Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
655
rok szkolny
2003/2004

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Zabawa jako pojęcie społeczne i kulturowe

Zabawa w zasadzie od zarania dziejów powstawania cywilizacji ludzkiej towarzyszyła ludziom w życiu codziennym. Zrodziła się z naturalnych potrzeb życiowych człowieka, z jego zasobu energii, potrzeby przekazywania uczuć i stanów emocji. Pierwsze prymitywne, mało skoordynowane okrzyki i gesty stopniowo przeradzały się w powtarzający się rytm ruchów, a potem melodii i słów. W ten sposób powstawały tańce i pieśni obrzędowe dawnych społeczności.

Takie formy aktywności były głównie naśladowaniem przebiegu ważnych wydarzeń społecznych np.: polowania, walki, czy "odpędzania" złych duchów. Te najstarsze formy aktywności pierwotnych ludzi przeradzały się w obrzędy o podstawach religijnych i kultowych, a niektóre z nich dały podstawę do powstawania zabaw ludowych. Wiele z nich, jak wykazują badania porównawcze folkloru, przyjmuje w różnych krajach podobną formę ruchową, podobne treści słowne i melodyczne. Z biegiem czasu zabawy te różnicowały się w sposób charakterystyczny dla danego środowiska geograficznego. Pod wpływem lokalnych przemian społecznych i dziejowych, pewne elementy zabaw zanikały, inne znowu rozwijały się i przekształcały, by przetrwać do czasów współczesnych. Stopniowo postęp cywilizacyjny i kulturowy miał na te przeobrażenia ogromny wpływ, łagodził bowiem i uszlachetniał to, co pierwotnie było brutalne i okrutne.


REKLAMA

Niektóre zabawy, te najstarsze stawały się z czasem obowiązującymi kanonami podczas szczególnych uroczystości; wreszcie obrzędami, by po pewnym czasie powrócić znowu do strefy wyjściowej. Tak było na przykład z obrzędami nocy "świętojańskiej" czyli z "Sobótką".

Niegdyś w zabawie ludowej brali udział wszyscy mieszkańcy wsi - zarówno Dorośli jak i młodsi. Z czasem zabawa stała się przede wszystkim udziałem dzieci. W dawnych dziecięcych zabawach ludowych można odnaleźć elementy starych obrzędów i zwyczajów, ponieważ dzieci najczęściej naśladowały w nich zajęcia dorosłych. Pozostałości dawnych tekstów, maski, gesty, ubiory występowały zwłaszcza w zabawach powszechnie znanych we wszystkich regionach Polski. I tak np. popularne zabawy: "Ojciec Wirgiliusz", "Konopki" czy "Jaworowi ludzie" cechują się w różnych okolicach odmianami (wariantami) tekstu czy linii melodycznej.

Podstawą większości ludowych zabaw dziecięcych były korowody, koła złączone lub rozłączone, łańcuchy, rzędy, szeregi. Pochodom i korowodom towarzyszył zawsze śpiew. Korowody koliste, tworzone przez podanie ręki i wirujące były praktykowane od najdawniejszych czasów, początkowo w celach magicznych i religijnych. W Polsce korowody taneczne były udziałem dziewcząt i małych dzieci. Pod koniec XIX wieku korowody stawały się ulubionymi zabawami młodszych dzieci ze względu na łatwą do zastosowania, nieskomplikowaną formę i tekst oraz melodię (np."Ulijanka").

Układy korowodowe stanowiły też jeden z elementów zabaw naśladowczych, były początkowo udziałem wyłączne ludzi dorosłych. Z biegiem lat naśladowcze zabawy dorosłych zanikały lub przekształciły się w inne formy np. w zawody, konkursy, a po pewnym czasie ponownie funkcjonowały w prostych formach naśladowczych zabaw dziecięcych. Od najdawniejszych lat dzieci naśladowały zajęcia ludzi dorosłych, czyniąc to właśnie w zabawach. Stąd wzięły się zabawy "Konopki" i "Siała baba mak".

Zabawy naśladowcze przetrwały do dziś i należą do ulubionych czynności młodszych dzieci.(1)

Wszystkie prawie czynności i zajęcia dziecka obejmujemy wspólną nazwą: zabawa. Jest ona najbardziej charakterystyczną cechą jego życia. Dziecko żyje umysłowo i duchowo dzięki temu, że posiada instynkt i naturalną potrzebę bawienia się, a cieszy się, raduje i bawi, gdy ta potrzeba znajduje urzeczywistnienie w zajęciach zabawowych. Dziecko łaknie zabawy, bo z zaspakaja jego pragnienia działania i poznania rzeczywistości.(2)

Zabawa od dawna budziła zainteresowania badawcze. Wiadomo jest, że bawią się nie tylko małe dzieci, ale także młodzież i dorośli. Również młode i dojrzałe zwierzęta wykonują czynności dla zabawy, czyli bez konkretnych potrzeb. Już z końcem XVIII wieku słynny poeta i filozof niemiecki Fryderyk Schiller dał początek pierwszej teorii zabawy. Pierwszy zauważył, że zabawa jest pospolitym zjawiskiem natury, zarówno u zwierząt jak i u człowieka. Rodzi się ona wtedy, gdy zwierzę zaspokoiwszy głód, pełne siły i energii nie zużywa ich na konieczność podtrzymywania życia, ale szafuje ich aktualnym nadmiarem bez określonego celu i materialnej potrzeby. Podobnie i człowiek dążąc do prawdziwej wewnętrznej wolności i swobody, która jest jego celem i przeznaczeniem, wznosi się ponad codzienność, gdy się oddaje zabawie i gdy w niej zużytkowuje nadmiar swoich sił.

Zabawa ludzi jest, zdaniem F. Schillera, w bliskim pokrewieństwie z ich estetycznymi przeżyciami. Człowiek bowiem dąży do świata piękna, którego obszary stoją przed nim otworem, ale tylko wówczas, gdy wyzwoli się spod władzy konieczności i przymusu. Taką właśnie bezinteresowność odnajdujemy w działaniach zabawowych, stąd bliskie pokrewieństwo form działalności artystycznej i zabawowej.

Herbert Spencer, angielski filozof, nawiązując do teorii Schillera, próbował rozwinąć ją od strony przyrodniczej. Według niego ludzie łatwiej zdobywają pożywienie i zaspokajają potrzeby bieżącego życia aniżeli gatunki stojące niżej w hierarhii rozwojowej. Z tej przyczyny gromadzi się u osobnika nadmiar energii życiowej, która może być oddana w zabawie. Zabawa jest według niego aktywnością impulsywną określoną przez naśladownictwo. Widział w niej jakby zbyteczny produkt życia.(3)
Spencer nie był zbyt konserwatywny, gdy zachęcał, by dziecko pobudzać do rozwijania postawy badawczej wobec otaczającej je rzeczywistości.

W końcu XIX wieku powstaje teoria niemieckiego uczonego Karola Groosa. Wspólną podstawę widzi on w biologicznym charakterze zabawy. Każdy gatunek we właściwy sposób okazuje aktywność wyznaczoną zasadniczymi liniami przez warunki dziedziczenia. Jego zdaniem, celem zabawy jest ćwiczenie czynności, które będą potrzebne jednostce w jej dalszym życiu. Dla każdego gatunku są to nieco odmienne czynności, dostosowane do typowych dla niego instynktów. A zatem, jak twierdzi Groos - "zabawy przynoszą zawsze pożytek nie dający się obliczyć. Ten pożytek polega na ćwiczeniu się z góry i na przysposabianiu się pod pozorem zabawy, do ważnych obowiązków życiowych".(4) Zwracał on uwagę wyłącznie na funkcje biologiczne zabawy (jakimi są zdobywanie pożywienia czy instynkt przetrwania).
Dość jednostronna teoria Groossa wywoływała więc ostre słowa krytyki wobec nadmiernego biologizowania człowieka. Jednak faktem jest, iż dzieciństwo to swoista szkoła życia, a celem zabawy jest doskonalenie sił odziedziczonych i rozszerzenie ich przez nabywanie zdolności przystosowywania się do warunków otoczenia.

Znany francuski teoretyk zabawy Jean Chateau twierdzi, że zabawa nie jest przywilejem człowieka. W hierarchii gatunków zwierzęcych dostrzega on konsekwentny rozwój aktywności zabawowej. Pierwsze pojawiają się zabawy funkcjonalne jako spontaniczne ćwiczenie funkcji, po nich przychodzą zabawy hedonistyczne, w końcu u niektórych zwierząt można zauważyć zabawy typu badawczego.
J.Chateau dostrzegł jednak pewne różnice pomiędzy zabawami zwierząt i ludzi. Widzi je w tym, że inteligencja konkretna zwierząt różni się od inteligencji abstrakcyjnej człowieka. Dzięki temu zabawa dziecka uzyskuje zupełnie inny charakter, gdyż ma swoją dyscyplinę, moralność i wyobraźnię.(5)

Nie tylko H. Spencer, K. Groos zwracali uwagę na znaczenie zabawy w przygotowaniu młodego pokolenia do życia. Czynił to również szwajcarski psycholog Edward Claparede. Wychodząc z założeń teorii ewolucyjnej, stwierdzającej fakt zmienności gatunków, przyjmował, że nie tylko dziedziczenie wpływa na strukturę jednostki, lecz i środowisko życiowe. Zabawa pełni w życiu dziecka rolę podwójną: kompensacyjną i funkcjonalną. Ona daje mu możliwość zaspakajania potrzeb działania, bo dziecko samo niczego dobrze nie potrafi zrobić. Jednocześnie pozwala mu w tym działaniu przygotować się do przyszłego, dorosłego życia. Poza tym Claperede zwraca uwagę też na fakt, że zabawa jest czynnikiem przekazywania pojęć i obyczajów (z pokolenia na pokolenie); chodzi tu o legendy, mity, śpiewy.(6)

W określeniu pojęcia zabawy psycholog Elizabeth Hurlock uważa, że "termin zabawa jest używany tak dobrowolnie, że jego prawdziwe znaczenie łatwo może być zagubione. Termin ten odnosi się do każdej czynności podjętej dla przyjemności, bez względu na końcowy rezultat".(7) Autorka ukazuje pokrewieństwo zabawy z rozrywką i jej niezgodnością z pracą. Według niej motywem podjęcia zabawy jest oczekiwanie przyjemności.

W nauce tradycyjnej istnieje wiele teorii zabaw. Poszczególni badacze w różny sposób wyjaśniali źródło i pochodzenie zabawy. Pedagog Bogdan Suchodolski uważa, iż "działalność zabawowa jest dla dziecka nauką i drogą poznawania rzeczywistości, a często i próbą oddziaływania na nią".(8)
Natomiast dla filozofa Tadeusza Kotarbińskiego "zabawa to zawsze coś błahego, jakieś zachowania się beztroskie dla przelotnej i powierzchownej przyjemności lub kompanów (...), wszelka zaś praca jako taka jest działaniem poważnym".(9)

Główną zasługę odkrycia zabawy przypisuje się Fryderykowi Froeblowi. Według niego, "zabawa, gra to najwyższy stopień rozwoju dziecka, w tym czasie jest to swobodne, aktywne ujawnienie wnętrza, płynące z konieczności i potrzeby tegoż wnętrza. Zabawa (...) rodzi wolność, radość, zadowolenie. W niej tkwią i z niej tryskają źródła wszelkiego dobra".(10)
Niewątpliwą zasługą Froebla jest propagowanie myśli, że zabawa dziecka nie jest igraszką i rozrywką, ale również posiada duże znaczenie w jego rozwoju, należy więc otoczyć je opieką wychowawczą, bo w zabawie zaczyna się kształtować wola, uczucia, charakter, a także powstają pierwsze uczuciowe związki społeczne.

Spośród pedagogów radzieckich istotne poglądy na temat zabawy wypowiedział Antoni Makarenko: "całe dzieje człowieka jako działacza i pracownika można odtworzyć w rozwoju zabawy i stopniowym przejściu zabawy w pracę".(11) Jego zdaniem dobra zabawa jest podobna do dobrej pracy i musi opierać się nie na odrzuceniu zabawy, lecz na takim pokierowaniu nią, aby można było przez zabawę wyrabiać zalety przyszłego pracownika i obywatela.

W Polsce, w okresie międzywojennym teoria zabaw oparta była na poglądzie psychologów zachodnich. Szczególną uwagę zwracano na jej społeczną funkcję. W zabawie bowiem dziecko wyraża swe uczucia, pragnienia, zabawa odzwierciedla jego dążenia, kształtuje osobowość, poprzez zabawę doskonali swą wiedzę o świecie. Szczególną uwagę poświęcił zabawie Stefan Szuman. Według niego "zabawa jest charakterystyczną i swoistą formą aktywności dziecka, dzięki której się ono uczy i zdobywa doświadczenie".(12)

Jako pierwszy z punktu widzenia zasad pedagogiki marksistowskiej, zagadnienie zabaw omówił Wincenty Okoń.
Zabawa według niego "kształtuje się w wychowaniu dzieci i musi być kierowana jako wartościowa forma działalności stojąca u progu przyszłej pracy dorosłego".(13) Okoń zwrócił uwagę na potrzebę nowego, głębszego spojrzenia na zabawową działalność dziecka jako szczególną formę odzwierciedlania stosunków społecznych.

Kiedy psychologia zajmuje się tematem to dzieli przedmiot obserwacji z psychologią i pedagogiką, badając osobę dziecka w zabawie. Natomiast psychologia wyodrębnia własne pole badań, odnosząc pojęcie zabawy do problematyki pracy, struktury społecznej, gier życiowych związku ludyzmu z osobowością człowieka dorosłego.

Johan Huizinga nazwał zabawą "zachowanie swobodne, pozostające poza zwykłym życiem, podejmowane bez interesownie i bez motywacji materialnych, w obrębie wydzielonego, sztucznego czasu, przebiegające zgodnie z przyjętymi 14 regułami i powołujące do życia własne związki społeczne, grupy".(14) Huizinga obejmował taką definicją zarówno zabawy oparte na pozorowaniu rzeczywistości i naśladownictwie, jak i gry będące współzawodnictwem. Zabawa była dla niego przedstawieniem czegoś, zaś gra walką o coś.

Autor dzieła "Homo ludens" zauważa, iż nie każda rywalizacja i nie każde przedstawienie jest zabawą.(15) Sport na przykład, gdy wyzbywa się beztroski, bezinteresowności i spontaniczności, choć pozostaje rywalizacją, opuszcza sferę zabawy. Rozróżniając również gry od zabaw, w odniesieniu do tych pierwszych rozpatrywał nie tylko regułę i widoczną pozycję dwu stron, ale ujawniający się w nich instynkt walki. Gra jest źródłem kultury, gdy daje człowiekowi możliwość godnego, nie demoralizującego współzawodnictwa. Gra obejmuje 15 gry dla przyjemności jak i gry życiowe, śmiertelnie nieraz poważne rozgrywki .

Z definicją zabawy Huizingi zgadzał się w zasadzie Roger Caillos, który uściśla ją dodając, że reguła nie jest koniecznym czynnikiem zabawy. Podczas, gdy "jedne rozrywki, zwłaszcza gry, opierają się na regule, to w innych główną rolę pełni zasada".(16) Oryginalność poglądu Caillois wyraża się przypuszczeniem, iż fikcja i reguła wykluczają się wzajem i nie mogą występować razem w tej samej zabawie oraz, że owe dwa czynniki odróżniają zabawę od gry.

Przy analitycznym rozważaniu reguły zabawy, naturalne wydaje się zestawienie pojęć zabawy i święta, a następnie czasu wolnego. Święto jest co najmniej jak zabawa, trwałym elementem kultury i odwieczną formą ludzkiego bytowania.

Potrzeba świętowania zawsze towarzyszyła ludzkiemu życiu. Kazimierz Żygulski uważa, że "o ile pozostaje sama w sobie celem, to święto nie jest celem samoistnym. W ramach święta pojawiają się zabawy i rozrywki, dla jednostki udział w święcie jest społecznym rozkazem".(17) (15)Bawimy się uczestnicząc w świętach kultowych i państwowych, ale przede wszystkim w ramach codziennego czasu wolnego od pracy i obowiązków. "Wszędzie tam, gdzie święto zaczyna być traktowane jak rodzaj czasu wolnego, występuje w rzeczywistości jego zanik i upadek"(18)

W literaturze wymienia się trzy psychospołeczne funkcje czasu wolnego: rozrywka, odpoczynek i rozwój osobowości. Polski pedagog Aleksander Kamiński wykazuje jak znaczna część czasu wolnego mieści się w pojęciu zabawy. Poza czasem wolnym jest odpoczynek fizyczny, a także zajęcia związane z kształceniem.(19)

W ramach tak wyznaczonego czasu wolnego funkcje poza ludyczne nierzadko tracą samodzielny byt, rekreacja fizyczna oraz kształcenie zaliczane są do czasu 19 wolnego. Dzięki temu oba te pojęcia: zabawa i czas wolny są sobie bliskie.

Stawiane dotąd zagadnienia otrzymywały pogląd ściśle socjologiczny. Tymczasem konteksty zabawy najwcześniej były dostrzegane przez antropologów, etnologów. Przez pryzmat gier i zabaw antropologowie obserwowali przemiany całych kultur. Edward Burnett Tylor ilustrował w jaki sposób wędrówka gier staje się wyrazem przenikania i wpływu kultur. Nawet będąc reliktem, zabawy są równocześnie żywym odzwierciedleniem konkretnego wzoru kulturowego. Choć zabawy są dziedziczone po ludach żyjących w odległych wiekach i krążą między społeczeństwami, to przecież każda kultura dokonuje wśród nich indywidualnego wyboru i zawsze adoptuje wybrane zabawy dla potrzeb swego czasu.

Choć podawane przez różnych autorów definicje zabawy bywają złożone i wieloskładnikowe, w praktyce jednakże akcent pada na dwa główne aspekty. Podkreśla się motywację autoteliczną (widzi się wewnętrzną strukturę zabawy, jej stałą organizację czyli reguły) bądź podkreśla się umowność, sztuczność świata ludycznego czasu i ludycznej przestrzeni. Tylko ten ostatni czynnik pozwala nam utrzymać granicę między światem powagi a życiem na niby w zabawie.

Przypisy
1. J. Gorzechowska, M.Kaczurbina, Mało nas, mało nas, PWN Warszawa 1986, s.32-84
2. S. Szuman, Psychologia wychowawcza wieku dziecięcego,PWN Warszawa 1946, s.11.
3. Podaję za: E.A. Aslin, Zabawa i praca w życiu dziecka (w) W.Okoń, O zabawach dzieci, WsiP, Warszawa 1950,s.23
4. W.J.Dyner, Zabawy tematyczne w domu i w przedszkolu, Ossolineum Wrocław-Łódź, 1984,s.14
5. J. Chateau, Zabawy dziecka(w) M. Debessel (red.), Psychologia dziecka od urodzenia do wieku młodzieńczego, WsiP Warszawa 1963.
6. E. Claperede, Psychologia dziecka i pedagogika eksperymentalna, przełożyła M. Górska. PWN Warszawa 1927, s.299.
7. E. Hurlock, Rozwój dziecka, t.II, PWN Warszawa 1985, s.7
8. B. Suchodolski (red.), Zarys pedagogiki, PWN Warszawa 1965, s. 456.
9. T. Kotarbiński. Traktat o dobrej robocie, wyd.4 Ossolineum 1969, s.91-93.
10. S. Kot, Źródła do historii wychowania, cz.II,PWN Warszawa 1930, s.256.
11. A. Makarenko, Problemy wychowania w szkole radzieckiej, "Wychowanie w Rodzinie", PZWS Warszawa 1950, s.44.
12. S. Szuman, Rozwój psychiczny dzieci i młodzieży,(w:), encyklopedia wychowania, t.I, WsiP Warszawa 1986, s.235.
13. W.Okoń, O zabawach dzieci. Wybór tekstów, WSiP Warszawa 1950, s.13.
14. J. Huizinga, Homo ludens, Zabawa jako źródło kultury, PWN Warszawa 1985, s. 28.
15. J. Huizinga, op. Cit, s. 89-115
16. R. Caillos, Żywioł i ład, PWN Warszawa 1973, s.299.
17. K. Żżygulski, Święto i kultura. Święta dawne i nowe.
18. Ibidem, s.87.
19. A.Kamiński, Czas wolny i jego problematyka społeczno-wychowawcza, Ossolineum Wrocław-Warszawa-Kraków 1965, s.40.

mgr Elżbieta Maćkiewicz
Szkoła Podstawowa w Łaszewie


Zaświadczenie online



numer online: 80 gości

reklama