Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
9248
rok szkolny
2011/2012

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Joł !

Język jest tworem dynamicznym, co oznacza, że żadna instytucja, zakaz, reguła czy posiedzenie najtęższych umysłów językoznawczych na świecie nie zmieni tego, że SIĘ ZMIENIA.

Żyje własnym życiem, promuje nowe sekwencje głosek, porzuca te rzadziej używane, strącając je w odmęty słownika języka polskiego, gdzie tylko czasem przemyka po ich bezdźwięcznej strukturze oko specjalisty (lub udręczonego zadaniem domowym ucznia). Najszybciej przeobraża się oczywiście slang - potoczna odmiana języka używana przez konkretną grupę zawodową lub środowiskową, czyli na przykład młodzież. Na temat slangu powstały opasłe tomiska, ale chyba jeszcze więcej, częściej i gęściej wypowiadają się w tej kwestii szkolni poloniści. Ogólnie są za wykorzenieniem tej odmiany języka z umysłów dorastających użytkowników polszczyzny, przyszłych maturzystów. Ich stanowisko najczęściej poparte jest naturalnie zdroworozsądkową obawą o przyszłe egzaminy, a także najzwyczajniej: troską o kształt i piękno mowy ojczystej. Trudno - a nawet bezcelowo - spierać się z takimi argumentami, jednak czy naprawdę trzeba stawiać te dwie racje po przeciwnych stronach wyboru?
Ośmielę się twierdzić, z całą odpowiedzialnością, że większość młodzieży jednak docenia standardowy język literacki. Bynajmniej nie dopatrują się w nim nieodparcie pożądanego narzędzia do tworzenia wierszy czy pisania wartościowych wypracowań, jednak przeważająca część nastolatków potrafi - odpowiednio pokierowana - dostrzec pragmatyczną siłę, jaką daje poprawne posługiwanie się językiem literackim. Jeśli zestawić dwóch petentów przy urzędniczym biurku, który z nich ma większa siłę przebicia i szanse na szybsze załatwienie swojej sprawy? "Jo żech kciał wyrąbać dżewo" czy też ktoś z bardziej wysublimowanym zasobem słownictwa i lepszym sposobem wysławiania się? Nie mówiąc o niezobowiązującej, nienachalnie elokwentnej, iskrzącej żywym dowcipem konwersacji z nią/nim na studniówce... o rozmowie kwalifikacyjnej na studia, a także tysiącu innych sytuacji bezpośrednio z nastoletnim życiem związanych. "Granice mojego języka są granicami mojego świata"- a nawet kształtują mój obraz. Z tych właśnie względów młodzi ludzie chcą, a raczej wolą wiedzieć niż nie mieć pojęcia, co oznaczają słowa "pragmatyczny, wysublimowany, elokwentny" - chociażby po to, by nie pogubić się w prostym tekście prasowym.
To jedna rzeczywistość. Drugą, niejako niezawisłą, jest ta w której używa się slangu. Skąd w ogóle chęć mówienia inaczej? Można rozwodzić się nad poczuciem przynależności do grupy "wtajemniczonych" (slang jest jak hasło dostępu do danego środowiska), nad buntowniczą postawą "nie będę mówił tak jak starzy", jednak nie czas, miejsce i chęć ku psychologicznym analizom. Faktem jest, że dopóki slang nie zastępuje komuś standardu w oficjalnych sytuacjach, nie ma sensu tępić, łajać, wykorzeniać i poprawiać. Warto zauważyć, że konstrukcja większości tego typu słów i fraz odznacza się niemałą inwencją twórczą (szyita, drewniana królewna), nie mówiąc już o humorze. To ostatnie niezwykle ważne, ponieważ slang nieodzownie kojarzy się z luzackim (nie mylić z luzerskim) podejściem do świata, z czym część młodocianych pragnie się identyfikować... a część jeszcze większa przede wszystkim sygnalizować, że z grubsza się identyfikuje. (Niezły kwas być nazwanym sztywniakiem przez grupę zaprzyjaźnionych ziomali). Ponadto slang - choć w niektórych uszach może to zabrzmieć dość świętokradczo - zazwyczaj odznacza się całkiem sporą poprawnością konstrukcji gramatycznych, w każdym razie nieodbiegającą w dużym stopniu od normalnego języka potocznego. Jeśli występują już w nim np. zapisy fonetyczne (freewolnie), często służą podkreśleniu znaczenia słowa lub wydobyciu nowego. Nie są stosowane bezmyślnie i bez celu. Wbrew pozorom używanie slangu nie wpływa na stopień umiejętności posługiwania się językiem "normalnym" - tak samo i w tej odmianie można na tym gruncie spotkać wiochmena ("Ku..., przeszłem się na siłownię, chyba żem przez 3 godziny machał złomem!") i świadomego użytkownika głosek wydostających się z gardła ("Joł, wpadłem wczoraj na siłkę pomachać złomem.). Co więcej, paradoksalnie w jakimś stopniu slang pomaga również dążyć do ideału wieszczów, czyli odpowiednie nadawać rzeczy słowo, przez co niweluje wulgarne przecinki wynikające często z zakłopotania i szamotania się we własnych wypowiedziach.
Na koniec należy dodać, że jest najszybciej zmieniającą się formacją językową - to co jeszcze wczoraj było dżezi, dziś już zdecydowanie wypada passe - wystarczy oderwać się od nurtu chociaż na chwilę, a potem, gdy przylukasz na przystanku jakąś paczkę, nie możesz rozkminić o co im kaman! :O Żal :/... Oni idą na balety, zarywać oziomy, dawać w cyban, a ty nie kleisz, nie razmasz! To żadne haluny, po prostu niezły z ciebie walkirian jeśli chodzi o slang. Tradża! :] Średnio być takim ulungiem - raczej! :>... Ale spox - od czego Wielki Gugel i Słowniki najmłodszej polszczyzny (użyszkodnikom i bakłażanom dziękujemy!:P) - wszystko freewolnie, nic tylko złamać Strasburgera - wtedy odkryjesz (albo chociaż zrozumiesz na poziomie semantyki ;) w tych frojdach przystankersach prawdziwych brosów. Niech joł cie dopadnie - bajabongo!


REKLAMA

Ajsy = Oczy
Chabanina = Mięso
Dać w cyban = Upić się
Elektryk = Inaczej mówiąc: gitara elektryczna.
Elo ziomale, dajemy na balet = Cześć, idziemy na imprezę
Galanta = Stwierdzenie określające fajną dziewczynę
Królewna z drewna = Dziewczyna drętwa, mająca duże mniemanie o sobie
Machać złomem = Podnosić ciężary na siłowni
Magia = Określenie kobiety, która cię denerwuje, masz jej dość, nie rozmawiasz z nią miesiącami, ale i tak o niej myślisz
Majtki z uzdą = Stringi
Malinowo = Znaczy to samo co super, zajefajnie itp.
Miażdżyca = Choroba otyłych mężczyzn, w której brzuch jest tak wielki, że miażdży genitalia
Okularnik = Mercedes z nadwoziem W210, czyli klasy E nowszej niż 1995 rok. Nazwa pochodzi od charakterystycznych okrągłych przednich świateł tego modelu
Pachoł = Wafel, sługa, ktoś w niższej warstwie społecznej
Pacjent = Określamy tak osobę, która zachowuje się jak dureń, gamoń itp., robi z siebie pośmiewisko
Ramy dadę = Przekształcone powiedzenie "Damy radę", oznaczające dokładnie to samo
Sacropolo = Muzyka Piotra Rubika, mieszanka muzyki religijnej z disco polo po to, aby utwory szybciej wpadały w ucho mas. Plastikowa komercha pod przykrywką pałeczki dyrygenta i chórku, który daje wrażenie słuchaczom, że raczą się czymś ambitnym
Sadzić się = Burzyć się, denerwować, nie zgadzać się z czyimś zdaniem
S.Z.K.O.Ł.A. = Specjalistyczny Zakład Karno-Opiekuńczy Łączący Analfabetów
Szyita = Osoba lubiąca często dawać sobie w szyję, czyli pić alkohol; alkoholik, pijak.
Szyj kamyki = To coś w rodzaju bujaj się czy turlaj dropsa:
- Pożyczysz mi kasę?
- Szyj kamyki!
Tadek = Gdy chcesz pokazać, że miałeś/aś rację. I kto tutaj teraz jest Tadek!
Wyciąć Andrzeja = Udawać, że nie wie się o co biega. Często używane w celu uniknięcia kary
Wyharabaścić = Dokonać czegoś niesamowitego, trudnego. Często w spektakularny sposób
Zajumać = Ukraść

Źródło haseł: www.miejski.pl

Katarzyna Senkowska


Zaświadczenie online



numer online: 113 gości

reklama