Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
6250
rok szkolny
2008/2009

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Dlaczego rodzice tracą autorytet ? - czyli o konsekwencjach stosowania niewłaściwych metod i modeli wychowania

Referat do wykorzystania przy pedagogizacji rodziców lub do samokształcenia.

Poprzez identyfikowanie się z rodzicami dzieci spontanicznie przyjmują zarówno ich sposób porozumiewania się, jak i gesty, mimikę, ton głosu, a także stosunek wyrażający się w traktowaniu partnera. Przejmowanie pewnych wzorców zachowania od rodziców, jako osób najbardziej znaczących, dokonuje się głównie poprzez naśladowanie zachowań, a nie przez wysłuchiwanie pouczeń. Dla dziecka od momentu urodzenia rodzic staje się modelem, autorytetem.

Dziecko jeszcze zanim zacznie mówić, porozumiewa się z rodzicami bez udziału słów. Początkowym rodzajem kontaktu dziecka jest przylgnięcie do ciała matki lub ojca, z czasem następuje porozumienie wzrokowe, mimika, płacz, które szczególnie służą wytwarzaniu się wzajemnej więzi emocjonalnej. Pierwszy związek dziecka z matką powstaje wbrew pozorom raczej za pośrednictwem dotyku jej ciała, a nie, jak się powszechnie sądzi, poprzez karmienie. Przytulenie się do ciała matki uspokaja dziecko i zmniejsza lęk, gdyż jest jakby kontynuacją naturalnej łączności fizycznej, jaka istniała przed urodzeniem; zaspokaja potrzeby fizyczne i psychiczne dziecka. Te ostatnie wyrażają się w dążeniu do utrzymywania kontaktu z matką. Toteż twierdzenie, że nie należy brać dziecka na ręce, bo się przyzwyczai i rozbałamuci, a w konsekwencji nie pozwoli nic w domu zrobić, w aspekcie pedagogiczno-psychologicznym nie może być zaakceptowane. Takie postępowanie krzywdzi małe dziecko, które przecież pragnie kontaktu z bliskimi mu ludźmi. Kontakt ten jest niezbędny, jak pożywienie i sen; wpływa bowiem w zasadniczy sposób na psychikę dziecka, jego osobowość i pogodę ducha. Bo: "Bez pogodnego dziecięctwa - jak słusznie twierdził Janusz Korczak - całe życie potem jest kalekie".

Dzięki kontaktom psychicznym dziecka z rodzicami rozwijają się coraz bardziej jego więzi społeczne. W wieku poniemowlęcym i przedszkolnym dziecko nawiązuje kontakty społeczne przede wszystkim w obrębie rodziny - z rodzicami i rodzeństwem, dziadkami oraz z towarzyszami zabaw, osobami odwiedzającymi dom. Mają one duże znaczenie dla rozwoju charakteru dziecka naśladującego tendencje i postawy swego otoczenia. Warto w tym miejscu zauważyć, że oprócz rodziców i rodzeństwa w sensie psychicznym i społecznym istotny wpływ na wnuków wywierają dziadkowie. Ich stosunek i postawa wobec swych pociech powinny przejawiać się nie w ślepej miłości, jak to często bywa, ale być oparte na racjonalnych przesłankach i uwzględniać rozumny podział praw i obowiązków dzieci. Chodzi o to, aby wzorce do naśladowania były właściwe ze społecznego punktu widzenia i nie utrudniały przystosowania się dziecka do otoczenia, z którym na co dzień się styka.

Najczęściej na tym etapie wychowania pojawiają się przeszkody w postaci przesadnej opieki nad dzieckiem. Dziecko staje się wtedy nadmiernie uzależnione od rodziców, brak mu dostatecznej samodzielności i zaradności, nie potrafi nawiązać z własnej inicjatywy kontaktów koleżeńskich z rówieśnikami, aczkolwiek ich bardzo pragnie. Również wychowanie zbyt swobodne i tolerancyjne powoduje trudności w adaptacji społecznej. Dzieci wychowywane w ten sposób stają się egoistyczne i wymagające; lekceważą innych ludzi. Rodzice, którzy są nadopiekuńczy, sami często nie wiedzą, że wyrządzają swemu dziecku ogromną krzywdę; później niż inni osiągnie ono samodzielność, co odbije się niekorzystnie na jego sukcesach zawodowych i osobistych.

Także bardzo surowe i rygorystyczne podejście wychowawcze, obwarowanie dziecka licznymi nakazami i zakazami wytwarza u niego brak ufności wobec ludzi i tendencje do izolowania się od grupy społecznej. W takim wzorze wychowania górują też kary, łącznie z cielesnymi, oraz konsekwentne stawianie wymagań, często nadmiernych, przekraczających potencjalne możliwości dziecka. Dlaczego dzieci nie zwracają się do nas, choć potrzebują pomocy? Ukrywają swoje kłopoty, czasem nawet poważne. A może odpowiedź tkwi w błahych, codziennych sytuacjach?

Taki oto obrazek: przykucnięty na ziemni, zanoszący się płaczem dzieciak i stojąca nad nim matka. "Bardzo dobrze, może wreszcie się nauczysz słuchać, jak ci mówię, nie biegaj, to nie biegaj. A w domu jeszcze dołożę, żebyś zapamiętał! Popatrz na te spodnie, brudne, utytłane, no i proszę! Dziura, i w czym ty teraz będziesz chodził! Nie kupię nowych i do Kasi na imieniny pójdziesz w takich, wszyscy będą się z ciebie śmiali!..." Bicie, a także krzyk i groźby okazują się metodami wychowawczymi powszechnie stosowanymi wobec osób nam najbliższych, bo własnych dzieci!

Sondaż przeprowadzony w 200-osobowej grupie rodziców wykazał, że aż 40 proc. badanych przyznało się do sprawiania solidnego lania swoim dzieciom. Badaniem objęte były tylko "dobre, szczęśliwe rodziny". W tych rodzinach rodzice to ludzie raczej zamożni, wykształceni i zadowoleni z życia, zaś dzieci nie sprawiają większych kłopotów wychowawczych. Jeśli więc w aż 40 proc. "dobrych, szczęśliwych rodzin" sprawia się dzieciom solidne lanie, to aż strach pomyśleć, co przeżywają dzieci w rodzinach z tzw. marginesu społecznego! Jak widać wśród wielu rodzin "Władza rodzicielska to przede wszystkim właśnie władza, represja, kara" Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy jest, to że "nasza kultura pedagogiczna, psychologiczna jest zerowa". Z pewnością nie jedyna to przyczyna. Agresja wobec dzieci ma swe źródło również w lękach i niepokojach rodziców, w stresach, które kumulują się w dorosłych. Psychologom od dawna znana jest zależność między lękiem i agresją: otóż agresja to po prostu najłatwiejszy sposób rozładowania lęku, a że dziecko jest najbardziej dostępnym i bezbronnym obiektem tej agresji, więc na nim rodzice wyładowują swoje lęki i niepokoje.

Skutki tego modelu wychowawczego są wielorakie. Wśród nich i taki, że bite dziecko, gdy tylko dorośnie, najczęściej będzie biło starszych, a jako dorosła osoba będzie lało własne dzieci. I tak wirus agresji przenosi się z pokolenia na pokolenie. Dziecko ma przecież swoje wzloty i upadki, chwile zwątpienia, radości i smutki. Będąc w smutku ma tym bardziej wyjątkowe prawo oczekiwać od najbliższych sobie ludzi rodziców pomocnej ręki, pełni zrozumienia i poważnego traktowania, a nie spotykać się z nerwowością i nie uzasadnionym karaniem. Dziecko ma prawo również być wysłuchane, wyżalić się ze swoich bolączek i kłopotów. Sprawę trzeba po partnersku, spokojnie i z rozwagą, przedyskutować i wspólnie rozstrzygnąć ku zadowoleniu obu stron. Nie zaszkodzi przy tym, a nawet wzmocni nasz autorytet, przeproszenie dziecka, jeśli dojdziemy do wniosku, że jesteśmy winni. Nie jest to bynajmniej łatwe.

Dziecko, z natury swej wymaga łagodnego traktowania, opieki i dobroci. Ale owa dobroć nie może być pozorna, sztuczna, lecz mądra i autentyczna, musi wychodzić naprzeciw naturalnym dążeniom dziecka i uwarunkowaniom społecznym. Nic wspólnego z dobrocią nie ma bynajmniej taka postawa ojca w stosunku do dziecka: "Nie słuchaj mamusi, ja ci pozwalam. My, mężczyźni, musimy się trzymać razem. Tylko nie mów o tym mamie". Niby nic wielkiego, ale synek już wie co robić, gdy mama czegoś zabroni. Załatwi to z tatą. Z mamą z kolei może da się załatwić coś innego, tak, żeby tato się nie dowiedział. Brak jednomyślności rodziców, wzajemne podważanie autorytetu, niesie poważniejsze konsekwencje niż to się może niekiedy wydawać. Bo tak naprawdę, to które z rodziców ma rację? Tracą więc powagę i szacunek w oczach dziecka. Zarówno to, które zabrania, jak i to, które neguje zakaz czy polecenia. W takich sytuacjach przestaje też być jasne, co jest dobre a co złe.

Ważne zatem jest, aby we wszystkich poczynaniach z dzieckiem od najmniejszych lat budować pozycję partnerską, wzajemny szacunek i zaufanie, co jest niezbędne dla jego prawidłowego rozwoju psychicznego i społecznego.

mgr Joanna Burda
Zespół Szkół Podstawowych
w Krasnobrodzie


Zaświadczenie online



numer online: 70 gości

reklama