Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
9340
rok szkolny
2011/2012

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Diagnoza osoby uzależnionej od alkoholu na przykładzie Jana K.

Następną planetę zajmował Pijak. Te odwiedziny trwały bardzo krótko, pogrążyły jednak Małego Księcia w głębokim smutku.
- Co ty tu robisz? - spytał Pijaka, którego zastał siedzącego w milczeniu przed baterią butelek pełnych i bateria butelek pustych.
- Piję - odpowiedział ponuro Pijak.
- Dlaczego pijesz? - spytał Mały Książę.
- Aby zapomnieć - odpowiedział Pijak.
- O czym zapomnieć? - zaniepokoił się Mały Książę, który już zaczął mu współczuć.
- Aby zapomnieć, że się wstydzę - stwierdził Pijak, schylając głowę.
- Czego się wstydzisz? - dopytywał się Mały Książę, chcąc mu pomóc.
- Wstydzę się, że piję - zakończył Pijak rozmowę i pogrążył się w milczeniu.


REKLAMA

Pan Jan jest 35-letnim kawalerem mieszkającym razem z matka w małej wsi pod Krakowem. Utrzymuje się z gospodarstwa rolnego i pracy dorywczej. Posiada wykształcenie podstawowe.

Dzieciństwo Pan Jan wspomina bez uśmiechu na twarzy. Ojciec, kierowca ciągnika, wcześnie zmarł, a matka pracowała na gospodarstwie. Z racji, że Pan Jan jest najstarszy w rodzinie zawsze musiał pomagać, żeby matka mogła spokojnie opiekować się sześciorgiem młodszych dzieci. Nie ukrywa, że ojciec nadużywał alkoholu, ale nigdy się nie leczył.

Pan Jan nie utożsamia się z osobą alkoholika, snuje przypuszczenia, że pije tyle co wszyscy i nie ma problemu. Jego przygoda z alkoholem zaczęła się w I klasie technikum, ponieważ jak sam mówi: "Na warsztatach wszyscy pili, więc i ja z nimi szedłem". Konsekwencją picia było nieukończenie szkoły. W ciągu upływu wielu lat zapotrzebowanie na alkohol wzrastało. Pan Jan twierdzi, iż teraz wypija mniej niż kiedyś i czuje się "lekko". Jeszcze w szkole miał "mocną głowę", koledzy już zaliczali "zgona", a on był wstanie pić dalej. Teraz po upływie 20 lat, wystarczy kilka "złotych kubków" (określenie na piwo) i jest mu już dobrze. Duma rozpierała go, gdy ktoś stwierdzał, że "on to może wypić".

Wiele razy były sytuacje, kiedy Pan Jan zapewniał, że dzisiaj się nie upije (np. w Święta Wielkanocne), jednak w efekcie kończyło się inaczej. Nie potrafił w towarzystwie odmówić alkoholu, szczególnie jak były toasty. Często inni komentowali ze zdziwieniem, że jest mężczyzną i nie pije. Niekiedy samotność go dręczyła i nie dawał sobie rady. Nagminnie nie wracał do domu, twierdząc że i tak nikt tam na niego nie czeka. Stracił pracę na stanowisku administratora technicznego w małej firmie, z powodu alkoholu. Wiele razy postanawiał wypić tylko jedną "spiżową wątrobę" (określenie piwa), a kończyło się to spożyciem większej ilości alkoholu. Szczególnie taka sytuacja miała miejsce gdy odwiedził kolegę w nowym domu, a ten zaproponował mu piwo, potem następne i…nie pamięta co było dalej. Jego życie koncentruje się wokół alkoholu.

Następnego dnia po spożyciu alkoholu czuje mdłości, ból brzucha i głowy, bardzo często występuje drżenie rąk, polineuropatia, pocenie się. W takich sytuacjach "klin" przynosi ulgę i nawet "kac moralny" znika. Najdłuższy okres abstynencji w przypadku Pana Jana to 9 miesięcy. Potem powróciła nieodparta potrzeb napicia się. Następstwem tego był ciąg alkoholowy, który trwał 2 miesiące. Przymus picia był tak silny, że jak to określa "coś dziwnego się ze mną działo". Zakończyło się to pobytem na oddziale detoksykacji i odtruwaniu organizmu. Zaczęła pojawiać się padaczka alkoholowa, psychozy alkoholowe "delirium tremens" oraz majaczenia drżenne. "Najgorsze było dla mnie gdy rozmawiałem z oknem, któro kazało mi szybko iść do pobliskiego kościoła. Śpiesznie ubrałem się i biegłem donikąd. Nie wiedziałem co się ze mną dzieje, ale nadal słyszałem potężny głos, biegnij bo inaczej zginiesz, nie na skróty tylko przez rzekę. Bez ogródek wskoczyłem w wodę zapominając że nie potrafię pływać. To było straszne. Inna dziwną rzeczą dla mnie było gdy absurdalnie wpatrywałem się w drzewo niedorzecznie wmawiając wszystkim, że zaraz skończę oglądać Klan i idziemy na alpagę(określenie taniego wina)." Po tym zdarzeniu 1,5 roku nie pił ponieważ strach go ogarnął.


Księgarnia HELION poleca:

Kiedy w organizmie brakowało alkoholu często pan Jan był swarliwy i agresywny. Zadłużał się aby tylko zaleczyć swój egzystencjalizm. Myśli o alkoholu doprowadzały go do depresji i zwątpienia przede wszystkim w siebie jaki i w życie. "Na trzeźwo" pojawiały się myśli samobójcze, a po alkoholu było pięknie. Sam siebie określa jako "degenerata społecznego". Wiele razy szukał okazji do picia, albo po prostu stawał pod sklepem i pił, zawsze ktoś się dołączył. Czasami ktoś postawił alkohol, a czasami sam zachęcał innych. Przewidując skutki "wczorajszego" picia zawsze zabezpieczał się w alkohol aby rano ulżyć swojemu cierpieniu i uśmierzyć wszelkie bóle. Pan Jan na rzecz alkoholu rezygnuje ze wszystkich swoich przyjemności, które kiedyś realizowały jego osobę i dawały mu dużo satysfakcji (praca, hobby, chęć założenia rodziny, pasja sklejania modelarzy).

Kontakt z matką i z rodziną, jest ograniczony do tego stopnia że potrafią powiedzieć o nim "ty wykluczony społecznie człowieku". Nigdy nie podpisywał przysiąg, krucjat ani innych zobowiązań aby przestać pić. Kilkakrotnie leczył się odwykowo na postanowienie sądu i trzy razy był na detoksie. Upijał się samotnie, często z żalu że nie wykorzystał życia jako daru. Ma wyrzuty sumienia że nie potrafi zapanować nad siłą alkoholu bo przecież "mogłem wcześniej skończyć". Pije dla poprawy humoru, dla odwagi, bo jak twierdził nieśmiałość u mężczyzny jest gorsza niż nędza. Częste poczucie bezradności, samotność były napędem do sięgnięcia po "kieliszek".

Kłopoty wynikające z picia alkoholu przez Pana Jana to według niego: nieukończenie szkoły, wypadek na motorze, uszerbki na zdrowiu, boleści ciała, brak sił, upadek materialny. Raz policja interweniowała w domu, kiedy po alkoholu prowadził kłótnię z siostrą. Przyznaje jednak, że nigdy na nikogo ręki nie podniósł.

Z alkoholu najczęściej wybiera: tanie wino i piwo, ruskiego spirytusu nie pije od 3 lat.

Pan Jan K. jest alkoholikiem, który nie posiada świadomości choroby.

Planów na przyszłość nie ma. Uważa, że życia już nie da się zmienić więc będzie wegetował do śmierci, która nadejdzie niebawem.

Katarzyna Ostrowska


Zaświadczenie online



numer online: 101 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: