Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
4776
rok szkolny
2007/2008

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Termopile 480 rok p.n.e

Konflikt pod Termopilami jest jedną z bardziej znanych i fascynujących do dziś ludzi bitew. Przekazują oni sobie opowieść o wielkiej odwadze Spartan, która już urosła do miana legendy. Tych 300 obrońców wąwozu urosło do rangi wielkich bohaterów nie tylko czasów starożytności. 300 Spartan... hm.., czy tak naprawdę tylko tylu było obrońców Termopil?
W artykule tym odpowiemy na to pytanie. Dorzucimy jeszcze całą otoczkę wojen grecko-perskich oraz przybliżymy sylwetkę Leonidasa wielkiego dowódcy spod Termopil i jednocześnie króla Sparty.

Wojna ta rozpoczęła się od momentu, kiedy Persowie przejęli tereny Azji. Grecy tam zamieszkujący nie chcieli się podporządkować nowemu władcy, ba mało tego ogłosili bunt.
Grecy jońscy udali się do Sedes i zajęli je bez oporu, a że domy były tam z trzciny to łatwo je spalono. Helleni szybko uciekli z miejsca zbrodni, ale nocą dogoniła ich kawaleria Dariusza (króla Persji, który objął tron w wieku 28 lat) i rozbiła w pył. W międzyczasie miasta jońskie prosiły o pomoc w walce z Persami. Wiadomość do Sparty została przesłana przez niewolnika, który miał wytatuowane hasło na głowie, kiedy ją wygolono wszyscy ujrzeli hasło "powstań przeciw Persom". Tymczasem Dariusz nie zamierzał odpuścić Grekom ich zbrodni. Na zgliszczach miasta Sardes wziął do ręki łuk i wypuścił strzałę ze słowami zemsty na Ateńczykach. Ruszyły trzy armie perskie: północna, środkowa i południowa, które rozbiły siły jońskie na terenie Azji.

Dariusz stworzył potężne państwo, z którym praktycznie nie miał się kto równać. Wszystkie swe osiągnięcia nakazał spisać na kamiennych tablicach, które przetrwały do dziś.
Persowie wysłali ultimatum do Sparty, albo pieniądze albo wojna. Wielu chciało zapłacić, ale król Klemens był za wojną. Od tych wydarzeń władca Sparty zwariował. Chodził po mieście i bił wszystkich posłów perskich, którzy przynieśli ultimatum a następnie kazał ich rozebrać i wrzucić do studni na agorze. Do tego stopnia stracił zdrowy rozsądek, iż przywiązano go do pala. On natomiast kazał sobie dać nóż od pilnującego go żołnierza. Najpierw pokaleczył sobie łydki, uda, a następnie wbił go w brzuch. Tak zginął Klemens i na tron wstąpił Leonidas.

Leonidas był synem Anaksandridasa, którego eforowie zmusili do zawarcia drugiego małżeństwa bo pierwsza żona była bezpłodna. Kiedy jednak pierwsza żona urodziła chłopca Dorieusa to sytuacja całkiem się odmieniała. Leonidas był natomiast drugim ich dzieckiem. Eforowie nie wierzyli, w drugą ciążę żony władcy i byli nawet obecni przy porodzie. Leonidas przyszedł na świat gdzieś w latach 540-535 p.n.e.. Był to czas Malesa i Pitagorasa. Zapomniany przez wszystkich i żył w swoim świecie mitów, chciał być wielkim wodzem. Najlepsi z całej szkoły szli albo do straży królewskiej albo zostawali wilkołakami, czyli tajną policją eforów, skrytobójcami, którzy tłumili bunty w zarodku. Co do przyszłego króla to na pozór niczym się nie wyróżniał, ale przy bliższym poznaniu widać było jak promienieje z niego surowa radość żołnierza. Podziwiano go w Sparcie za odwagę, ale nie tylko tą zwykłą w czasie walki, ale także to, że umiał bronić swojego zdania na forum politycznym. Przez długi czas nie był żonaty, aż do momentu poznania Gorio - córki króla Sparty Klemensa. Gorio, miała 16 lat kochała się w Leonidasie bez pamięci mimo, że dzieliło ich 20 lat i on był jej wujem. Natomiast on- nie zwracał na nią uwagi do pewnego momentu. Były kiedyś zawody "mężów stanu" Sparty. Bieg w pełnym uzbrojeniu. Ze względu na kontuzję nogi Leonidas ją przegrał, ale po tym biegu podeszła do niego Gorio i zaczęła mu okładać ranę. Dopiero wówczas Leonidas zobaczył w niej kobietę, wkrótce się pobrali.

Wróćmy jednak do Hellady i wyprawie Dariusza przeciw Grekom, a konkretniej Ateńczykom. Były dwie koncepcje obrony Aten przeciw Persom. Militiades chciał walczyć na polu, inni za murami. Przegłosowano ideę Militiadesa. Wysłano posłów do Sparty, Plateji, Delf. Przybył poseł do Sparty w ciągu dwóch dni pokonał 230 kilometrów.
Ale Lacedemończycy byli wówczas w czasie święta, ku czci boga Apollona i nie mogli walczyć - tak nakazywały obyczaje. Zebrano 10 tysięcy hoplitów, natomiast oblicza się że Persów było 20 tysięcy. Wojska greckie i perskie dzieliło pod Maratonem 1,5 kilometra. Militiades czekał na znak od szpiegów, kiedy Persowie wyprowadzą swą konnice na wypas. Wreszcie nadszedł ten dzień. O 5.00 rano ruszyli hoplici i biegli coraz szybciej. Ogarnął ich amok bitwy, nie bali się. Łucznicy perscy nie zdążyli nawet zareagować. Grecy gonili Persów aż do morza, gdzie spalono ich okręty. Z dobrą wieścią przybył do Aten hoplita Tersyppos, który przebiegł 41195 metrów i umarł z wycieńczenia. Po bitwie przybyli Spartanie w liczbie 2 tysięcy, gdyż skończyły się już u nich obchody święta Apollona, a w tym momencie było już po bitwie(na skutek odniesionych ran w rok po tym starciu Militiades umarł). Wszyscy się cieszyli Spartanie, że nie zginęli, a reszta Hellenów z odniesionego zwycięstwa. Tylko Leonidas był smutny bo to hańba spóźnić się i widzieć ciała zabitych Persów. Strasznie to źle przyjął władca Sparty, nawet budził się w nocy parokrotnie z krzykiem. Wówczas tuliła go Gorio, jak małe dziecko. Wkrótce Leonidas został ojcem syna- Plejstarcha. Od tego momentu monarcha spędzał więcej czasu z żoną.

A co tymczasem porabiają Persowie? Dariusz był wściekły po przegranej bitwie i kazał szykować armię przez 3 lata by znów "odwiedzić" Greków. Wkrótce i do niego uśmiechnie się szczęście. Ze Sparty zostaje wygnany Demaratos, który chciał ugody z Persami. Poszedł więc do nich. Pragnął zemsty. Powiedział satrapie w Sardes, iż kapłanów w Delfach można tak udobruchać by mówili to co zapragnie król perski. Zdobył zaufanie, żył przez rok w wielkim dobrobycie, a w 496 roku p.n.e. wyprawił się do Suzy i tam stanął przed obliczem Wielkiego Króla. Sardes w porównaniu do Suzy to prowincja. Mury miasta były z gliny powleczonej szklistą glazura w różnych kolorach. To zrobiło wielkie wrażenie na spartańskim zdrajcy, ale Persja w tym momencie pogrążona jest w chaosie. Dariusz jest stary a jego synowie rywalizują o władzę. Spartanin podpowiedział, jednemu z synów władcy Persji- Kserksesowi, że on powinien być królem, bo urodził się wtedy gdy Dariusz wstąpił na tron. Jak się okazało był to mocny argument, dlatego ojciec właśnie jego mianował królem . Kserkses wyprawił ojcu piękny pogrzeb i przygotował wyprawę przeciw buntownikom w Egipcie. Rebelianci ponieśli wielką klęskę, a Kserkses oddał rządy jednemu z braci. Po tym zwycięstwie jeden z kuzynów zapragnął Hellady. Okazja jest wyśmienita, Grecy skłóceni, a Persom poddała się już Tesalia. Kserkses zebrał najznakomitszych Persów i oznajmił im atak na Grecję. Wraz z wyprawą Demaratos zdał sobie sprawę ze swej zdrady i cierpiał. Wysłał do Sparty niewolnika, któremu ukrył wiadomość w glinianej tabliczce (trzeba było zedrzeć pierwszą warstwę by odczytać sens wiadomości). Zanim jednak wieści dotarły do właściwej osoby to sługa ten został uwięziony, ponieważ chciał rozmawiać wyłącznie z Leonidasem. Wreszcie przy długo oczekiwanym spotkaniu oddał mu tabliczkę, a Gorio kazała zdrapać wosk i ukazała się straszna wiadomość. Zebrali się wszyscy przedstawiciele Grecji, niektórzy w niepamięć puścili dawne spory i zjednoczyli się przeciw Persom. Dowództwo powierzono Sparcie. Niestety wśród Greków nie było całkowitej jednomyślności. Argos odmówiło przystąpienia do sojuszu, Kreta po wróżbach z Delf odmówiło pomocy. Korkgreczycy obiecali pomoc, ale jej nie dali natomiast tyran Syrakuzy Gelon mówił , że nie dano mu pomocy przy wojnie z Kartaginą, ale wystawi 200 statków, 22 tysiące piechoty i 4 tysiące kawalerii. Część dygnitarzy uważało, że to za mało, dlatego Gelon zdenerwowany nie dał nic, ale dbając o swój interes wysłał do Delf człowieka aby w razie zwycięstwa Persów dał im worek złota by Syrakuzy zostawili w spokoju. Ogólnie zebrano 40 tysięcy hoplitów 70 tysięcy lekkozbrojnych (między innymi łucznicy) i ok. 800 statków. Wszystko to było mniej od siły perskiej, dlatego zdecydowano się bronić w wąwozach i cieśninach by konnica perska nie mogła użyć całej swej siły. Grecy nie mieli konnicy bo Tesalia (która ją posiadała) stanęła po stronie Persji.

W 480 r. rozpoczęła się w Olimpii igrzyska jak gdyby nigdy nic. Persowie z Kserksesem już ruszyli, a Grecy przez ten czas zbroili się. W czasie wędrówki Persów miał miejsce jeden mały incydent. Jeden z poddanych poprosił króla by zwolnił z wojska najstarszego z pięciu synów, którzy idą na wojnę. Król perski jednak na tą prośbę się zdenerwował i kazał najstarszego na oczach ojca rozciąć na pół. To wybitnie świadczyło o randze jaką przykładał władca perski do wyprawy na Grecję. Po drodze niektórym Hellenom proponowano pokój. Besalowie między innymi odrzucili zdradę i stanęli po stronie Grecji poprosili o wsparcie do doliny Tempe i je otrzymali. Jednakże w międzyczasie zorientowano się, że miejsce to nie jest dobre dla obrony i wycofano się. To spowodowało, że niedawni sojusznicy skapitulowali bez walki przeciw Persom. Ponoć armia perska liczyła 100 tysięcy żołnierzy, a Herodot mówił że nawet 5 milionów - ale to raczej niemożliwe. Kserkses stał na czele 10 tysięcy nieśmiertelnych. W takich okolicznościach nie może dziwić fakt, że część miast wolała zapłacić haracz. Uległość wobec Persji była wielka za jeden dzień trzeba było zapłacić 10 ton srebra. Na początku swej wyprawy po Grecji Kserkses wszedł do Tracji, a tam złożono mu w ofierze białe konie.

W swych planach król perski, mógł ominąć Termopile i przejść przez przełęcz Dorydy, ale musiał by walczyć z Fokejczykami, czego nie chciał.
Leonidas zebrał swoich 300 przybocznych gwardzistów. Przed wyprawą rozmawiał z Gorio i ona była przeciwna tej wojnie twierdząc, że Persowie nigdy się nie odważą wejść na Peloponez. No to jak tak myśli, żona króla to zwykli obywatele też nie rozumieją wojny. Leonidas odprawił sam mszę i zabił jagnię, następnie zjadł jej surowe poćwiartowane ciało. Kobiety długo żegnały swych mężów, weszły na pobliskie wzgórze by obserwować opadający kurz po wojskach. Wraz ze spartanami szli heloci, którzy mogli uzyskać wolność jeżeli wykazali by się w walce. Spartanie szli szybko i nie oglądali się za siebie, tylko z jednym odpoczynkiem na drugi dzień z 24 kilogramowym rynsztunku. Po drodze Leonidas zbierał posiłki z miast: Korynt, Mykeny, Elida nic nie dała, a każde miasto wystawiało od 80 do 200 żołnierzy. Miał Leonidas tylu żołnierzy, że stosunek wojsk z Persami wynosił 1:20. Koło Termopil dołączyło 1000 Fokijczyków, także w sumie Leonidas miał 6500 żołnierzy i tyle samo helotów. Przybywszy na miejsce władca Sparty zobaczył, że sprawa jest beznadziejna i bitwa już przegrana przed rozpoczęciem. Kserkses dziwił się , iż Leonidas nastawiał się na zabicie jak największej ilości Persów był bardziej pewien, że uciekną tak jak w Tampe. Leonidas patrząc na wojska perskie zdał sobie sprawę, że śmierć jest tak blisko i mimo, że miał lat 60 to żal było umierać (w ogóle się nie bał śmierci). Król perski wysłał naprzód posłów: "... moimi ustami Wielki Król wzywa was Lacedemończycy, żebyście dobrowolnie złożyli broń...". Na te słowa odpowiedział Leonidas "niech przyjdzie i weźmie ją sam". Poseł nie pozostał dłużny "to wasze ostatnie słowo? Pożałujecie tego! Strzały naszych łuczników zasłonią wam, słońce!" Leonidas nic nie odpowiedział, ale jego towarzysz Diekenes "to będziemy walczyć w cieniu". Leonidas miał się bronić na skalistej półce między urwiskiem, a morzem o długości 3 kilometrów, a później schronić się w wąskim przesmyku 2 metrów zwanym Przesmykiem Zachodnim.

Rozpoczęła się bitwa, która na stałe wpisała się w historię. Medów było tak wielu, że walka przerodziła się w rzeź, nie było miejsca walczyć mieczem i włócznią to hoplici wbijali sztylety w szyję Persów, łapiąc ich za brody. Stosy trupów rosły, a Persowie nie mogli się wycofać, gdyż było aż tak wąsko. Pierwsze starcie trwało cały dzień. Po Medach przyszli nieśmiertelni, ale dla Spartan przeciwnicy okazywali się łatwi, mieli słabe ciała a Leonidas mówił, że przypominają kobiety przebrane za mężczyzn. Król Sparty w czasie walki nie ustępował ani na krok, czym wzbudzał podziw. Co jakiś czas Lacedemończycy wycofywali się, by znów formować szyk, kolumny i robili to tak sprawnie, że Persowie wpadali w podziw. Z każdym odwrotem Spartan, łudzili się wodzowie perscy, że dojdzie do odwrotu, ale nie. Spartanie tak szybko atakowali zanim łucznicy napięli cięciwę. Przy przesmyku leżały stosy ciał W pewnym momencie stało się cicho i w drugi dzień walk Leonidas odparł kolejny atak. Trzeciego dnia zaatakowali Persowie bez wiary w zwycięstwo i uważali Hellenów za niezwyciężonych. Ostatnie szeregi Persów musiały już popędzać baty, tak były słabe morale wśród najeźców. Helleni natomiast na przekór posiadali wysokie morale tylko Fokijczycy czuli się bezużyteczni bo strzegli ścieżki górskiej, i ta bezczynność ich osłabiała, czujność też. Byli źli, że się tu znaleźli, a przecież obstawiali kluczową pozycję (tylko nie zdawali sobie wówczas, z tego sprawy). Efialtes, kolejny zdrajca grecki licząc na nagrodę od króla wskazał ścieżkę przez góry do Termopil. Persowie dotarli do końca ścieżki i zdziwili się gdy zobaczyli żołnierzy, kiedy jednak dowiedzieli się, że są to Fokijczycy a nie Lacedemończycy odetchnęli z ulgą i rozpoczęli atak. Greccy szpiedzy powiadomili o wejściu Persów na ścieżkę, natychmiast podjęto decyzję o odwrocie. Został tylko Leonidas i Spartanie oraz Tebańczycy - ponieważ nie przystoi opuszczać posterunku, który trzeba strzec. Sokrates tak to ujął "Gdzie człowiek raz stanie w szeregu, bo to uznał za najlepsze [...], tam trzeba trwać". Po tym Spartanie wyszli na szerszą część wąwozu i walczyli z Persami ile tchu, wierzyli, że ktoś pomoże, jakieś posiłki. Jeszcze trochę życia godzina, minuta. Kiedy zorientowali się, że nikt nie przybędzie to wówczas wpadli w szaleńczą odwagę i walczyli jeszcze bardziej. Kiedy Leonidas padł to bito się o jego ciało. Persowie cztery razy uciekali, a z 300 ostatnich obrońców Termopil ocalało 2, a mogło 3. Leonidas odesłał ich bo mieli chorobę oczu. Eurytop kiedy dowiedział się że Persowie przeszli ścieżkę zażądał zbroi i rzucił się na Persów. Aristodemos, który uciekł był poniewierany w Sparcie, ale Herodot później napisał, iż pod Platerami zmył hańbę, natomiast Pointites, którego wysłano jako posła do Tesalii powiesił się ze wstydu. Na ziemi leżało 2 tysiące Greków, natomiast Kserkses stracił w bitwie 2 braci. Straty Hellenów mogły być większe, ale kiedy sytuacja była beznadziejna od Spartan odłączyli się Tebańczycy poddając się Persom twierdząc że i tak zawsze sprzyjali Medom a walczyli pod przymusem. To ich ocaliło. Kserkses kazał odciąć głowę zwłoką Leonidasa, a resztę ciała nagiego powiesił na krzyżu.

Nie możemy zapominać, iż w trakcie walk o wąwóz Termopile równocześnie toczyły się walki także na morzu. Grecy chcieli zaatakować flotę perską pod Afetaj, lecz wtedy Persowie uciekli na środek cieśniny wówczas okręty greckie ustawiły się w koło by niemożna było zaatakować ich od tyłu i ruszyły taranując okręty perskie. Tak było do wieczora, a na następny dzień był taki sztorm, że rozbijał statki o skały ok. 200 greckich okrętów spotkał taki los. Oprócz tego rozgrywała się jeszcze bitwa morska pod Artemizjonem. Persowie ustawieniu w półksiężycu chcieli oskrzydlić Greków, ale ci odpowiedzieli kontratakiem. Pod wieczór okazało się, że flota grecka nie może dalej walczyć- Termopile padły zarządzono odwrót. Demaratos powiedział królowi perskiemu, że w Lacedemonie jest jeszcze 8 tysięcy żołnierzy i doradził mu, by wysłał 300 okrętów na Koterię. Jednak Kserkses nie mógł pozwolić sobie na taką rozrzutność. Armia perska maszerowała dumnie mijając zdrajców bojących się o swe życie : Tesalie, Beocje. W Delfach doszło do rzeczy niebywałej, kiedy Persowie zabierali się do grabienia świątyni Ateny oderwały się dwa wierzchołki z budynku i dosięgły wielu Persów, reszta zaczęła uciekać w przerażeniu. Dogonili ich delhijczycy i wielu pozabijali. Hellenowie stwierdzili , że ich następny punkt oporu będzie w zatoce salamińskiej. Persowie spalili Plateje weszli do Attyki, a następnie weszli do Aten, gdzie na Areopagu rozbili obóz. Na akropolu została część obrońców, garstka strażników świątyń, którzy zabarykadowali się w świątyniach tworząc drewniany mur, o którym mówiła wyrocznia w Delfach. Z czasem wszystko Persowie zdobyli, ograbili wszystkie świątynie i spalili je. Dym obserwowali Grecy na statkach w Zatoce Salamińskiej i chcieli uciekać, tylko Temistokles trzymał ich krótko i nie pozwolił nikomu odejść. Kiedy zobaczono perskie kolumny wojska wśród Greków wybuchła panika. Jedni chcieli walczyć inni uciekać do Sparty lub na wyspy. Widząc to wszytko Temistokles wiedząc, że tylko bitwa zjednoczy Greków wysłał do Kserksesa niewolnika, który powiedział, że Grecy są skłóceni. Kserkses nie zwlekał zaatakował. Persowie mieli 1300 okrętów, natomiast Temistokles do swych żołnierzy wygłosił płomienną mowę, a obronę zaplanował on sam.

Jest 29.09.480 roku p.n.e. Grecy mają 380 okrętów, Kserkses nie ma wątpliwości- tylko wygrana. Na pobliskim wzgórzu ustawił Złoty tron i tak chciał oglądać porażkę Greków. Na początku Persowie mieli problem wejść do cieśniny i taranowali się nawzajem, później flota Egineci zwabiła flotę Fenicką (walczyła po stronie Persów) do zatoki. Zablokowano wyjście i ruszyło na nie 75 statków. Był jeszcze wtedy duży wiatr, który chwiał potężnymi okrętami Fenickimi, natomiast mniejsze ateńskie stawiały mu opór. Następnie hoplici przeszli do abordażu. Lekko uzbrojeni Fenicjanie nie mieli szans. Uciekło tylko parę okrętów. Marynarze podeszli do króla Persów, który ze złości kazał ich ściąć. Widząc swą porażkę Kserkses rozdarł szaty z krzykiem i nakazał odwrót do Hellespontu. Zostawił 150 tysięcy wojowników na czele z Mardonisem w Tesalii, a sam ruszył z armią północną do domu. Szli 45 dni w głodzie, chłodzie i nękani chorobami. Kampania 480 p.n.e. została nierozstrzygnięta.
W lipcu Mardonis najechał na Attykę próbując jeszcze poróżnić Greków, proponując niektórym z nich niepodległość lub przymierze. Ateńczycy powiedzieli, że będą walczyć dopóki starczy im sił i tak długo jak słońce świeci na niebie. Persowie ze złości zrównali z ziemią Ateny i wycofał się do Beocji. Przed bitwą pod Platerami Hellenowie złożyli przysięgę "będę walczył, aż do śmierci, będę przedkładał wolność nad życie [...], grzebał moich towarzyszy broni tam, gdzie polegną, nie zostawiając żadnego bez pochówku."
W imieniu nieletniego Plejtachara syna Leonidasa wojskami dowodził Pauzaniasz. Spartanie wystawili najliczniejszą armię 5 tysięcy spartiatów tyle samo periojków i 35 tysięcy helotów. Obok nich było 8 tysięcy Ateńczyków, 600 Platejczyków. W sumie 38 tysięcy hoplitów z 24 państw oraz 70 tysięcy lekkozbrojnych (łuczników i procarz), bardzo mało jazdy.
Grecy rozłożyli się w widłach rzek Asoposu i Moloesu 4 kilometry od obozu Persów, którzy mieli przewagę 20 tysięcy żołnierzy, doskonałą kawalerię, która codziennie nękała grecki obóz i atakowała zaopatrzenie na drogach- tak było przez 3 tygodnie.

Kiedy Persowie zatracili pobliskie źródło wody Pauzaniasz nakazał przeniesienie się o 2 kilometry bliżej Platerów. Spartanie nie usłuchali (hańba wycofać się z pola walki, a jak oni nie idą to Ateńczycy też). Dopiero na następny dzień ruszyli mimo wszystko Ateńczycy a po nich Spartanie na czele z Amomfaretosem. Greckie wojsko uległo rozbiciu. . Mardonis widząc to zaatakował Spartan, natomiast Tebańczycy Ateńczyków po pierwszych porażkach spartańscy hoplici rzucili się do ataku i zmietli z powierzchni ziemi siły perskie zabijając Mardonisa co złamało piechotę. Po dotarciu wieści do reszty sprzymierzonych ruszyli oni na pole walki spod Platei i pomogli Ateńczykom. Wrogów było tak wielu, że Pauzaniasz nakazał nie brać jeńców. Masakra została zakończona. Resztę dopełniła flota grecka, która rozbiła Persów na morzu. Pauzaniasz, kiedy zdobył obóz Perski pod Myhale, wraz ze służbą, nakazał jej podać sobie obiad tak jakby robili to dla swego władcy. Wkrótce na złotych i srebrnych zastawach ukazały się wyszukane potrawy, których nawet z nazwy Pauzaniasz nie znał. Nakazał więc podać obiad dla Spartana. Otrzymał dwie gliniane miski i powiedział " Patrzcie, mężowie helleńscy na głupotę Persa, który mając takie jedzenie wybrał się w daleką i śmiertelną drogę, żeby odebrać nam chleb razowy i talerz czarnej polewki"

Kserkses po wyprawie odrzucił wojenne wyprawy i przez 14 lat oddawał się uciechom łoża i stołu. Persją rządziły jego nałożnice. Został zabity w 465 r. p.n.e. przez członka gwardii przybocznej Artabanosa. Miał 54 lata i 20 lat panowania za sobą. Tak zakończył życie ten, który zapragnął "mieszkać" na Helladzie.

Radosław Sobala


Zaświadczenie online



numer online: 118 gości

reklama