Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
9175
rok szkolny
2011/2012

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Na rozstaju dróg (Aleja Niepodległości Krzysztofa Vargi)

Literatura najnowsza lubuje się we wszelkiego typu odmieńcach, których losy życiowe pozwalają na przełamywanie kolejnych społecznych tabu. Erotoman Paweł czy chroniczny alkoholik Juruś u Pilcha, narkomani Onichimowskiej, ojciec-tyran w Gnoju Kuczoka, aż po homoseksualną tematykę książek Witkowskiego. Aleja niepodległości Vargi wpisuje się w popularny nurt powieści akcentujących marginesowe zachowania społeczne na tle przemian wolnościowych. Krystian Apostata - alkoholik i erotoman uzależniony od pornografii, doskonale spełnia warunki przytoczonej tradycji, wzbogacając ją i uzupełniając o nowe wątki.


REKLAMA

Głównych bohaterów u Vargi mamy właściwie dwóch, bowiem autor zastosował w powieści schemat żywotów równoległych, znany nam już od czasów Plutarcha. Dodatkowo ułatwia zrozumienie lektury sygnując najważniejsze postaci charakterystycznymi nazwiskami. Jedną z nich jest Krystian Apostata (nazwisko mówiące: odstępca, odszczepieniec, osoba, która porzuciła swoją religię) niespełniony artysta, alkoholik, samotnik; drugą Jakub Fidelis (fidelis - pełen wiary) "skarb narodowy", gwiazda, bogacz. Obaj urodzili się w tym samym roku (1968), chodzili razem do szkoły, kochali się w tej samej dziewczynie. Pomimo tych wszystkich podobieństw ich życie potoczyło się zupełnie inaczej, bohaterowie stanowią swoje przeciwieństwo, ale jednocześnie łączy ich dziwna nić przeznaczenia... Tak, jakby Varga tworząc główne postacie korzystał ze słownika antonimów i skrupulatnie wyposażał bohaterów w przeciwstawne cechy: tchórzliwy-odważny, milczący-gaduła, niespełniony-spełniony, biedny-bogaty, samotny-towarzyski. Stosunek między nimi opisany został w następujący sposób:
"Krystian Apostata był dla Jakuba Fidelisa tym, czym nieszczęsny portret dla Doriana Greya. Im bardziej się Jakub poniewierał, tym młodziej i zdrowiej wyglądał, a tym bardziej sponiewierany czuł się Krystian" (-str.61)

To też trochę tak, jakby każdy sukces Fidelisa pogrążał Apostatę, a każda porażka Apostaty wzmacniała Fidelisa. Mamy do czynienia z jakimiś czarami?

O czym tak naprawdę jest ta powieść? Można nazwać ją utworem o artystach. Dwaj główni bohaterowie związani są ze sztuką, ale jakże daleko im od siebie! Życie Krystiana było raczej nieudane, więcej w nim niepowodzeń niż radości. Apostata był "trochę artystą" - jak mówi o nim autor - ale do swojej działalności artystycznej miał bardzo ambiwalentny stosunek: raz wątpił w to, że posiada jakikolwiek talent, a raz planował stworzyć opus magnum swojego życia. Zaangażowanie w sztukę zależało tak właściwie od ilości wypitego alkoholu. Był samotny, dużo spał, a jak nie spał, to pił, albo przeglądał strony pornograficzne. Największą pasją Apostaty było zbieranie ulotek reklamujących panie z agencji towarzyskich. Z tych skrzętnie kolekcjonowanych kartek stworzył Warszawską miłość - dzieło, które zostało skrytykowane przez znawców sztuki, a cała działalność artystyczna Apostaty nazwana:
"infantylnie maczystowską i nieudolnie operującą męskimi fantazjami, które w tym wypadku są niczym więcej jak substytutem głęboko skrywanych potrzeb seksualnych małego chłopca, a nie dojrzałą - jak to sobie zapewne wyobraża warszawski artysta - próbą podjęcia dyskursu równościowego" (-str.113)

Zupełnie inaczej potoczyło się życie Fidelisa. Jakub to człowiek spełniony, tancerz, gwiazdor, możemy użyć modnego dzisiaj słowa - celebryta. Szybko stał się sławny i bogaty. Zapraszano go do różnych programów rozrywkowych, kochały się w nim wszystkie kobiety. Ciągle udzielał wywiadów, kamery towarzyszyły mu nawet podczas robienia zakupów. Fidelis był bożyszczem nastolatek i dojrzałych kobiet. Pierwszy sukces pociągnął za sobą następne na zasadzie domina. Swoista fidelisomania!

Ale czy to na pewno książka o artystach, skoro jakoś trudno znaleźć w niej prawdziwą sztukę? Na pewno dużo pisze się tutaj o literaturze, muzyce, o filmie. Miejscami można odnieść wrażenie, że Varga popisuje się znajomością autorów i dzieł. Co prawda unosi się w powieści jakaś aura artyzmu, lecz same kreacje bohaterów znacznie odbiegają od wizerunku prawdziwego artysty. Apostata może i posiadał talent, ale go zmarnował, bo nie miał siły przebicia i wytrwałości w dążeniu do celu. Jego sztuka była hermetyczna i niepopularna. Niewiele wiadomo o jego dziełach, do Stanów Zjednoczonych został zaproszony chyba przez przypadek (albo przeznaczenie?). Fidelis zaś to pajac na usługach mediów, napisał kiedyś jeden wiersz ("Pieprzę Cię Polsko"), wylansował jeden utwór, umiał nieźle tańczyć. Nie było jednak w jego życiu miejsca na prawdziwą, wysoką sztukę, pozycję zyskał dzięki zdolnościom demagogicznym, a jego główny cel to zdobycie popularności, wzbogacenie się i pławienie w zaszczytach. Jakub doskonale wiedział, co chce w życiu osiągnąć i dążył do tego za wszelką cenę. Wykorzystał szansę, którą otrzymał od losu, bo jak sam uważał - należał do pokolenia "Wsadzonych na siodło". Ale kto podsunął mu to siodło i co na ten temat pisze Varga?

Autor konfrontuje dwie postawy życiowe, dwa diametralnie różne modele egzystencji, ukazując je na tle ważnych wydarzeń historycznych: komunizmu, wprowadzenia stanu wojennego, odzyskania wolności w 1989r. i pierwszych wolnych wyborów. Rzecz dzieje się w stolicy, którą Varga skrupulatnie opisuje, dbając o zachowanie realiów i szczegóły topograficzne. Wszystko toczy się w okolicy tytułowej Alei Niepodległości, gdzie spędzili dzieciństwo bohaterowie powieści. Dzieciństwo naznaczone niedzielą bez Teleranka, pustymi półkami w sklepach, zamknięciem szkół i ograniczeniem swobód. Mieli wtedy zaledwie po trzynaście lat, cieszyli się z nadprogramowych ferii, nie bardzo wiedzieli, co się tak naprawdę dzieje, fascynowała ich ta niby-wojna. Media w tym czasie rozpisywały się na temat zmian pokoleniowych, określały nową generację wieloma nazwami, podkreślając buntowniczy charakter jej członków. Moment wkraczania Apostaty i Fidelisa w dorosłość pokrywa się z radykalnymi zmianami, które miały miejsce w okolicach roku 1989 i doprowadziły do powstania niezależnego państwa. Apostata był jednak biernym uczestnikiem tych wydarzeń, co prawda brał udział w pierwszych wolnych wyborach, ale głosował tak, jak nakazał mu kolega. Fidelis uważał, że po roku 1989 młodzi ludzie łatwo mogli z dnia na dzień odnieść wielki sukces i on sam nie zamierzał zmarnować tej szansy. Przełom dawał możliwości, ale należało umieć je wykorzystać. Bez większych kwalifikacji można było zostać kierownikiem firmy i zarabiać ogromne pieniądze. Autor podkreśla, że nie wszyscy w równym stopniu skorzystali ze zmian ustrojowych. W nowej rzeczywistości Fidelis odnalazł się znakomicie, natomiast Apostata spadł z siodła, które podsunął mu los, lecz wypuścił podarowanego konia trochę na własne życzenie, wybierając leniwą, acz spokojną egzystencję.

Aby magii było więcej, autor jeszcze raz postanowił połączyć dawnych przyjaciół, stawiając na ich drodze tę samą kobietę... Postać Kasi Kabotyn wydobywa z naszej pamięci literackie kreacje femme fatale i choć nie jest tak wyrazista jak Pani Bovary czy Nana, u Vargi pełni ważną rolę w procesie finalizowania egzystencji bohaterów. O Kasi mówi się, że była niewolnicą miłości, ciągle musiała się w kimś zakochiwać. To kobieta par excellence fatalna, która przyniosła cierpienie obu bohaterom. Kasia nosi znaczące nazwisko: kabotyn to pozer, osoba udająca kogoś innego. Jest określana mianem wampira, żyjącego kosztem innych ludzi:
"Kasia Kabotyn była wampirem, a wampiry żyją bardzo długo, lecz wiadomo - niestety kosztem innych" (-str.73)

Kasia ciągle zmieniała obiekty swojej miłości i za każdym razem myślała, że to już będzie ten mężczyzna na całe życie. Krystiana Apostatę poznała w czasie, gdy był dobrze rokującym, młodym artystą. Chcieli spędzić razem resztę życia, ale pewnego dnia ona się spakowała i odeszła. Z punktu widzenia Krystiana-artysty może to i lepiej, bo im bardziej Kasia była w nim zakochana, tym większa niemoc twórcza go ogarniała. Po tym rozstaniu Apostata stał się samotnikiem, zupełnie tak, jakby kochanka wyssała z niego resztki energii i chęci do życia. Może nawet trochę nieświadomie, Kasia zabiła w nim artystę! Po odejściu od Apostaty kobieta-demon została partnerką Fidelisa. I tak po chwilowej nieobecności Fidelis znów wkroczył w życie Apostaty lekkim, tanecznym krokiem. Ale Jakub nie wiedział wtedy, że Kasia Kabotyn przyniesie mu zgubę i przyczyni się do jego śmierci - gdy Fidelis jechał wygłosić wykład o tańcu w innej części Polski, zazdrosna żona zadzwoniła do niego, co spowodowało utratę panowania nad kierownicą i w konsekwencji śmiertelny wypadek. Kobieta pragnąca tylko (chociaż w tym wypadku może "aż") miłości, zabiła duszę Apostaty skazując go na marną, jałową egzystencję i uśmierciła samego wielkiego, niezniszczalnego Fidelisa.

Wydaje mi się, że może najważniejszy, choć nie jedyny klucz interpretacyjny związany jest właśnie z faktem, iż główni bohaterowie umierają w tym samym dniu, bo jak można domniemywać, Fidelis nie przeżył zderzenia z tirem. Apostata zginął w katastrofie lotniczej przeglądając gazetę, w której był wywiad z Jakubem. Można nawet stwierdzić, że (o ironio!) umarł ze zdjęciem Fidelisa w ręku. Znowu Varga dostarcza nam trochę magii i czarnoksięstwa, daje o sobie znać tajemnicza nić łącząca bohaterów, którzy żyją ze sobą w jakimś dziwnym, pasożytniczym układzie i śmierć jednego jakby automatycznie powoduje zgon drugiego. Niby wszystko ich dzieli, a jednak nie mogą bez siebie żyć... Choć bohaterowie prowadzą zupełnie inne życie, żadna ukazana droga nie jest jednoznacznie określana mianem godnej naśladowania. Tak naprawdę obaj są przegrani, nawet Fidelis, któremu pozornie niczego nie brakuje, ale wszystko, co osiągnął jest ulotne i nietrwałe. W jednej chwili los może się od niego odwrócić i zostanie zupełnie sam. Fidelis nie wykorzystał swojego czasu, aby stworzyć jakąś trwałą wartość, sztuka, którą uprawia jest bardziej widowiskiem, niż prawdziwą, głęboką sztuką. Uzależniony jest od publiczności i od tego, czy ludzie chcą go oglądać. To postać, która nie budzi pozytywnych uczuć, dużo cieplejsze emocje, mimo wszystkich swoich wad, wywołuje nieporadny Krystian Apostata, który co prawda ma "śmietnik w głowie, ale brylanty w sercu" (-str.137). Żaden z nich nie jest jednak moralnym zwycięzcą, godzi ich Śmierć, która zagarnia wszystko...

Varga zastosował w utworze chwyt klamry kompozycyjnej: powieść zaczyna i kończy się Śmiercią. Śmierć będąca elementem spajającym nie tylko kompozycję powieści, ale również losy postaci, staje się poniekąd samodzielnym bohaterem. Aleja Niepodległości ma pesymistyczny i melancholijny charakter, w utworze tym często rozmyśla się o Śmierci, ludzie boją się jej, wielu bohaterów umiera, Varga zafundował czytelnikom "pochód trumien". Ciągle czuje się obecność Śmierci, jej nieuniknioność i bezlitosny wymiar:
"Natychmiast jednak pojawiała się myśl, że nad grobem może stanąć w każdej chwili i nie ma sensu planować..." (-str.17)
"...ojciec Krystiana był już tam, gdzie kończą wszyscy ludzie, bez względu na artystyczne zapatrywania. W nicości."(-str.97)
"Światu zagrażało przegrobienie, nie było już gdzie chować zmarłych, a jednak ludzie wciąż nie mogli się powstrzymać przed umieraniem" (-str.152) "Apostata wiedział oczywiście, że umrze, i czasami zastanawiał się nawet nad tym kiedy i w jakich okolicznościach" (-str.156)

Przykładów można by mnożyć... Aleja Niepodległości to książka o przemijaniu, o tym, że nic nie trwa wiecznie. Ciągle zmienia się otaczający nas świat, zmienia się też człowiek. Varga ukazuje życie ludzkie nieuchronnie zmierzające ku Śmierci. Niezależnie od tego, jaką drogę życiową obierzemy, jakimi wartościami będziemy się kierować i tak wszystkich nas czeka jeden i ten sam koniec. Śmierć czyha wszędzie: w domu, na ulicy, podczas jazdy samochodem czy lotu samolotem, który przecież uważany jest za najbezpieczniejszy środek transportu. Śmierć nie zna ograniczeń i nigdy nie wiadomo, kiedy nas spotka. Nie patrzy na wiek, status materialny, osiągnięte sukcesy. Nawet Fidelis - bóg życia nie miał z nią żadnych szans. Wobec Śmierci wszyscy jesteśmy równi i tak jak kończą się przyjaźnie, miłości, kończy się też życie człowieka, a my nie mamy na to żadnego wpływu. Varga uśmierca wielu bohaterów, umiera rodzina Apostaty: ojciec, ciotka, wuj, dawni koledzy z klasy. Autor szczegółowo opisuje mszę pogrzebową, na której spotykali się główni bohaterowie, nawiązuje do rozkładu ciała po śmierci. Tak, Aleja niepodległości, to niewątpliwie książka o Śmierci. Głównie o niej, choć tak jak wspominałam, można odnaleźć również wiele pobocznych, interesujących wątków interpretacyjnych. Ale tylko Śmierci możemy być w życiu pewni... podejście Vargi jest bardzo pesymistyczne, lecz niezwykle życiowe!

Przemijanie i Śmierć to motywy często występujące w prozie Vargi, warto tutaj wspomnieć choćby nominowany do Nike Nagrobek z lastryko. Niezależnie od nastroju melancholii, który towarzyszy czytaniu jego powieści, wyraźnie zarysowane charaktery bohaterów, ciekawa kompozycja i oryginalny pomysł czynią Aleję Niepodległości pozycją wartościową, acz smutną - ale jakże przez to prawdziwą! Tak, Varga jest dobry w tym, co robi...

Katarzyna Prażmowska


Zaświadczenie online



numer online: 160 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: