Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
8836
rok szkolny
2010/2011

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Magia lecznicza

Od najdawniejszych czasów ludzie cenili wysoko zdrowie, mieli bowiem świadomość jego wpływu na codzienne życie, nastroje, zachowanie, aktywność fizyczną i umysłową. Posiadanie dobrego zdrowia jest podstawą życia i działania człowieka, forpocztą wszelkiego rodzaju przedsięwzięć, fundamentem planów życiowych. Zdrowie zawsze traktowano jak największy skarb, droższy nad wszelkie klejnoty, zaszczyty (o czym wspomina już Jan Kochanowski we fraszce "Na zdrowie"). Taki stosunek do zdrowia nie dziwi nawet w dzisiejszych czasach, gdy medycyna stoi na wysokim poziomie i można wyleczyć większość, niegdyś śmiertelnych chorób czy urazów. W wiekach poprzednich zdrowie naprawdę było, bez mała, na wagę złota głównie dlatego, że ludzkość, niemal jak biblijne plagi, trapiły najrozmaitsze choroby, a naprawdę skutecznych lekarstw nie było. Oczywiście przyczyn takiego stanu rzeczy należy upatrywać nie tylko w niskim poziomie medycyny, warunkach higienicznych czy zdrowotnych społeczeństwa, ale także w poziomie wykształcenia, oświecenia ludności i warunkach ekonomicznych w makroskali.


REKLAMA

Wśród chorób gnębiących społeczeństwo polskie na przestrzeni wieków możemy wyróżnić choroby zakaźne występujące epidemicznie takie jak: ospa, dżuma, dur czy malaria. Duży problem stanowiła gruźlica, trapiąca wszystkie stany społeczne. W wyniku złego odżywiania wśród warstw biednych występowały nagminnie krzywica, szkorbut, choroby oczu (np. jaglica), choroby tarczycy (wole). Rozpowszechnione były, rzadko wśród chłopstwa, choroby weneryczne. Często występowały choroby neurologiczne (np. epilepsja) i psychiczne (np. psychozy spowodowane chorobami zakaźnymi), oraz upośledzenie umysłowe. Wśród dzieci ogromne żniwo zbierała odra, ospa, błonica i płonica. Takie same choroby gnębiły całą Europę, w tym ludność polską. Jednakże Polska musiała się czymś wyróżniać spośród innych narodowości, nawet w obszarze medycznym. Mianowicie do polskiej specyfiki należała choroba, nie występująca lub rzadko spotykana u innych narodowości, zwana kołtunem i do tego stopnia dla naszego narodu charakterystyczna, że, jak podaje Baranowski, jej nazwa łacińska brzmi plica polonica.

Choroba, śmierć i bezradność człowieka w walce z nimi spowodowały rozwój różnego rodzaju sposobów leczenia, często niewiele mających wspólnego z medycyną, jaką znamy dzisiaj, a bardziej z magią, czarami. Często leczenie nie było leczeniem w sensie dosłownym, takim, jakie stosujemy dzisiaj, ale wiązało się raczej z wypędzaniem choroby, zamawianiem jej, lub przenoszeniem na obiekt obojętny np. kamień, a zdarzało się, że i na drugiego człowieka, wobec którego miało się złe zamiary, nieprzyjaciela.


Księgarnia HELION poleca:

W czasach pańszczyźnianych nie było opieki lekarskiej na szeroką skalę, ponadto była droga i na leczenie stać było tylko majętnych ludzi. Leczeniem na wsiach zajmowali się znachorzy lub "babki". Czasem opiekę medyczną nad włościanami sprawowały dziedziczki. Korzystało też chłopstwo z pomocy kościelnej, głównie klasztornej, o czym pisze Wasylewski w pracy "Klasztor i kobieta". "Klasztor stawał się pierwszą apteką. Tłum kalek i schorzałych skomlił o zamawiania i leki (...). Klasztor stawał się pierwszym szpitalem." W wiekach późniejszych chłopi mieli zbyt rzadki kontakt z medycyną oficjalną, a nawet jeśli, to zazwyczaj w beznadziejnych przypadkach, kiedy nie było szans na wyleczenie. W XIX wieku chłopstwo mogło już korzystać ze szpitali, które powstawały w wielu miastach. Zamożniejsi chłopi czynili to jednak bardzo rzadko przede wszystkim z uwagi na odległość szpitala od miejsca zamieszkania. Natomiast biedota wiejska jeśli już trafiła do szpitala to otoczona była o wiele gorszą opieką ze strony personelu szpitalnego ponieważ nie stać jej było na opłacenie usług pielęgnacyjnych i medycznych. Chłopi zresztą nie chcieli, jeśli nawet była taka możliwość, korzystać z leczenia szpitalnego bo, po pierwsze chcieli spędzić ostatnie godziny życia w domu, wśród bliskich. Po drugie nie wierzyli w skuteczność takiego leczenia, bo jak to możliwe żeby kogoś wyleczyć nie modląc się, nie przywołując do pomocy imienia boskiego, nie zamawiając choroby, tylko opukać, obejrzeć język, włożyć w usta szklaną rurkę a w odbyt gumową bańkę? Większym zaufaniem obdarzali miejscowych "lekarzy", wywodzących się spośród nich znachorów, owczarzy, różne "babki" i "mądre", którzy stosowali znane od wieków sposoby leczenia, uznane przez społeczność wiejską za skuteczne i zgodne z przykazaniem boskim. O takich właśnie sposobach traktuje poniższa praca.

(...)

Pełna publikacja dostępna bezpośrednio ze stron serwisu:

otwórz (PDF - 119 KB)
lub prawym przyciskiem myszy: Zapisz element docelowy jako...
Do odczytu dokumentu konieczny jest np. program Adobe Reader

Joanna-Dorota Piaskowska


Zaświadczenie online



numer online: 105 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: