Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
6688
rok szkolny
2009/2010

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Rozważania na temat obcowania z książką

Od kilku lat pracuję w szkole podstawowej jako nauczyciel języka polskiego. Jest to niewielka wiejska placówka, do której uczęszczają dzieci z różnych środowisk. Często są to uczniowie wykazujący braki w wiedzy, pozbawieni opieki rodzicielskiej, spędzający czas poza szkołą na podwórku, nie mający ochoty się uczyć, ale i tacy, którzy chcieliby sprostać postawionym im wymaganiom edukacyjnym, ale nie są w stanie (często też nie mogą liczyć na pomoc ze strony rodziców bądź opiekunów). Coraz częściej zauważam, że dzieci, które kontynuują swoją edukację w kl.IV-VI, mówią niepoprawnie, często niestarannie, a ich zasób słownictwa jest niezwykle ubogi. Wpływa to ujemnie na wypowiedzi ustne oraz pisemne. Najczęściej są one proste, krótkie i chaotyczne. Wyniki badania techniki czytania głośnego - które przeprowadzam w kl.IV-VI cyklicznie - również nie prezentują się zadowalająco. Rzadkością jest, by uczeń danej klasy czytał na swoim poziomie lub wyższym. Przeważają dzieci czytające na poziomie kl.I-III. Taki stan rzeczy odbija się także negatywnie na obcowaniu z książką. Brak opanowanej techniki czytania nie zachęca do kontaktu ze słowem drukowanym. Ów deficyt powoduje, że uczeń niecierpliwi się, kiedy ma coś przeczytać, nuży i nie rozumie, co czyta, a często nawet zniechęca. W związku z tym, by zapobiec rozprzestrzenianiu się "niepełnosprawności" w czytaniu, postanowiłam bliżej przyjrzeć się środowisku domowemu oraz samym uczniom (stosunek do książek) i wywnioskować, gdzie należy szukać przyczyn coraz niższego poziomu czytelnictwa.

Na podstawie pogadanek przeprowadzonych z uczniami oraz ankiet stwierdziłam, iż dzieci nie posiadają wyrobionego nawyku czytania, co wynika z niewiedzy, jakie wartości posiada książka. Bardzo często zastępuje ją telewizja, internet, gdyż jest to o wiele atrakcyjniejsze źródło wiadomości. Następną barierą jest fakt, iż uczniowie nie lubią czytać i nie chcą. By znaleźć przyjemność w obcowaniu z lekturą, trzeba posiadać sprecyzowane zainteresowania tudzież bodźce (np. zaspokojenie swoich potrzeb, rozwój osobowości), które zachęcą do sięgnięcia po nią. Oddawanie się książce nie przynosi takiej frajdy jak komputer, telewizja czy np. zabawy z przyjaciółmi, toteż czynność ta zostaje zepchnięta na plan dalszy lub po prostu wykluczona. Konwersując z dziećmi często słyszałam, że "Czytanie jest nudne", "Szkoda czasu na siedzenie z książką. Jest wiele ciekawszych zajęć", "Wolę gry komputerowe", "Książki marnują mój czas", "Moja mama też nie czyta", "Nie mam czasu na czytanie", "Muszę pomagać w domu" itp. Należałoby w tym miejscu wspomnieć dodatkowo o słabej technice czytania, która na pewno nie skłania do kontaktu z książką.

Biorąc pod uwagę rodziców (jak również rozmowy z nimi tudzież wypełniane przez nich ankiety) doszłam do wniosku, że nie zachęcają oni swoich pociech do spędzania czasu przy książce i sami bardzo rzadko to czynią. Zdarzały się odpowiedzi typu: "W domu nie mamy dużo książek", "Jeżeli sięgam po książkę, to tylko po to, aby przeczytać ją synowi, bo sam by jej nie przeczytał", "Nie kupuję książek. Są zbyt drogie i nie stać mnie", "Nie mam czasu" itp. Biorąc pod uwagę fakt, że dzieci pochodzą z rodzin patologicznych i wielodzietnych, domów, w których panuje niesprzyjająca atmosfera rodzinna (bezrobocie, rozbite rodziny, brak pieniędzy, wyjazd jednego z rodziców na zarobek za granicę, alkoholizm, często jednopokojowe mieszkania, opiekowanie się młodszym i licznym rodzeństwem, pomoc w pracach gospodarskich) stwierdziłam, że takie okoliczności w dużym stopniu rzutują na brak kontaktu z książką.

Co w związku z tym należałoby zrobić, aby zmienić zaistniałą sytuację? Jakie kroki podjąć, by sprawić, że książka nie marnuje czasu, wręcz przeciwnie - może przynieść korzyści? W jaki sposób zachęcić dzieci i ich rodziców do umilania sobie dnia słowem drukowanym? To pytania, które zaprzątają głowę każdemu, kto lubi czytać i chciałby zarazić swoją pasją innych. Ze względu na to, że pojawiają się uczniowie, którzy zaledwie po kilku latach nauki źle mówią, nie potrafią czytać, ich zasób słownictwa jest niezwykle ubogi, my - dorośli - powinniśmy dbać o to, by mieli oni okazję "zasmakować" języka literackiego. Już od najmłodszych lat rodzice powinni czytać swym pociechom książki dostosowane do wieku. Warto zadbać także o to, by były one przyjemnym prezentem dla dziecka. Nie wystarczy dać książkę i uznać obowiązek za spełniony, ale usiąść razem z synem lub córką, wziąć "czytadło" do ręki, porozmawiać na jego temat, przejrzeć zawartość, obejrzeć ilustracje itp. Dzięki temu dziecko nabierze przekonania, że książka nie musi być wrogiem, wzbogaci również słownictwo, rozwinie nawyk słuchania tudzież czytania. Wzmocnią się także wzajemne relacje. Nie powinno się pomijać recytowania wierszyków, które sprzyja nauce mówienia, ćwiczeniu pamięci słuchowej, rozwijaniu wyobraźni.

Należałoby sprawić, aby obcowanie z książką nie było przymusem, czynnością, którą należy wykonać, bo tak kazano. Warto porozmawiać z dzieckiem o jego zainteresowaniach i uświadomić, że istnieją pozycje, które pomogą je rozwinąć. Starsi uczniowie często ubolewają, że nadmiar obowiązków szkolnych odbiera im czas na czytanie tego, w czym znajdują przyjemność, a studiowanie lektury zastępują obejrzeniem ekranizacji. Rzeczywistość szkolna, w której programy nauczania są przeładowane wiadomościami, które należy zrealizować, skłania do korzystania z lektur obowiązkowych i pomocniczych. Warto - chociażby w ramach lekcji wychowawczych czy języka polskiego (gdy realizujemy tematykę poświęconą książce) - podyskutować z uczniami o ich zamiłowaniach, o tym, co najchętniej czytają, pozwolić zacytować ulubione fragmenty. Aprobujmy ich samodzielny wybór. Warto też skłonić się ku przypomnieniu korzyści, jakie możemy osiągnąć czytając książki. Nauczyciel - jako spiritus movens - winien dążyć do tego, by zmienić standardowy sposób "omawiania" lektur szkolnych i skłonić się ku dramie, zabawie itp. Zadbajmy o motywację dzieci do czytania, "obudźmy" w nich ambicję czytelnika, nie akceptujmy uzasadnień typu: "nie chce mi się", "nie teraz" itp. (często są to wymówki) i przełamujmy w nich opór. Jako nauczyciele winniśmy dążyć do tego, by nasi uczniowie jak najczęściej pracowali z książką, byli przygotowani do jej odbioru pod względem treściowym, ale i sprawnościowym (redukujmy wolne tempo czytania). Pozwólmy im także wyrażać krytyczne opinie o przeczytanym przez nich utworze i nie karćmy za nie.

Szybki postęp techniki, masowy przyrost informacji, coraz szybsze zmiany na rynku pracy powodują, że świat w oczach dziecka jest trudny. Ci, którzy nie czytają, nie nadążą za następującymi zmianami. W wyniku tego zostaną zepchnięci na margines współczesnego życia. Bardzo dużo zależy od nas - dorosłych. Dzieci codziennie nas obserwują i biorą z nas przykład. To, czy w swoją życiową podróż wezmą książkę, czy też ją wyeliminują, ma związek z naszą indywidualna postawą do niej. Sprawmy, aby dzieci zaprzyjaźniły się z książką, czerpały radość z przebywania z nią. Zaowocuje to wzbogaceniem słownictwa, poszerzeniem horyzontów myślowych, zdobyciem lepszego wykształcenia (w przyszłości lepszej pracy) oraz umiejętnym radzeniem sobie z problemami, jakie stawia życie. Nie zrażajmy się tym, że pożądany efekt nie przychodzi nam łatwo. Czasami do obranego celu wiedzie długa i ciężka droga, ale wówczas satysfakcja jest jeszcze większa. Pamiętajmy, że "kto czyta książki, żyje podwójnie".

Małgorzata Frąckowiak


Zaświadczenie online



numer online: 109 gości

reklama