Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
4906
rok szkolny
2007/2008

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Aktywność dziecka źródłem radości ?(*)

Kolejna reforma szkolnictwa - nie pierwsza i zapewne nie ostatnia, jakiej doświadczamy - nie stanowi w moim odczuciu szczególnego zjawiska, które w jakimś zasadniczym stopniu "zmuszałoby" osoby zajmujące się od wielu lat problematyką wychowawczą do diametralnej zmiany swoich zapatrywań i przekonań dotyczących miejsca wychowanka w procesie wychowawczym. Zarówno przed każdą reformą, jak i po "wprowadzeniu" takowej w życie byli i będą wychowawcy, dla których konkretny wychowanek był i jest głównym podmiotem procesu wychowawczego. Byli i będą także tacy "wychowawcy", którzy siebie samych, swoje ambicje i aspiracje, będą stawiali ponad interesem wychowanków. Zastanawiające jest, jaki praktyczny wydźwięk będzie miała kolejna reforma na jakość i efekty pracy nauczycieli (w tym nauczycieli wychowania fizycznego). I nie o reformę w sferze organizacyjnej tutaj chodzi, gdyż akurat na te "zaistnienia" poszczególni nauczyciele mają najmniejszy wpływ.

W pracy nauczyciela wychowania fizycznego do najistotniejszych refleksji towarzyszących jego codziennej pracy można zaliczyć te, które dotyczą istoty radości dziecka podczas aktywności, a więc co i dlaczego jest źródłem radości? W wielu wywiadach, w rozmowach zarówno ze sportowcami, jak i dziećmi ostateczną ich odpowiedzią na pytanie "dlaczego to robisz" bywa najczęściej "bo sprawia mi to radość, przyjemność" itp.

Dotrzeć w jakiś sposób do tych ukrytych, spontanicznych pobudek działania i pielęgnować je w pracy wychowawczej to chyba jedno z podstawowych zadań nauczyciela. Ważne jest, aby umożliwić dzieciom udział w różnych rodzajach działalności ruchowej, nie sprowadzając ich edukacji jedynie do stereotypowych działań w postaci wyścigów rzędów i nauczania podstawowych umiejętności w wybranych dyscyplinach sportowych. Jednak najistotniejsze jest chyba to, aby pielęgnując wrodzone siły pobudzające dzieci do aktywności przygotować je do samodzielnego podejmowania i kontynuowania wszelkich form działalności ruchowej, nawet tych, z którymi w szkole nie miało się do czynienia. Obserwować uczniów i właściwie odczytywać ich potrzeby, predyspozycje, uzdolnienia, ale także dostrzegać zaniedbania w sferze psychoruchowej i je eliminować, sprzyjać spontanicznemu wyżywaniu i wypowiadaniu się dzieci podczas ruchu to kolejne ważne zadania dla nauczyciela. Obserwować dzieci i uczyć się odczuwać ich potrzeby to nie wstyd, to raczej sztuka.

Innym ważnym aspektem wychowania - obok źródeł radości - są niewątpliwie przyczyny zniechęcania się dzieci do aktywności ruchowej. Nauczyciel stawia sobie za jeden z głównych celów wszechstronne władanie ciałem przez wychowanków, lecz często natrafia na różnego rodzaju opory z ich strony. W skrajnych przypadkach dochodzi do niechęci uczestnictwa dzieci w zajęciach wychowania fizycznego. Nieco generalizując i nie zawężając się jedynie do przedmiotu "wychowanie fizyczne" można pokusić się o pytanie, czy istnieje szansa, aby szkoła przestała być dla uczniów zmorą? Co i jak czynić, aby proces wychowawczy umożliwiał dzieciom radosne przeżycia? Jak wytłumaczyć - nie tak sporadyczne przecież - uczucia strachu czy niechęci towarzyszące wychowankom podczas uczestnictwa w lekcjach wychowania fizycznego, czy też nawet na samą myśl o tym? Dzieci są przecież takie, jakie są, jako "efekt" dotychczasowego wychowania, a szkoła powinna umożliwić im nadrobienie zaległości powstałych w wyniku błędów wychowawczych popełnianych w okresie poprzedzającym edukację szkolną. Jednocześnie jednak powinna umożliwiać pielęgnowanie i rozwijanie zdolności i umiejętności u tych dzieci, które dotychczas były prawidłowo wychowywane.

Radość w aktywności z jednej strony, z drugiej zaś pojawiające się w określonych sytuacjach obawy związane z podejmowaniem tej aktywności to nie jedyne zagadnienia warte refleksji nauczyciela. W wielu szkołach głównym miejscem zajęć bywa sala gimnastyczna, także boisko szkolne, ale w sumie chodzi tu o pewien stereotyp myślowy, że zajęcia wychowania fizycznego trudno jest kojarzyć z miejscami do tego nie przeznaczonymi. Młodzież kończąca edukację szkolną, a nawet jeszcze w jej trakcie, lecz w czasie wolnym, przebywa przede wszystkim poza salami gimnastycznymi. Jednocześnie spełnia się, wyżywa w innych formach aktywności, niż te proponowane w szkole, lecz czy do tego została przygotowana? Czy realizując założony przez siebie program nauczyciel uwzględnia w wystarczającym stopniu taką możliwość, że dzieci mogą mieć po prostu inne zainteresowania związane z aktywnością ruchową, że zainteresowania te mają szansę rozwijać się jedynie poza szkołą? A jeśli i poza szkołą nie będzie możliwości rozwoju tych zainteresowań, to może rolą szkoły powinno być w miarę wszechstronne ukazanie dzieciom istnienia różnorodnych form i rodzajów aktywności ruchowej? Czy potrafimy wyobrazić sobie zajęcia wychowania fizycznego bez możliwości korzystania z sali gimnastycznej i korytarzy szkolnych?

Radość i obawa to oczywiście nie jedyne aspekty doświadczeń dzieci i nie jedynie w ramach przedmiotu "wychowanie fizyczne". Jeśli jednak - niezależnie od istniejących konkretnych warunków konkretnej szkoły - za jeden z głównych celów wychowania fizycznego przyjmiemy kształtowanie trwałych i prawidłowych nawyków i postaw wobec kultury fizycznej, wobec własnej aktywności ruchowej wychowanków, wówczas nieodłącznym staje się również zagadnienie motywacji. Jak doświadczenia nauki przełożyć na język praktyki - to chyba jedno z najistotniejszych zadań dla każdego nauczyciela.

* - Wychowanie Fizyczne i Zdrowotne, 2002, Nr 8-9, s. 45 (artykuł jako spontaniczna reakcja na pojawiające się publicznie zachwycanie się niejako nagle "nowym" podejściem do ucznia, czyli ucznia jako podmiotu w procesie wychowawczym).

Włodzimierz Śliwiński


Zaświadczenie online



numer online: 130 gości

reklama