Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
9170
rok szkolny
2011/2012

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Zajęcia terenowe - nie takie straszne...

Zajęcia terenowe w Leśnictwie Radunin (Nadleśnictwo Waliły) w Puszczy Knyszyńskiej były moim pierwszym w całości samodzielnie przygotowanym wyjazdem z młodzieżą. Chciałam poprzez wyjście poza budynek szkoły spróbować prawdziwego nauczania poglądowego i... sprawdzić, czy potrafię zrealizować ciekawe zajęcia poza salą lekcyjną, bez wymówki, że zabrakło mi czasu lub pomocy naukowych.


REKLAMA

Wybrałam miejsce mało odległe od Białegostoku (35 km), aby nie ponosić zbyt wielkich kosztów dojazdu (bilet w cenie 6 zł w jedną stronę), co często jest problemem przy organizacji wycieczek. Przede wszystkim jest to miejsce w moich rodzinnych stronach, a więc takie, w którym czułam się pewnie jako przewodnik grupy. Uczniom podobały się też moje osobiste opowieści o miejscach, które zobaczyliśmy tego dnia. Coraz częściej wykorzystuję w szkole moje własne doświadczenia na temat związany z daną lekcją, ponieważ wzbudza to zainteresowanie i przykuwa uwagę uczniów bardziej niż rzeczowy wykład poparty poważnymi źródłami informacji geograficznej (oczywiście nie unikam używania tych ostatnich).

Miejsce zajęć terenowych w obrębie Puszczy Knyszyńskiej wybrane zostało także ze względu na niedocenianie tego kompleksu leśnego na Podlasiu. Organizatorzy wyjazdów grup uczniów w pierwszej kolejności kierują się w stronę Puszczy Białowieskiej z oczywistych względów (ostatni nizinny las pierwotny, Rezerwat Biosfery UNESCO itd.). Tymczasem towarzysząca mi koleżanka, wychowana w Białowieży, była zachwycona wybranym przeze mnie miejscem. Według niej nie ustępowało ono siedliskom białowieskim, oczywiście też dużo się różniło od tamtych.

Przy organizacji takich zajęć bardzo chętnie pomagają pracownicy Lasów Państwowych. Mnie logistycznie i merytorycznie służył pomocą leśniczy Janusz Kalinowski z Leśnictwa Wyżary.

ilustracja

Początkowo planowany był wyjazd całej klasy IIc LO (o profilu ekologicznym), ale ostatecznie pojechało 13 uczniów - najbardziej zainteresowanych poszerzaniem wiedzy i umiejętności z zakresu geografii i biologii. Zajęcia były formą współpracy nauczycieli w ramach Komisji Przedmiotów Matematyczno-Przyrodniczych.

Część zadań była zaplanowana przed wyjazdem. Ustaliłyśmy z towarzyszącą mi nauczycielką biologii, Barbarą Mokrzycką, że na miejscu dostosujemy swoje pomysły do zastanej sytuacji terenowej i pogody. Nie chciałyśmy, aby wyjazd przerodził się w wyścig z czasem i przymus wykonania zbyt wielu zadań.

Chodziło nam o pokazanie, do czego może się przydać wiedza zdobyta w sali lekcyjnej, kiedy wyjdziemy ze szkoły, a zwłaszcza, gdy znajdziemy się w terenie nieznanym uczniom i mało zagospodarowanym przez człowieka. Jak się zorientować, gdzie się jest trzymając w ręku tylko mapę i nie mogąc liczyć na pomoc innych? Jak rozpoznać rośliny w typowym polskim borze sosnowym? Które z tych roślin można wykorzystać?

Zrealizowane zadania opiszę tu bez wchodzenia w zbytnie szczegóły. Uczestnicy zajęć nie dostali arkuszy pracy czy jakichkolwiek formularzy do wypełnienia, ponieważ założyłyśmy sobie pewien margines na improwizację. Uczniowie otrzymali tylko krótką instrukcję prowadzenia dokumentacji ćwiczeń i wypisane czynności do zrealizowania w trakcie marszu (część z nich jest wymieniona poniżej). Na kopiach map topograficznych w skali 1:10000 i 1:25000 zakupionych w Wojewódzkim Ośrodku Dokumentacji Geodezyjnej i Kartograficznej w Białymstoku zaznaczali miejsca na trasie przemarszu, numerowali swoje oznaczenia i w notatniku pod tym numerem robili notatki (obliczenia, opisy wykonanych czynności i spostrzeżenia). Na podstawie tych notatek na zajęciach geografii przygotowaliśmy wspólnie sprawozdanie do zamieszczenia na stronie internetowej szkoły.

Wysiedliśmy z autobusu PKS, rozłożyliśmy mapy i... padło pytanie: Gdzie jesteśmy? Dokąd idziemy? Którędy pójdziemy?

Poniżej znajduje się lista zadań wykonanych przez uczestników moich zajęć w Puszczy Knyszyńskiej:

1. Orientacja mapy w terenie - z wykorzystaniem kompasu i punktów charakterystycznych w terenie. Mimo omawiania tego zagadnienia na zajęciach, uczniowie zupełnie nie wiedzieli, jak się do tego zabrać. Zapomnieli o najbardziej podstawowych składnikach mapy (legenda, podziałka) i fakcie, że górna ramka mapy oznacza kierunek północny!

2. Ustalenie przebiegu trasy i kontrola postępu w jej pokonaniu z mapą i kompasem - uczniowie musieli sami zaplanować trasę, jaką mieliśmy się dostać ze Słuczanki nad zalew Wyżary. Musieli w gąszczu linii (na czarno-białej kserokopii mapy) między poziomicami odnaleźć drogi, określić ich kategorię i ocenić, czy planowana trasa będzie jak najwygodniejsza i najkrótsza. W drodze trudność sprawiało nawet orientacyjne określenie odległości przebytej od miejsca ostatniego zatrzymania się. Tu należałoby na każdym odcinku wyznaczyć ucznia, który robiłby pomiar krokowy (wykorzystam to spostrzeżenie przy następnych zajęciach terenowych).

3. Określanie azymutu marszu w punktach zmiany kierunku trasy (na zakrętach, rozwidleniach dróg) - ta czynność była wykonywana na ogół bez trudności. Chłopcy wykonywali ją ze szczególną przyjemnością, niektórzy szli z kompasem położonym na dłoni i mapie.

4. Rozpoznanie typów siedlisk i zbiorowisk roślinnych - to było pole do popisu dla mojej koleżanki uczącej biologii, która pokazała nam rośliny typowe dla różnych siedlisk, przykłady sukcesji roślinnej i zmian składu gatunkowego roślin wraz ze zmianą wilgotności siedliska.

5. Rozpoznanie elementów wód powierzchniowych, poznanie przyczyn powstania rozlewisk, zalewów, podmokłości - na naszej trasie znalazły się: źródło dolinne, bagno, tereny podtopione przez bobry, zbiornik retencyjny.

6. Obserwacja i rozpoznawanie różnorodnych gatunków roślin i zwierząt - rośliny rozpoznawaliśmy z wykorzystaniem zabranych ze sobą kluczy do oznaczania roślin. Obecność zwierząt uczniowie traktowali bardzo emocjonalnie, nawet ci pochodzący z obszarów wiejskich. W miejscu, w którym byliśmy, mocno zauważali obecność mrówek, padłego kreta i ryjówki, żab, węży, ptaków, kolorowych ważek. Zaskoczeniem był widok koziołka sarny pasącego się w niedalekiej odległości (choć na tym obszarze nawet widok żubra nie powinien dziwić), misterne konstrukcje hydrotechniczne, nory i żeremia bobrów. Fascynujące były delikatne pręgi na wodzie tworzone przez kożuch glonów!

7. Poznanie i zastosowanie zasad bezpiecznego poruszania się w terenie leśnym - w tym celu następnym razem zabierzemy nauczyciela przysposobienia obronnego, w ramach tego przedmiotu jest przecież i terenoznawstwo.

8. Poznanie cech tradycyjnego budownictwa i zdobnictwa regionalnego - zwłaszcza w miejscowości Radunin, przez którą przewędrowaliśmy brukowaną drogą między drewnianymi domami, dziś pełniącymi w większości funkcje letniskowe.

9. Rozpoznawanie typów osiedli wiejskich - zobaczyliśmy przysiółek, ulicówkę i rzędówkę.

Do tematyki zajęć na tym obszarze można by jeszcze włączyć wątki historyczne, bo nieopodal Wyżar znajduje się mogiła powstańców styczniowych.

Pisząc tą relację czuję się zaskoczona ilością poznanych przez moich uczniów czynności, miejsc i obiektów, wymienionych tu przecież tylko zdawkowo! A to był przecież tylko jednodniowy wypad za miasto! Gdzie jedziemy na kolejne zajęcia terenowe?

Poniżej zamieściłam notatkę sporządzoną przez uczniów (z moją redakcją), która znalazła się na stronie internetowej szkoły:

Pod koniec roku szkolnego nikt już nie ma ochoty siedzieć w szkole... W środę 9 czerwca 2010r. wybraliśmy się na zajęcia terenowe (nie wycieczkę!) do Puszczy Knyszyńskiej, Leśnictwa Wyżary w Nadleśnictwie Waliły. Opiekunami trzynastoosobowej grupy uczniów z klasy IIcLO były panie: Olga Bułatowicz (pokazała nam swoje okolice) i Barbara Mokrzycka.
Poniżej zamieściłam sprawozdanie ze strony internetowej szkoły, przygotowane przez uczestników wycieczki pod moją redakcją.
Wysiedliśmy z autobusu PKS w Słuczance i przeszliśmy przez Królowe Stojło na Wyżary. Po drodze ćwiczyliśmy poruszanie się w terenie z mapą topograficzną, wyznaczanie azymutu marszu, rozpoznawaliśmy rośliny w ich naturalnym środowisku, oglądaliśmy faunę żywą (koziołek sarny, gąsienice, żaby, ważki, ptaki, mrówki) i niestety też martwą, rozjechaną przez auta w postaci zaskrońca, padalca i kreta.
Naszym celem był zalew Wyżary, który powstał w zagłębieniu po wypaleniu się torfowiska. Tam właśnie leśniczy Janusz Kalinowski przygotował nam ognisko, na którym upiekliśmy kiełbaski (po dwóch godzinach marszu smakowały jak nigdy...). Obeszliśmy pięciohektarowy zbiornik dookoła, oglądając ślady działalności bobrów (tamy, żeremie, nory) i rzadko występujące rośliny. Rozpoznawaliśmy rośliny z kluczem do oznaczania roślin. Spacerkiem wróciliśmy do drogi głównej na przystanek PKS w Raduninie. W tej wsi widzieliśmy typowe regionalne domy z okiennicami i ażurowymi drewnianymi zdobieniami. Przeszliśmy w sumie około 12km!
W pamięci pozostanie nam rzeka przelewająca się przez drogę, a także... widok Maćka biegnącego ostatkiem sił z nadzieją, że na przystanku PKS znajdzie ławkę.

Piśmiennictwo:

  • Zaręba R., Puszcze, bory i lasy Polski, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1981.
  • Park Krajobrazowy Puszczy Knyszyńskiej: http://www.pkpk.wrotapodlasia.pl/
  • Nadleśnictwo Waliły: http://www.krosno.lasy.gov.pl/web/walily
  • Piękne fotografie i relacje z wędrówek po Puszczy Knyszyńskiej: http://www.naszapuszcza.republika.pl/

    ilustracja

    ilustracja

    Olga Bułatowicz
    Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych Nr 1
    w Białymstoku


  • Zaświadczenie online Certyfikat publikacji



    numer online: 96 gości

    reklama

    Księgarnia HELION poleca: