Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
5408
rok szkolny
2008/2009

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Recenzja książki Bronisława Geremka "Litość i szubienica. Dzieje nędzy i miłosierdzia"

Bronisław Geremek - urodził się 6 marca 1932 r. w Warszawie. W 1954 r. ukończył studia na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Warszawskiego, w latach 1956-58 odbył studia podyplomowe w Ecole Pratique des Hautes Etudes w Paryżu. W 1960 r. uzyskał doktorat, a w 1972 r. habilitację w Polskiej Akademii Nauk. W 1989 r. został mianowany profesorem nadzwyczajnym. Był uczniem wybitnych historyków: Profesorów Mariana Małowista, Maurice Lombarda i Fernanda Braudela. Zginął w wypadku samochodowym 13 lipca 2008 r.

Prawie całe życie Bronisława Geremka jako naukowca i badacza było związane z Instytutem Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, gdzie pracował w latach 1955-85. W latach 1960-65 był wykładowcą na Sorbonie w Paryżu i kierownikiem tamtejszego Centrum Kultury Polskiej. Międzynarodowe uznanie dla osiągnięć naukowych profesora Geremka znalazło swój wyraz w uhonorowaniu go 11 doktoratami honoris causa, nadanymi mu m.in. przez uniwersytety w Bolonii, Utrechcie, Paryżu (Sorbona) i Nowym Jorku (Columbia). W 1992 roku został mianowany profesorem wizytującym w College de France. Był ponad to członkiem Academia Europea, Pen Clubu, Societe Eurpoeenne de Culture, oraz licznych towarzystw i stowarzyszeń.

Główną domeną działalności naukowej historyka stały się badania nad historią kultury i społeczeństwa wieków średnich. Na jego dorobek naukowy i akademicki składają się bardzo liczne artykuły, wykłady i odczyty, oraz 10 książek przetłumaczonych na tyle samo języków.

Rozprawa doktorska Geremka z 1960 r. poświęcona rynkowi pracy w średniowiecznym rzemiośle paryskim, oraz habilitacja z 1972 r., na temat grup marginesu społecznego w średniowiecznym Paryżu, stały się książkami, które wytyczyły nowe kierunki badań w europejskiej i światowej refleksji historycznej, przynosząc mu wielkie uznanie w świecie humanistyki oraz międzynarodową sławę. Ich autor stał się intelektualnym guru europejskiej humanistyki, a jego prace dotyczące marginesu społecznego, stosunku do mniejszości czy średniowiecznych korzeni europejskiej tożsamości weszły na stałe do dorobku myśli nt. przeszłości i współczesności naszego kontynentu.

Jedną z ciekawszych pozycji - moim zdaniem - jest praca Geremka pt. "Litość i szubienica...", którą pragnę przedstawić w niniejszej krótkiej recenzji.

W tymże dziele autor omawia dzieje ubóstwa, próbuje dociec jego źródeł i przyczyn. Zastanawia się również nad stosunkiem Kościoła, a przede wszystkim społeczeństwa do ubogich, który na przestrzeni wieków uległ zasadniczym zmianom. Autor jednakże podkreśla, że zmiany te dokonywały się bardzo powoli, gdyż świadomość zbiorowa społeczeństw oraz mentalność ludzka ulegała stałym, ale bardzo powolnym przemianom. Należy bowiem pamiętać, że Kościół, mimo zmiany swojej postawy wobec ubogich w czasach nowożytnych, uważał, że to on jest właściwym "opiekunem" biednych. Był także przeciwny zbyt radykalnym rozwiązaniom kwestii ubóstwa, propagując średniowieczny pogląd mówiący, iż istnienie kondycji żebraczej jest wyrazem planu bożego. Istotnym walorem książki jest również rozpiętość przestrzenna, ale przede wszystkim czasowa omawianej kwestii, gdyż historyk przedstawia interesujące go zagadnienie począwszy od wczesnego średniowiecza, a skończywszy na wieku dwudziestym, koncentrując się wszakże na krajach Europy zachodniej (Francja, Niderlandy, Anglia, Pd. Niemcy, Płn. Włochy oraz Hiszpania), dla których istnieją odpowiednie źródła.

W Europie średniowiecznej istniał swoisty etos ubóstwa, którego nie należy jednak rozumieć tylko w sensie materialnym. Zdaniem Geremka, ubóstwo było przede wszystkim stanem duchowym, dzięki któremu można osiągnąć zbawienie, a to jaki był status materialny danej osoby nie grało zasadniczej roli, choć dobrowolna bieda materialna mogła sprzyjać ubóstwu. Autor obala także pogląd jakoby średniowieczny etos ubóstwa promował nędzę materialną. Podkreśla, że wielu ówczesnych myślicieli religijnych dostrzegało, że bieda materialna dla wielu ludzi była źródłem ich niegodziwego postępowania, a sam fakt bycia ubogim w sensie materialnym nie gwarantował im zbawienia. Inaczej natomiast przedstawiała się sytuacja z osobami, które dobrowolnie zostały ubogimi. Ludzie ci bowiem wybierając drogę pokory i wyrzeczenia oraz dobrowolnie wyrzekając się bogactwa, zasługiwali w oczach ówczesnych ludzi, na wielki szacunek oraz cieszyli się nimbem świętości. I choć nic nie łączyło w płaszczyźnie wartości wyznawców dobrowolnego ubóstwa i nędzy z konieczności, to jednak - zdaniem autora - podobieństwo zewnętrzne sprawiało, że świetność ascetów przenoszona była na nędzarzy, a obie grupy korzystały z miłosierdzia.

Miłosierdzie z kolei było powinnością każdego chrześcijanina, stanowiąc ważny element odkupienia winy. Było to "wygodne" przede wszystkim dla ludzi bogatych, którzy wspomagając materialnie innych nie tylko okazywali swoje miłosierdzie, lecz także pokazywali swoją pozycję społeczną oraz pobożność. Adresatem miłosierdzia jednakże nie byli tylko ludzie ubodzy, lecz w dużej mierze Kościół, który uważał siebie za zbiorowego dysponenta chrześcijańskiej ofiarności, zapewniając opiekę ubogim oraz możliwość zbawienia bogatym. Autor jednakże ma duże wątpliwości, co do skuteczności takiej pomocy, gdyż np. klasztor Saint-Denis pod Paryżem na przełomie XIII/XIV w. przeznaczał jedynie 3 % swojego budżetu na wsparcie dla ubogich. Zjawisko to dostrzegali już ówcześni ludzie, o czym może świadczyć fakt zwiększania się darowizn bezpośrednio na rzecz szpitali i przytułków oraz z rosnącego znaczenia bractw religijnych. O słabości kościelnych instytucji charytatywnych świadczył wreszcie okres XVI wieku, kiedy to w wyniku powtarzających się nieurodzajów, dość dużego przyrostu naturalnego, znacznych cen na płody rolne, przemian agrarnych na wsi, a w konsekwencji pauperyzacji wielu rodzin chłopskich i proletaryzacji niektórych środowisk miejskich problem ubóstwa przybrał tak duże rozmiary, że zagrażał bezpieczeństwu wielu miast, gdyż w czasach kryzysu zubożałe masy chłopskie napływały do miast, poszukując tam pracy i pomocy.

To właśnie w wieku XVI uświadomiono sobie nowy wymiar problemów społecznych, kiedy to obok ekspansji gospodarczej, nastąpiło obniżenie się stopy życiowej mas. Ubodzy wówczas zaczęli być postrzegani jako bezużyteczna masa ludzi, której to w imię miłosierdzia należy zapewnić minimum egzystencji, stosując wobec opornych-ubogich, dla dobra ich i całej społeczności, środki przymusu, zastraszania a nawet terroru. Rozróżniano jednak, podobnie jak w średniowieczu, biednych mogących pracować oraz ubogich, których ułomności, stan zdrowia, czy też wiek nie pozwalały zdobywać środków innymi sposobami aniżeli żebractwem i prośbą o pomoc. W średniowieczu wszakże nie wyciągano z tego praktycznych wniosków, lecz sytuacja ta ulegała zmianie w XVI w., kiedy to władze miast widząc zagrożenia płynące z tolerowania masy ubogich, chciały jak najskuteczniej im pomagać, jednocześnie mieć pewność, że pomoc ta trafia do właściwych adresatów.

Geremek analizując reformy opieki społecznej niektórych ośrodków miejskich Europy zachodniej w XVI w. (Paryż, Ypres, Grenoble, Rouen, Lyon, Wenecja, Rzym, Norwich, Salisbury), dochodzi do wniosku, że władze miast dążyły do jak najskuteczniejszego wspomagania materialnego ubogich, przede wszystkim tych, którzy nie byli zdolni do pracy; pozostałych natomiast miało objąć "wsparcie przez pracę". Wobec nieposłusznych i opornych stosowano z kolei elementy terroru, strachu i przymusu. Jak się okazywało polityka ta przynosiła większe lub mniejsze korzyści, i mimo początkowych sprzeciwów Kościoła, ze względu na wymogi rzeczywistości, stała się podstawą nowożytnej koncepcji opieki społecznej.

W XVI w. również i władze państwowe zaczynają się interesować problemem żebractwa, włóczęgostwa i sytuacją ubogich, choć ustawodawstwo dotyczące tych kwestii nabiera znaczenia od przełomu XVI/XVII w. Największe reformy w tej materii przeprowadziły: Francja i Anglia, a także Niderlandy i niektóre kraje niemieckie. To właśnie w tych państwach na szeroką skalę wykorzystywano "domy pracy", gdzie ubodzy mogący pracować byli tam zamykani i w zamian za żywność, odzież, mieszkanie pracowali dla swoich zleceniodawców. Niepokorni byli z kolei zamykani w więzieniach, które będąc miejscami odosobnienia nie stanowiły dla żebraka kary. Karą dla niego był dopiero głód jaki musiał tam znosić. Toteż początków więziennictwa należy szukać - zdaniem historyka - w polityce władz państwowych wobec żebraków.

W miarę zachodzących zmian, stopniowo ulegała również zmianie mentalność ludzka. O ile bowiem średniowieczni ludzie pomagali ubogim głównie po to, ażeby zapewnić sobie zbawienie, to w już XVII w. chciano przede wszystkim wspomagać ludzi najbardziej potrzebujących, chciano mieć pewność, że ich pomoc jest dobrze wykorzystywana. Od XVI w. zaczyna się również upowszechnianie etosu pracy. Uważano bowiem, że praca czyni człowieka lepszym, prawym, wykorzenia złe nawyki, edukuje oraz buduje nowego człowieka dla dobra społeczeństwa i państwa. Dlatego tworzenie swoistych manufaktur dla ludzi ubogich i nie mogących znaleźć pracy, uważano za chrześcijański obowiązek. Wnioskując, dalej autor dochodzi do przekonania, że to właśnie "domy pracy" w formie więzienia stworzone dla ubogich, stały się pierwowzorem nowożytnej fabryki (dyscyplina, regulamin, zamknięcie itd.).

Bardzo istotne zmiany zaszły także w wiekach XIX i XX, co było związane z rozwojem przemysłu i industrializacją wielu krajów europejskich. O ile bowiem we wcześniejszych epokach robotnik-najemnik był utożsamiany z nędzą i ubóstwem, to w czasach najnowszych, w wyniku stopniowego polepszania się sytuacji materialnej mas, widzenie takie zaczęło się kruszyć. Jednakże, mimo poprawy sytuacji ogółu społeczeństwa, autor zauważa jednocześnie, że rosły dysproporcje finansowe między poszczególnymi grupami ludności oraz poszczególnymi członkami społeczeństwa. W czasach kryzysu zatem, to ludzie wywodzący się ze środowisk robotniczych padali najczęściej ofiarą drożyzny, bezrobocia, a co za tym idzie potrzebowali pomocy. Pomoc ta wszakże była im najczęściej udzielana, zdawano sobie bowiem sprawę, że nędza i zbrodnia idą w parze. Wielu ludzi dobrej woli natomiast, z czystej miłości do człowieka - filantropii, starało się pomóc bliźnim, choć za pracą dobroczynną kryła się czasami hipokryzja.

Rafał Płocharczyk


Zaświadczenie online



numer online: 68 gości

reklama