mamy zaplanowane wyjście do teatru na prawdziwe przedstawienie teatralne, i wyjazd do opery "NOWA" w Bydgoszczy.

Może to też będzie bajka "Jaś i Małgosia"?

Wiesława Wiśniewska


Zaświadczenie online



numer online: 168 gości

reklama