Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
9370
rok szkolny
2011/2012

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Moralność - czy warto

Czy analiza życia społecznego pozwala pozytywnie zweryfikować tezę: "Moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować jej nakazy w praktyce a zapewnia dobrobyt temu, kto się umie nią posługiwać niby maską."

(Karol Fourier - "O hipokryzji moralnej")

Chcąc zweryfikować wyżej postawioną tezę należy, moim zdaniem, określić jakim pojęciem moralności będziemy w niniejszej analizie operowali.
Według ogólnie przyjętych pojęć moralność to nic innego jak opis sposobów działania - postępowania według konkretnych zasad. Co więcej, moją ambicją nie jest opisanie jakiś uniwersalnych zasad, lecz analiza zachowań naszego społeczeństwa w oparciu o zasady i normy etyki katolickiej. W moim bowiem przekonaniu moralność Polaka jest oparta o zasady etyki wypływające wprost z Kościoła Katolickiego.


REKLAMA

Od najwcześniejszych lat naszego życia postępowanie moralne jest kształtowane przez 10 przykazań bożych, tj. Dekalog. Mówimy oczywiście o większości naszego społeczeństwa. Należy przy tym zauważyć, że w społeczeństwach innych wyznań religijnych, system wartości nie musi pokrywać się z katolickim. Tym samym postawiona wyżej teza nie koniecznie musi być pozytywnie zweryfikowana. Reasumując, należy stwierdzić, że dokonam analizy w oparciu o moralność wynikającą z zasad wiary i etyki katolickiej funkcjonujących w społeczeństwie polskim.

Na pierwszy rzut oka w moim mniemaniu a być może i powszechnym odczuciu naszego społeczeństwa - postawiona teza jest prawdziwa. Postaram się w niniejszym wywodzie przyjrzeć się, na ile jest to tylko subiektywne odczucie a na ile teza ta znajduje potwierdzenie w faktach.
W mojej analizie posłużę się życiem politycznym i gospodarczym naszego społeczeństwa. W moim przekonaniu w tych dwóch sferach moralność jest najwyraźniej widoczna, jak też a może przede wszystkim różne jest jej postrzeganie i wykorzystywanie. Warto sobie przypomnieć, że nowy ład gospodarczy kształtuje się dopiero od 1990 roku, co za tym idzie, moim zdaniem, kształtuje się jak gdyby nowa moralność w naszym społeczeństwie.

Spróbujmy zanalizować stosunki pracy a rygorystycznie stosowane nakazy moralności przez jednostki. Pobieżny ogląd pokazuje, że zazwyczaj bogacą się ci, którzy podchodzą do nakazów moralnych mniej rygorystycznie albo też bardziej relatywistycznie, wybiórczo. Weźmy pierwszy lepszy przykład z brzegu: w ostatnich latach pojawił się problem wykorzystywania pracowników przez wielkie sieci handlowe, w konsekwencji prowadzących do strajków. Wydawało by się, że sieci handlowe są organizmami bezosobowymi, więc trudno im zarzucić niemoralność. Jest to jednak nieprawda, gdyż nawet taki organizm ma swego właściciela z imienia i nazwiska, budują go ludzie, kierownicy, dyrektorzy, liderzy zmian.
Pytanie brzmi, czy właściciele tego organizmu zachowują się moralnie wobec pracowników czy też nie? Wydaje się, że dążenie do zysków kosztem praw pracowniczych jest sprzeczne z moralnością katolicką, z drugiej zaś strony widać, że wiele tego typu firm jest sponsorami akcji charytatywnych. W świetle powyższych rozważań sądzę, że branie udziału w tego typu akcjach jest właśnie umiejętnym stosowaniem podwójnej moralności w celu osiągnięcia zysków. W celach marketingowych powszechne jest branie udziału w różnych przedsięwzięciach, których jedynym celem jest zatarcie złego wizerunku firmy, poprawienie odbioru marki handlowej przez społeczeństwo. Dobroczynność pełni rolę maski, a pod płaszczykiem hojności kryje się konkretny i jasny cel biznesowy, jakim jest choćby zysk z rozpoznawalności marki i reklamy. Oczywiście nie dotyczy to sponsorów anonimowych, ale takie zachowanie to rzadkość... Innym prostym zjawiskiem w gospodarce jest pacyfikacja pracowników przez pracodawcę w imię utrzymania miejsc pracy, kosztem płacy minimalnej. Uważam, iż w tym przypadku mamy także do czynienia z umiejętnym wykorzystaniem moralności do realizacji postawionego sobie celu: zysku. Niejednokrotnie, a może i można powiedzieć że powszechne jest stosowanie przez pracodawców szantażowanie pracowników utratą miejsca pracy w zamian za domaganie się przez pracowników wyższych płac. Szantaż polega na tym, że pracownicy godzą się na złe warunki pracy w imię utrzymania jakiejkolwiek możliwości zarobków. Pozornie wydaje się że pracodawca zachowuje się wobec pracowników wysoce moralnie gdyż dzięki temu posiadają w ogóle źródło dochodów, jednakże często jest to po prostu szybki i prosty sposób na obniżenie kosztów działalności przy nie zmienionej wydajności, a więc powiększenie dobrobytu właściciela firmy kosztem pracownika.

Wydawałoby się, że te dwa przykłady z dziedziny gospodarczej rzeczywiście pozytywnie weryfikują drugą część tezy "...że moralność zapewnia dobrobyt temu, kto się umie nią posługiwać (sic. moralnością) niby maską" Tutaj mam wątpliwość innej natury - a mianowicie, czy dla tych ludzi, którzy umiejętnie wykorzystują moralność do osiągnięcia swojego dobrobytu ma zasłaniać prawdziwy ich cel - bogactwo a moralność jest niby maską. Byłoby to oczywiste, gdyby nie pewna uwaga L.Kołakowskiego w jego książce "Mini wykłady o maxi sprawach" - "maska jest chyba naturą": "Maska może przyrastać do twarzy tak, że ich odróżnić nie można i wyrażenie "fałszywa twarz" traci sens" i dalej " Maski przeto nie zatajają naszej prawdziwej natury (...) w sensie, który by sugerował, że można się tych masek pozbyć" (L.Kołakowski "Mini wykłady o maxi sprawach" s.280-281 wyd.Znak, Kraków 2005)
W powyższym sensie w naszej tezie moralność jest niby maską, w istocie niczego nie stara się ukryć. Właściciel wspomnianej wcześniej sieci handlowej czyni dobroczynność z wewnętrznego przekonania a nie by "uspokoić" swoje sumienie, które mu ciąży poprzez wyzyskiwanie pracowników. Jeżeli dobrze odczytuję intencje zawartą w powyższym cytacie, moralność nie pełni funkcji maski mającej na celu coś ukryć, lecz tak naprawdę pracodawca z naszego przykładu inaczej pojmuje moralność, albo też innym systemem wartości się kieruje., inaczej wygląda jego hierarchia wartości.


Księgarnia HELION poleca:

Stąd też druga część naszej tezy w świetle tego nie jest pozytywnie zweryfikowana. Co więcej Kołakowski w tejże książce stwierdza: "Oczywiście, często naprawdę maskujemy się w życiu, to znaczy po prostu nie zdradzamy innym wszystkiego, co czujemy, myślimy, czego pragniemy. W znacznym stopniu jest to zbawienne, gdybyśmy bez namysłu ujawniali natychmiast wszystko, co nam w codziennym życiu przychodzi do głowy czy serca, żylibyśmy w barbarzyństwie, poza kulturą" (s.208). Cytowane wyżej stwierdzenie często pozytywnie weryfikuje naszą przewodnią tezę.
Być może moje twierdzenie jest zbyt daleko idącym wnioskiem, ale myślę że pierwsza część tej tezy tj. "moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować jej nakazy w praktyce(...)" jest zbyt mocna. Moim zdaniem niekoniecznie prowadzi do zguby ale również nie pozwala osiągnąć dobrobytu. Postaram się to pokazać na pewnym przykładzie. Wiąże się on również z poprzednim moim wywodem. Według mojej intuicji oparcie moralności na katolickich normach etycznych w wersji rygorystycznej faktycznie częściowo weryfikuje pierwszą część postawionej tezy. Na poparcie mojego wniosku że druga część tezy nie jest pozytywnie weryfikowalna, postaram się udowodnić. Są to oczywiście intuicyjne rozważania, które należałoby głębiej zbadać. Na podstawie norm etycznych wypływających z religii protestanckich pokażę przykład ich rozwoju gospodarczego opartego na moralności.

Moja teza jest taka: to katolicka moralność rygorystycznie przestrzegana może nie doprowadzi do zguby, ale do biedy i przeciwnie, moralność oparta o protestanckie wyznania doprowadza do dobrobytu.
Jak pokazuje historia, zarówno moralność mieszczańska jak i katolicka wywodzą się z jednego chrześcijańskiego pnia. Nie oceniamy tu, która jest lepsza a która gorsza. Dosyć pobieżnie patrząc na historię rozwoju gospodarczego dosyć wyraźnie widać, iż w krajach gdzie religia katolicka jest dominująca (oprócz Francji), tam rozwój gospodarczy jest słabszy - moim zdaniem wynika to częściowo z panującego sytemu wartości przyjętego powszechnie w tych społeczeństwach. W dużym skrócie można powiedzieć, że oparty w wartości katolickie system moralny za naczelną normę etyczną uważa życie w ubóstwie i rygorystyczne stosowanie przykazań zawartych w Dekalogu. W tym kontekście pochwała ubóstwa nie motywuje a wręcz utrudnia inicjatywę jednostek w celu bogacenia się i osiągnięcia dobrobytu. Bogactwo jest czymś wstydliwym w świetle moralności katolickiej. W tym sensie jej rygorystyczne stosowanie przez ludzi kierujących się nią w działaniu prowadzi nie do zguby, lecz utrudnia a czasem wręcz uniemożliwia życie w dobrobycie. Historia Blaise'a Pascala pokazuje jasno, jak przyjęcie rygorystycznej formy moralności katolickiej powoduje zgubę ludu przynajmniej w sensie materialnym. Wydaje się również, że słabiej rozwijają się gospodarczo te narody, w których panuje religia katolicka, gdyż oprócz wpływów politycznych Kościoła jako instytucji, moim zdaniem, normy tej etyki mają oddziaływanie negatywne na rozwój gospodarczy a więc i w wymiarze indywidualnym utrudniają osiągnięcie dobrobytu. Na przykładzie Hiszpanii widać, iż wraz z momentem odchodzenia od katolicyzmu, jej rozwój uległ przyspieszeniu - oczywiście nie było to przyczyną najważniejszą, ale sądzę, jednak bardzo istotnym czynnikiem.

Na drugim biegunie mamy tzw. społeczeństwa mieszczańskie - najczęściej tam panuje religia protestancka i jak pokazuje historia Europy i Ameryki te narody od momentu zerwania z katolicyzmem lepiej się rozwijają ekonomicznie. Jedną z przyczyn jest właśnie przyjęcie moralności mieszczańskiej, gdzie najwyższą wartością jest dobro osoby a nie Boga, zaś bogacenie się i praca jest najwyższą nagrodą, a wysiłek w celu powiększenia swojego, ale też i wspólnego bogactwa czyniony jest "na chwałę bożą". Praca i bogactwo nie jest złem tylko dobrem, bogacenie się poprawia dobrobyt jednostek ale też i działa na korzyść wszystkich, a dobro ogółu jest wysoką wartością w oczach religii protestanckiej.

W tym świetle postawiona wcześniej teza tj. "moralność prowadzi do zguby tego, kto usiłuje skrupulatnie stosować jej nakazy w praktyce a zapewnia dobrobyt temu, kto się umie nią posługiwać niby maską" może być pozytywnie zweryfikowana, ale w wersji nieco słabszej - może nie prowadzi do zguby w sensie unicestwienia ale może prowadzić do biedy i nędzy. Zaznaczam, iż staram się uniknąć oceny, która z etyk jest lepsza, bardziej wartościowa - katolicka czy protestancka. Oba te porządki etyczne egzystują i maja wspólne korzenie.

W tej pracy, mam nadzieję, udało się zweryfikować, że postawiona teza nie jest pozytywnie weryfikowalna, jeśli odczytujemy ją jako wewnętrzną opozycję między rygoryzmem w przestrzeganiu moralności a stosowaniem jej jako zasłony do niemoralnych działań. W każdej sytuacji może się okazać, iż nieważne, jaką moralnością się kierujemy, jakimi zasadami etycznymi. Ich skrajne łamanie może doprowadzić do zguby, ale też może prowadzić do dobrobytu. Postępowanie natomiast według zasad moralnych i rygorystyczne ich przestrzeganie może zadziałać tak samo. Najczęściej okazuje się, iż należy znaleźć wyważenie miedzy dobrem naszym jako jednostki, dobrem społeczeństwa a osiągnięciem stanu równowagi sumienia, stanu spokoju ducha.
Jak wskazuje wspominany L.Kołakowski, nie może istnieć moralność jako maska - nie ma moralności "udawanej" albo prawdziwej.
Albo się jest moralnym, albo nie.

mgr Jolanta Bojsza
Zespół Szkół Publicznych
Gimnazjum w Łęknicy


Zaświadczenie online



numer online: 130 gości

reklama

Księgarnia HELION poleca: