Publikacje edukacyjne
strona główna  archiwum  dziedziny  nowości  zasady  szukaj  pomoc  poczta  redakcja 
               

 

Publikacja nr
9960
rok szkolny
2012/2013

 
Archiwum publikacji
w serwisie Publikacje edukacyjne

Stanisław Wyspiański moim mistrzem !

Kraków to niezwykłe i pełne magicznych miejsc miasto. Zawdzięcza to między innymi tak wybitnej postaci, jaką był Stanisław Wyspiański. To jeden z nielicznych twórców, którzy urodzili się, tworzyli i oddali swój ostatni oddech w Krakowie. Nie bez powodu miasto to nazywane jest „miastem Wyspiańskiego”. Spacerując po krakowskich ulicach czuje się obecność tego wspaniałego artysty.

Kim tak naprawdę był Stanisław Wyspiański? Czym się zajmował? Jak spędzał wolny czas? Jakie były jego marzenia? Gdzie najczęściej i najchętniej przebywał?

Chcąc poznać odpowiedzi na postawione pytania powinniśmy rozpocząć naszą wędrówkę po Krakowie rozpoczynając od ulicy Krupniczej 26. To tutaj 15 stycznia 1869 roku przyszedł na świat nasz artysta jako pierworodny syn Marii z Rogowskich i Franciszka Wyspiańskiego - rzeźbiarza.

Dom Długosza przy ul.Kanoniczej 26 był kolejnym mieszkaniem państwa Wyspiańskich. Dzieciństwo małego Stasia upływało w bezpośrednim sąsiedztwie Zamku i katedry, wśród rzeźb w pracowni ojca, ale również wśród niedostatku i tragicznych wydarzeń. W 1875 roku umarł jego młodszy brat Tadeusz, a rok później matka. Jej śmierć była dla siedmioletniego dziecka potężnym ciosem.

Przechadzając się po ulicy Franciszkańskiej podążamy dalej śladami naszego artysty. To tutaj właśnie znajdowała się jego pierwsza Szkoła Ćwiczeń. W klasie I poznał Józefa Mehoffera i Henryka Opieńskigo, z którymi się zaprzyjaźnił. Pierwsze szkolne lata chłopiec spędził w domu ojca. Po lekcjach często pomagał ojcu w pracach kamieniarskich. Pogrążony w depresji wdowiec nie potrafił jednak zapewnić synowi opieki i w 1980 roku Staś przeprowadził się do domu matki chrzestnej - Joanny Stankiewiczowej – na ul.Kopernika1, a następnie na ul.Zacisze2. Wuj Kazimierz Stankiewicz, człowiek szlachetny i serdeczny, przejął nad chłopcem rolę ojca i dbał o jego wykształcenie, a także o jego artystyczny rozwój.

Tymczasem młody Wyspiański zaczął uczęszczać do klasycznego Gimnazjum Św. Anny, gdzie towarzyszyli mu jego koledzy: Mehoffer, Opieński i Estreicher. Wspólnie oddawali się lekturze, dyskutowali, oklaskiwali Solskiego i Modrzejewską. Zaczęli również organizować przedstawienia w "kółku dramatycznym" i "wieczorki Mickiewiczowskie". Naszego artystę zafascynował w tym okresie Henryk Sienkiewicz, który właśnie wtedy wydał "Trylogię". Zaczęły ujawniać się również zainteresowania teatrem.


REKLAMA

Kiedy w 1883 roku na Zamku Królewskim zorganizowano wystawę prac Jana Matejki z okazji jubileuszu 25 – lecia jego pracy artystycznej, Wyspiański zaczął, za namową swojego „mistrza”, wiele czasu spędzać na wystawie w Sukiennicach. Bardzo skrzętnie kopiował tam eksponaty, portrety postaci historycznych i rzemiosła. Powstałe wówczas rysunki świadczyły o znakomitej precyzji ręki i oka, o cierpliwości i upodobaniach artystycznych. Wśród rysunków można było również zobaczyć studia epitafiów z krużganków krakowskich klasztorów Dominikanów i Franciszkanów, rzeźby z ołtarza Wita Stwosza, pejzaże miasta i własne studia kompozycyjne.

Rok później jako piętnastoletni uczeń VI klasy gimnazjum zapisał się jako wolny słuchacz do Szkoły Sztuk Pięknych na kurs rysunku. Poznał wtedy Lucjana Rydla, z którym w późniejszych latach połączyła go prawdziwa przyjaźń.

Po zdaniu matury stał się studentem Krakowskiej Szkoły Sztuk Pięknych w II Oddziale Rysunków. Jego największym mistrzem był bez wątpienia Jan Matejko – malarz o znakomitym talencie malarskim. Ważnym doświadczeniem Wyspiańskiego było też spotkanie z Władysławem Łuszczkiewiczem wykładającym rysunek, malarstwo, anatomię, perspektywę, naukę o stylach, historię powszechną i historię Polski. To dzięki wycieczkom na Kielecczyznę i Podkarpacie organizowanymi właśnie przez profesora Wyspiański poznaje i dokumentuje zabytki polskiego średniowiecza.

We wrześniu 1889 roku Jan Matejko wezwał swojego ucznia do pomocy przy polichromii kościoła Mariackiego. Realizacja tego zadania stała się dla Wyspiańskiego życiową przygodą. Szybko awansował do roli „prawej ręki" Matejki i architekta Tadeusza Stryjeńskiego. Na rusztowaniach spędził pół roku. Bliska współpraca z Matejką, kontakt z gotyckim arcydziełem, czyli ołtarzem Wita Stwosza, konieczność "przestawienia wyobraźni" na rozmiar monumentalnej ściany, techniczne tajniki warsztatu - wszystko to stało się praktyczną akademią i wpłynęło na sztukę Wyspiańskiego mocniej niż oficjalne szkoły.

Dzięki funduszom uzyskanym z pracy w kościele Mariackim nasz artysta postanowił w 1890 roku odbyć podróż po Europie śladami sztuki średniowiecznej. Wbrew woli Jana Matejki i bez wiedzy wujostwa Stankiewiczów rozpoczął samodzielną drogę edukacji artystycznej. Rok później po nieudanej próbie dostania się do paryskiej École des Beaux-Arts wspólnie z kolegą Mehofferem wynajął pracownię i malował w prywatnej Akademii Colarossiego. Nauka polegała w większości na zwiedzaniu Luwru, chodzeniu do opery i dyskusjach z artystami m.in. z Paulem Gauginem. Wyspiański czuł się tam doskonale. Coraz bardziej pociągała go też poezja i teatr. Czas spędzany w towarzystwie Mehoffera, wspólna pracownia i wspólne zadania konkursowe zbliżyły do siebie obu twórców.

Zimą 1903 roku przysłane z Francji pastele zbulwersowały Kraków. Po powrocie Wyspiańskiego czekała go klęska - odrzucenie kartonów do katedry Lwowskiej. Czuł rozgoryczenie i żal. Nie rozumiano go. Jednak z upływem czasu pobyt w rodzinnym mieście, jego jesienne nastroje, znajome widoki zainspirowały serię pejzaży wykonywanych w obu technikach: olejnej i pastelowej. Z okna mieszkania swojego wujostwa przy ul.Zacisze malował Planty, Barbakan, Bramę Floriańską. Powstał wtedy olejny duży obraz „Planty z widokiem na Wawel”, który obecnie znajduje się w Muzeum Stanisława Wyspiańskiego w Krakowie.

W 1895 roku nasz wielki artysta zrealizował swój pierwszy monumentalny projekt: polichromię kościoła Franciszkanów. Podczas tej pracy wykorzystał wszystkie zdobyte doświadczenia z własnych podróży artystycznych, studiów paryskich i praktyki odbytej u Matejki. W polichromii szczególna rola przypadła roślinom jako jedynym reprezentantom natury. Wkomponowane one zostały w geometryczne wzory. W pobliżu ołtarza umieszczone zostały dwie kompozycje figuralne: wizerunek Marii Apokaliptycznej i Caritas naprzeciwko Łuczników i Strąconych aniołów. Praca ta zyskała wielkie uznanie hierarchii kościelnej i po roku Wyspiański otrzymał kolejne zamówienie – tym razem na witraże. Na ich ukończenie czekano do wiosny 1897 roku. Rezultat był oszałamiający! Za witraż „Bóg Ojciec – Stań się” otrzymał w Warszawie pierwszą nagrodę. Obecnie kościół Franciszkanów stanowi wizytówkę twórczości naszego artysty. Oprócz polichromii główny ołtarz zdobią witraże przedstawiające patrona i założyciela zakonu – Świętego Franciszka z Asyżu i polską klaryskę – Błogosławioną Salomeę. Obie postacie umieszczone są na tle monumentalnych roślin. Naprzeciwko witraża, za który Wyspiański otrzymał nagrodę, rozłożona jest w oknach prezbiterium kompozycja witrażowa przedstawiająca cztery żywioły: Wodę, Powietrze, Ogień i Ziemię. Wnętrze świątyni robi ogromne wrażenie i warte jest zobaczenia.

W 1898 roku artysta stał się redaktorem graficznym tygodnika „Życie”, na łamach którego reprodukował swoje prace malarskie i rysunki, a także portrety dziecięce. Dzięki temu pismo stało się najznakomitszym wydawnictwem artystycznym ówczesnej Europy.

W międzyczasie urodziły się Wyspiańskiemu dzieci z przedziwnego związku z chłopką Teodorą Teofilą Pytko. Otoczenie nazywało ich związek najbardziej niedobranym, jaki można było znaleźć nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie. Zaczął coraz częściej malować pastelami portrety zarówno swojej żony jak i dzieci. Na przełomie 1898 i 1899 roku powstało jedno z najdoskonalszych dzieł malarskich „Chochoły”. Planty, jako jedyny spacerowy teren miasta usytuowany blisko centrum, zyskał swój kolejny pastelowy portret. W poświacie księżyca, otoczone drzewami, ustawione w krąg chochoły, oświetlone latarniami, odbijają się w tafli zamarzniętej wody.

Coraz więcej satysfakcji zaczęła sprawiać naszemu artyście twórczość pisarska. Kiedy ukończył „Warszawiankę” natychmiast wystawił ją Teatr Miejski. Utwór ten zainaugurował cykl dramatów „narodowych" m.in. „Noc listopadowa", „Bolesław Śmiały".

Szczególną rolę w życiu Wyspiańskiego pełnił Wawel. Od 1795 do 1905 roku był on zajęty i przeznaczony na koszary dla armii austriackiej. Przerobiony na potrzeby wojska został całkowicie pozbawiony swojego charakteru. Tylko Katedra pozostała odgrodzona od zamku i autonomiczna. Marzeniem artysty była praca przy odnowieniu wnętrz katedralnych. W 1900 roku rozpoczął z własnej inicjatywy prace projektowe związane z wnętrzami Katedry Wawelskiej. Zamierzał przedstawić galerię wielkich postaci historycznych oraz legendarnych, tworzących heroiczną i tragiczną historię narodu. Projekty wywołały całkowicie skrajne opinie. Kiedy rozeszła się wieść o opuszczeniu przez wojska austriackie Wawelu Wyspiański aktywnie uczestniczył w dyskusjach dotyczących odnowy Wawelu. Wspólnie z Władysławem Ekielskim przystąpił do projektu, w którym zawarł duże, wyraziste formy architektoniczne i tęsknotę za gotykiem. Projekt ten nazwano „Akropolis”. Niestety prace nad nim zostały przerwane rozwijającą się chorobą.

W 1901 roku państwo Wyspiańscy wynajęli pierwsze wspólne, siedmiopokojowe mieszkanie w kamienicy na końcu ulicy Krowoderskiej 157. Z pracowni artysty, zwanej szafirową, rozlegał się widok na torowisko, kopiec Kościuszki i wzniesienia zmierzające ku Bronowicom. Pejzaż ten był kilkakrotnie tematem jego obrazów malowanych podczas choroby z okna mieszkania. W pracowni tej powstały również znakomite portrety rodziny. Jego ulubionymi modelami stali się: Helenka, Mietek i Staś. Uchwycał ich podobizny w codziennych, naturalnych pozach - oparte o meble, zapatrzone przed siebie w zadumie, śpiące na stole, wyrwane ze snu, ziewające, rozczochrane patrzą wzrokiem pełnym melancholii i smutku.

Wyspiański pracował gorączkowo, jego pomysły obejmowały wciąż nowe gałęzie sztuki. Ogromną twórczą aktywność zaczęły hamować pierwsze objawy choroby, wobec której medycyna okazała się bezradna. Artysta tworzył w cieniu zbliżającej się śmierci. Wkroczył w XX wiek jako dojrzały poeta i malarz o skrystalizowanym stylu.

Przełomową w jego karierze okazała się prapremiera "Wesela". Sztuka ta powstała na kanwie wesela Lucjana Rydla z Jadwigą Mikołajczykówną, które odbyło się w Bronowicach i Wyspiański brał w nim udział.. Wystawione 16 marca 1901 roku „Wesele” stało się artystyczną sensacją, towarzyskim skandalem i prawdziwym kultowym spektaklem. Dzięki temu dramatowi awansował do miana „narodowego wieszcza". Kazimierz Przerwa-Tetmajer ogłosił go największym po Mickiewiczu i Słowackim poetą polskim. Zmienił się nagle sposób pisania o jego dziełach, rosła sława, polepszała się sytuacja materialna.

Wyspiański próbował pozostać wierny malarstwu, lecz wiele jego projektów i marzeń rozbijało się o mur niezrozumienia. Odsunięcie go od restauracji Zamku na Wawelu i niepowodzenie w staraniach o dyrekturę teatru obudziły w nim gorycz tak wielką, że osłodzić jej nie zdołało nawet zamówienie na dekorację wnętrz Domu Lekarskiego, gdzie pokazał mistrzowski przykład "sztuki stosowanej". Reprezentacyjną klatkę schodową ozdobił balustradą przedstawiającą liście i kwiatostany kasztanowca. W zachwyt wprowadza również witraż okienny przedstawiający Apolla otoczonego elipsoidalnymi sferami niebieskimi nawiązując tym samym do dzieła Mikołaja Kopernika.

Stan jego zdrowia zaczął się gwałtownie pogarszać. W trosce o zabezpieczenie rodziny zakupił gospodarstwo w podkrakowskich Węgrzcach, gdzie przeniósł się do niego jesienią 1906 roku. Ciągle pracował chociaż wiedział, że zegar zaczął odmierzać mu czas. Przyjmował gości leżąc, dyktował ciotce Stankiewiczowej swe ostatnie wiersze, próbował rysować węglem przytwierdzonym do usztywnionej deseczką dłoni.

28 listopada 1907 roku o godz. 17-ej Kraków utracił wielkiego człowieka. Wyspiański odszedł mając zaledwie 38 lat. Na dworze szalała burza, wichura łamała gałęzie, a niebo opłakiwało odejście niezwykle utalentowanego artystę.

Jego pogrzeb stał się wielką narodową manifestacją. W ostatniej drodze - z kościoła Mariackiego przez Wawel na Skałkę - towarzyszyło mu kilkadziesiąt tysięcy osób. A wokół rozlegało się głośne bicie dzwonu Zygmunta.

Pomimo tego, że nasz wielki artysta przeżył zaledwie 38 lat to jego ogromny dorobek artystyczny świadczy o jego wielkiej pracowitości.

Po Wyspiańskim pozostało wiele dzieł zarówno malarskich jak i literackich, mnóstwo miejsc i tablic upamiętniających jego twórczość, a każdy kto poznał jego życie, spacerując teraz ulicami Krakowa, czuje obecność tego wielkiego człowieka.

Myślę, że warto poświecić już w szkole podstawowej kilka jednostek lekcyjnych na opowiedzenie uczniom o niezwykłym człowieku, noszącym w sobie tak wiele talentów.

BIOGRAFIA

  • S. Brzozowski, Stanisław Wyspiański, [w tegoż:] Współczesna powieść i krytyka, Kraków-Wrocław 1984.
  • E. Miodońska-Brookes, Mam ten dar bowiem: patrzę się inaczej. Szkice o twórczości Stanisława Wyspiańskiego, Kraków 1997.
  • M. Romanowska, Stanisław Wyspiański, Kraków 2004
  • R. Taborski, Dramaty Stanisława Wyspiańskiego na scenie do 1939 roku, Warszawa 1994.

    Agata Skotniczna
    Szkoła Podstawowa
    w Racławicach


  • Zaświadczenie online



    numer online: 103 gości

    reklama

    Księgarnia HELION poleca: