Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
7701
rok szkolny
2009/2010

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

O bohaterze, którego nikt nie chciał poznać - bajka przeznaczona do pracy w grupie z problemem braku akceptacji nowego ucznia

Był piękny, poniedziałkowy poranek. Do leśnej szkoły jak co dzień zbiegły się zwierzęta. Miejsca w ławkach kolejno zajęli lisek, wiewióreczka, myszka, jeżyk oraz przepiękna sarenka. Była to klasa wesołych, leśnych zwierzątek.

Leśni uczniowie spodziewali się kolejnego, zwykłego dnia w szkole. Jednak okazało się, że pani sowa ma dla swoich podopiecznych niespodziankę. Zaraz po dzwonku na lekcję do klasy zaprosiła nowego ucznia. Był to przepiękny orzeł. Muskularny, z dobrze zbudowanymi skrzydłami. Wszyscy uczniowie byli ogromnie zdziwieni faktem, że ptak zamierza uczyć się w ich klasie. Jeden z uczniów od razu zareagował słowami: Ptaki mają swoją ptasią szkołę. Na co inny dodał: Orzeł pewnie będzie się przemądrzał skoro widział tyle ciekawych rzeczy fruwając ponad lasem.

Nowy kolega usiadł cichutko w szkolnej ławce. Nie odzywał się w czasie lekcji. Dopiero podczas przerwy postanowił zapoznać się z leśnymi zwierzętami. Nieśmiało podszedł do grupki kolegów stojących pod okazałym dębem: Cześć, jestem orzeł Franek. Może zechcecie mnie poznać? Niestety żadne ze zwierząt nie przywitało się z nowym kolegą. Franek usłyszał jedynie niemiłe słowa: Jest nam tu dobrze bez Ciebie. Nie potrzebujemy nowego kolegi. Zasmucony orzeł w tym momencie rozpostarł swe okazałe skrzydła i szybko wzbił się ponad las. Uczniowie leśnej szkoły zaczęli miedzy sobą szeptać: Zobaczcie jakie ma ogromne skrzydła. Na pewno będzie przemądrzał się, że widział wszystko z lotu ptaka. Poza tym on jest ptakiem, a my zwierzętami lądowymi. Nie będziemy się z nim zdawać.


REKLAMA

Kolejny dzień w szkole minął zwyczajnie. Zwierzęta rozmawiały między sobą, opowiadały zabawne historyjki. Jedynie Franek siedział sam podczas przerw. Nie rozmawiał z żadnym z uczniów. Co prawda kilkakrotnie próbował rozpocząć pogawędkę z rówieśnikami, jednak za każdym razem słyszał odmowę. Zastanawiał się dlaczego nikt nie chce go poznać, skoro on nikomu nic złego nie zrobił. Starał się być tylko miły dla wszystkich kolegów.

Uczniowie leśnej szkoły postanowili wybrać się na wycieczkę. Nie była to jednak zwykła, szkolna wycieczka. Miała to być tajemnicza wyprawa zwierzątek, o której nie wiedziała ani pani sowa, ani żadna dorosła osoba. Zwierzęta wczesnym rankiem spakowały potrzebne rzeczy i wyruszyły na wyprawę. Oczywiście Franek nie został zaproszony na wycieczkę, więc samotnie fruwał ponad lasem rozkoszując się pięknymi widokami leśnego krajobrazu.

Zwierzątka wędrowały już bardzo długo, jednak nadal nie było widać góry, na którą miały się wspinać. Okazało się, że nikt nie zabrał ze sobą mapy, więc nikt nie wiedział, czy zmierzają w dobrym kierunku. Nagle sarenka stwierdziła: Ja wracam do domu. Robi się późno i na pewno nie znajdziemy góry, na którą chcemy się wspinać. Na co chytry lisek odparł: Ciekawe jak wrócisz do domu? Pamiętasz, jaką drogą przyszliśmy tu? Niestety sarenka tak, jak pozostałe zwierzęta nie pamiętała którędy wrócić do domu.

Uczestnicy wyprawy byli już zmęczeni i głodni. Każdy z nich chciałby być we własnym domu, zamiast błądzić po mrocznym lesie. W tym momencie wiewióreczka spostrzegła, że nieopodal płynie potok wody. Wpadła na pomysł, aby zbudować tratwę i popłynąć nią z nurtem rzeki. Wszystkie zwierzęta uradowały się, że może w ten sposób szybciej dotrą do celu wyprawy. Wszyscy zaczęli gromadzić odpowiednie gałęzie, z których będzie można zbudować tratwę. Po kilkudziesięciu minutach tratwa była już gotowa. Zwierzęta szybko wskoczyły na nią i popłynęły z nurtem rzeki.

Podróż tratwą początkowo była przyjemna. Jednak po pewnym czasie zerwał się silny wiatr. Żadne ze zwierząt nie potrafiło zatrzymać tratwy, ani właściwe ją pokierować. Wszystkie zwierzątka przytuliły się do siebie, bo każde bało się, że może wpaść do zimnej wody. Nurt rzeki był coraz większy, tratwa płynęła coraz szybciej. Podróżnicy szybko minęli podnóże góry, na którą mieli się wspinać. Sytuacja stawała się coraz bardziej niebezpieczna.

Orzeł Franek właśnie latał ponad koronami drzew, gdy spostrzegł jakiś obiekt poruszający się szybko po rzece. Postanowił sprawdzić co to takiego. Przeleciał szybciutko między gałęziami drzew i bardzo się zdziwił, gdy ujrzał swoich kolegów z klasy na tratwie pędzącej po rzece. Gdy zwierzęta spostrzegły nad sobą orła zaczęły wołać: Franku, pomóż nam! Ratunku! Utoniemy! Franek nie zamierzał długo czekać. Od razu ruszył z pomocą. Kolejno chwytał zwierzęta z tratwy i przenosił je na brzeg. Gdy wszyscy byli już bezpieczni, orzeł lecąc nad lasem wskazał zwierzętom drogę do domu.

Po powrocie do domu koledzy z klasy podziękowali Frankowi za pomoc. Od tej pory każde zwierzątko chciało poznać nowego kolegę. Bohater od tej pory cieszył się takim zainteresowaniem, że często otoczony gromadką rówieśników godzinami opowiadał o ciekawych miejscach, jakie widział fruwając w przestworzach.

Katarzyna Łopińska


Zaświadczenie online Certyfikat publikacji



numer online: 150 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: